- „Co za hańba dla niemieckiego kanclerza Olafa Scholza na arenie światowej i co za polityczny wstyd w kraju (...) Główną strategią pana Scholza - jeśli jest to strategia - było opóźnianie czołgów i innej ciężkiej broni, przypuszczalnie w nadziei, że wynegocjowane porozumienie uczyni je niepotrzebnymi”

- piszą amerykańscy dziennikarze.

Swoją opieszałość Berlin tłumaczy troską o własne bezpieczeństwo. Gazeta odnotowuje jednak, że te względy nie przeszkodziły w dostarczaniu Ukrainie broni innym sojusznikom, na przykład Polsce.

- „Sojusznicy i Kreml uważnie patrzą na działania Berlina. Wiarygodności pana Scholza pomogłoby to, gdyby następna transza Gepardów nie ruszała się jak żółwie”

- ocenia redakcja „WSJ”.