W opinii eksperta porażka Kremla w wojnie z Ukrainą staje się coraz bardziej realna. Jest on jednak zdziwiony „niemal całkowitym brakiem dyskusji na temat skutków rozpadu Rosji na mniejsze organizmy państwowe”.

- Najwyższy czas, by potraktować ten scenariusz poważnie – stwierdza Alexander Motyl, dodając że „ignorowanie takiej możliwości oraz konsekwencji implozji rosyjskiego państwa dla regionalnego i globalnego bezpieczeństwa świadczy o »niebezpiecznym braku wyobraźni« polityków, analityków i dziennikarzy”.

Jak dalej pisze politolog, odejście z urzędy lub jego utrata przez Władimira Putina wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. Kolejnym etapem byłaby wtedy zaciekła walka o władzę „pomiędzy skrajnie prawicowymi nacjonalistami” nadal chcącymi wojny i zniszczenia Ukrainy oraz „autorytarnymi konserwatystami” zainteresowanymi przetrwaniem dotychczasowego układu panującego w Rosji. Ten układ sił jest jednak nadal niejasny i na chwilę obecną trudno przewidzieć, kto tę wojnę o władzę w Rosji wygra.

Zarówno tocząca się wojna, jak i walki frakcyjne – czytamy - prowadzą do stałego i znacznego osłabienia Rosji, co w konsekwencji może skutkować albo rozpadem Federacji Rosyjskiej na mniejsze państwa (jak np. Tatarstan, Baszkiria, Czeczenia, Dagestan i Jakucja) albo przy zachowaniu obecnych granic przejście na pozycję "słabyego satelity Chin" lub nawet wasala.

Motyl pisze, że w Rosji mamy do czynienia z szeregiem problemów, które wzajemnie się wzmacniają. A są to kłopoty militarne, moralne i ekonomiczna porażka w wojnie na Ukrainie. Do tego dochodzi coraz bardziej dostrzegalny upadek kultu jednostki w osobie Władimira Putina, który nie rozwiną przemysłu i wysokich technologii, ale całą rosyjską gospodarkę oparł na surowcach, co stale rodziło coraz większą korupcję.

Ekspert w obliczu klęski Rosji na Ukrainie i nie tylko wskazuje też na coraz bardziej uwidaczniające się rozległe podziały etniczne i ich dążenia oraz regionalne rozłamy. Obecną sytuację Rosji porównuje do rozpadu innych państw o charakterze imperialnym jak Francja za czasów Napoleona, Austro-Węgry czy Związek Radziecki.

W tej skomplikowanej sytuacji – pisze Alexander Motyl - „może wystarczyć jeden bodziec, który popchnie system w kierunku upadku".

Z tego też powodu – czytamy - „Zachód nie może powtórzyć błędów z przeszłości, takich jak próba doprowadzenia do przetrwania umierającego Związku Radzieckiego i przedkładanie potrzeb Rosji nad potrzeby jej sąsiadów”. Nadal należy silnie wsparać dla Ukrainy i innych kluczowych sąsiadów Rosji, w tym np. Kazachstanu i Białorusi, gdzie przewiduje zmianę władz na demokratyczne.