„Niegodność nie może być pryzmatem towarzyszenia dla uczniów Boga łaski i miłosierdzia” – pisze kard. McElroy. A zatem „Kościół musi przyjąć teologię eucharystyczną, która w rzeczywistości zaprasza wszystkich ochrzczonych do stołu Pana, a nie teologię eucharystycznej spójności, która mnoży bariery do łaski i daru Eucharystii”. Jak zauważa Rymond Wolfe z „Life Site News”, dla kardynała oznacza to „pozwolenie osobom żyjącym w obiektywnie ciężkim grzechu, w szczególności homoseksualistom i parom żyjącym w ponownym bezprawnym związku małżeńskim, na przyjmowanie Komunii bez skruchy i czystości”.

Jak stwierdza publicysta, cytując stosowne fragmenty Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego, poglądy kard. McElroy’a stoją w jawnej sprzeczności z nauką Kościoła, która mówi o tym, że warunkiem przystąpienia do Komunii św. jest wyrzeczenie się grzechu ciężkiego i wyznanie go w spowiedzi. Już wcześniej hierarcha opowiadał się za udzielaniem sakramentów i chrześcijańskiego pochówku nieskruszonym homoseksualistom, a także sprawował Msze, w których Komunię św. przyjmowali zadeklarowani homoseksualiści.

Kard. McElroy, opowiadając się za „radykalnym włączeniem”, stwierdza, że „wykluczenie z Eucharystii rozwiedzionych i będących w ponownych związkach małżeńskich oraz osób LGBT wypływa z moralnej tradycji w Kościele, według której wszystkie grzechy seksualne są poważną materią”. I dodaje, że oznacza to „nieproporcjonalne” skupienie się „na aktywności seksualnej”, co jego zdaniem „powinno się zmienić” w praktyce duszpasterskiej.

Wolfe, cytując dokumenty kościelne i wypowiedzi samego Chrystusa, dowodzi, że czystość seksualna pełni niezmiernie ważną rolę w nauce moralnej Kościoła i nie można jej lekceważyć, jak czyni to kard. McElroy. Wszelki grzech ciężki, a należą do niego grzechy seksualne, zrywa więź z Bogiem, co wyklucza przyjmowanie Komunii św. I ponownie jest to kolejny przypadek, kiedy kardynał podważa naukę Kościoła. We wcześniejszych swoich wypowiedziach krytykował on np. „bardzo destrukcyjny język” Katechizmu, za który uznał stwierdzenie, że akty homoseksualne są „wewnętrznie nieuporządkowane”.

Kard. McElroy posuwa się wręcz do tego, że potępia „wykluczenie katolików LGBT” i wzywa, by nie dokonywać rozróżnienia między aktywnymi homoseksualistami a tymi, którzy powstrzymują się przed czynami homoseksualnymi. Zaleca natomiast otwarcie się na „osoby LGBT” zamiast „dystansu i potępienia”. Niechęć do „członków i wspólnot LGBT” uznał za „demoniczną tajemnicę ludzkiej duszy” (sic!).

Hierarcha uważa, że sumienie ma prymat nad doktryną moralną Kościoła, nawet jeśli „katolicka nauka musi odgrywać krytyczną rolę w podejmowaniu decyzji przez wierzących”.

Promując „włączenie”, zamiast „wykluczenia”, kard. McElroy domaga się diakonatu kobiet, a „dopuszczenie kobiet do święceń kapłańskich” to jego zdaniem „akt sprawiedliwości i służba Kościołowi”, którego domagano się „w praktycznie każdym rejonie naszego światowego Kościoła”.