Postawę rządu Olafa Scholza wobec rosyjskiej agresji Amerykanin ocenił w wywiadzie dla dziennika „Welt”.
- „Moim zdaniem Niemcy i Rosja wciąż mają ze sobą więcej wspólnego niż się wydaje. Głównie dlatego, że przez kilkaset lat pozostawały one w jakiś sposób głównym nurtem europejskiej polityki i kultury. Sam tego doświadczyłem: kiedy spotykają się Rosjanie i Niemcy, zawsze pojawia się poczucie wspólnej tożsamości - przeciwko wielkim atlantyckim potęgom”
- stwierdził.
Kornblum przyznał, że jest zaniepokojony zachowaniem Niemców wobec Rosji.
- „W jakiś sposób rząd berliński wciąż nie rozumie, o co dzisiaj toczy się gra”
- podkreślił.
Zauważył, że obrońcy Scholza przekonują, iż kieruje się on roztropnością i chce zapobiec wojnie nuklearnej.
- „Czy to ma być solidarność? USA wydały miliardy dolarów na uzbrojenie europejskiego kraju - Ukrainy. Jest daleko od naszych brzegów, ale został zaatakowany przez inny europejski kraj - Rosję. Gdyby USA tego nie zrobiły, UE byłaby na skraju upadku”
- podkreślił.
Komentując aspiracje Berlina do objęcia roli lidera w Europie, dyplomata zauważył, że to Ameryka „odgrywa rolę prawdziwego czynnika stabilizującego w Europie”.
