W ocenie autorów analizy, "kontynuacja zachodniego wsparcia dla Ukrainy może zapewnić, że maksymalne cele Putina okażą się nieosiągalne".
Pierwotne maksymalistyczne cele rosyjskiej inwazji miały doprowadzić do zmiany władz na Ukrainie i faktycznego włączenia jej w skład Federacji Rosyjskiej. Cele te obrazowały takie określenia jak "denazyfikacja" i "demilitaryzacja" całego kraju.
"Rosyjska armia nie była w stanie zmusić Ukrainy do skapitulowania wobec maksymalistycznych celów Putina i zastąpienia ukraińskiego rządu takim, który byłby akceptowany przez Kreml" - uważają analitycy ISW.
Kolejnym celem wojny, jak wskazuje ISW, miało być uniemożliwienie Ukrainie podejmowania jakichkolwiek samodzielnych decyzji w zakresie polityki zagranicznej i wojskowej.
"Kreml realizował także dodatkowe, nieokreślone cele w zakresie podboju terytorialnego Ukrainy, które doprowadziły do nielegalnej aneksji części obwodów ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego oraz okupacji małych części obwodów charkowskiego i mikołajowskiego"- czytamy.
"Rosyjskie zwycięstwo na warunkach Putina nie musi koniecznie skończyć się pełnowymiarową aneksją Ukrainy przez Rosję i wymazaniem całego ukraińskiego państwa (z mapy), ale z pewnością zakłada przynajmniej zniszczenie obecnego ukraińskiego państwa i przekształcenie go w całkowicie zdominowany przez Rosję byt, do czego pełnowymiarowa okupacja Ukrainy przez rosyjską armię byłaby prawdopodobnie niezbędna" - czytamy dalej.
Analitycy podkreślają także, że losy toczącej się wojny znajdują się w rękach Zachodu.
"Obecna pozycyjna wojna na Ukrainie nie jest stabilnym patem, ponieważ obecna niestabilna równowaga może łatwo przechylić się na jedną ze stron w zależności od decyzji podejmowanych przez Zachód" - czytamy.
