W związku ze szczytem NATO, który odbył się w dniach 11-12 lipca w Wilnie, moża było zaobserwować wzmożone działania kremlowskich ośrodków dezinformacji. Ich głównym celem, jak się wydaje było odwracanie uwagę od skuteczności ukraińskiej kontrofensywy oraz następstw buntu Prigożyna.
Przekazanie przez USA Ukrainie amunicji kasetowej rosyjska propaganda przedstawiała jako rzekome plany ataku na rosyjskich cywili, całkowicie przy tym – jak zwykle! - używanie tego typu amunicji przez rosyjskich agresorów na ludności cywilnej Ukrainy, w tym przeciwko starcom, dzieciom i kobieto w ciąży.
Cel takich działań kremlowskiej propagandy także wydaje się jasny. Chodziło o kolejne próby podzielenie sojuszników Ukrainy oraz odwrócenie uwagi od wewnętrznych problemów, z jakimi Rosja zmaga się po buncie grupy Prigożyna i atakach dywersyjnych proukraińskich rosyjskich partyzantów, a także ruchów niepodległościowych wielu rosyjskich republik i grup etnicznych, które w końcu chcą się uwolnić spod jarzma Moskwy.
Szczyt NATO w Wilnie był kolejną doskonałą dla Kremla okazją do siania dezinformacji i prób skłócania sojuszników Paktu Północnoatlantyckiego. Prokremlowskie media nie przepuściły więc okazji, aby odwracać uwagę i oszukiwać swoich odbiorców, głównie w kraju, ponieważ poza Rosją jest to jedyne kremlowski bełkot medialny.
Jednym z silnych przekazów forsowanych przez Kreml była próba osłabienie poparcia aliantów dla Ukrainy. W tym celu przedstawiano polityków Kijowa oraz prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jako zgorzkniałych i niewdzięcznych za okazywaną im przez kraje Zachodu pomoc. Prawdą jest, że prezydent Zełenski początkowo dał wyraz swojej frustracji jeszcze zanim szczyt się rozpoczął, ale zarówno jego obecność w Wilnie jak i oświadczenia po spotkaniach z aliantami miały wydźwięk wyłącznie pozytywny.
Moskwa forsowała też tezy, że „Zachód jest zmęczony Ukrainą”, że ukraińska ofensywa nie spełnia oczekiwań, a sami politycy Kijowa są nadmiernie roszczeniowi. Można więc śmiało stwierdzić, że jest to kolejna przebiegła próba mająca na celu przedstawienie Ukrainy jako sprawy przegranej, a celem takiej propagandy było odwiedzenie sojuszników od wspierania walki Ukrainy o wolność.
Ponadto działania NATO po raz kolejny były przedstawiane przez Kremla jako „eskalacyjne” i „rusofobiczne”. Przy tej okazji standardowo pojawiały się - zapewne jedynie na użytek wewnętrznej propagandy – groźby pod adresem NATO i krajów Zachodu, a wojna na Ukrainie miała rzekomo „obnażyć słabość aliantów” oraz „rozbić spójność NATO”.
Opisane wyżej taktyki medialne należą do stałego repertuaru dezinformacji i kłamstw wtłaczanym przez reżim Rosji, obecnie w wydaniu putinowskim.
