„Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce pan Siergiej Andriejew nie przybył dziś do siedziby MSZ, celem wyjaśnienia incydentu z rosyjskim pociskiem manewrującym” – poinformował rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Paweł Wroński.
Rosyjski ambasador w Warszawie postanowił więc zignorować wezwanie polskiego resortu dyplomacji i nie odnosić się do niedzielnego naruszenia przez rosyjską rakietę przestrzeni powietrznej nad Lubelszczyzną.
W reakcji na zachowanie ambasadora Siergiej Andriejewa, resort zarządzany przez ministra Radosława Sikorskiego postanowił skierować w tej sprawie notę dyplomatyczną do Moskwy.
„Zastanawiamy się, czy pan ambasador wykonuje instrukcje MSZ w Moskwie i czy jest w stanie właściwie reprezentować w Warszawie interesy Federacji Rosyjskiej” – powiedział polskim dziennikarzom rzecznik MSZ Paweł Wroński.
Z kolei rosyjski dyplomata, który nie chciał rozmawiać z polskim resortem spraw zagranicznych, udzielił natomiast wypowiedzi rosyjskiej agencji RIA Nowosti.
Andriejew stwierdził, że nie pojawił się w siedzibie polskiego MSZ, gdyż nie przedstawiono mu "żadnej podstawy dowodowej", że w „incydent rakietowy” była zamieszana Rosja.
