Andriejew próbował tłumaczyć, że do siedziby polskiego MSZ został „zaproszony” a nie „wezwany”.
„Rozmawialiśmy o polityce polskiej wobec Ukrainy i wobec Rosji. Odrzuciłem wszystkie oskarżenia Polski pod adresem prezydenta Władimira Putina. Nie mają żadnego uzasadnienia” – opowiadał o przebiegu spotkania Siergiej Andriejew.
Jak skonstatował dyplomata putinowskiej Rosji, władze tego kraju zauważają „brak wzajemnego zrozumienia i diametralnie różne podejście w sprawie polityki współczesnej, jak i historii XX w.”.
„Tzw. ziemie polskie wschodnie to są historyczne terytoria Rosji, powróciły do ZSRR do Rosji, później po 1991 roku zostały terytoriami Ukrainy i Białorusi” – perorował Andriejew.
Jego zdaniem fakt, ze „Polska nie ma roszczeń terytorialnych do tych ziem” oznacza, że „działania te były historycznie uzasadnione”.
Już chwilę potem jednak, Siergiej Andriejew próbował przekonywać, iż zbrodniczy rosyjski dyktator „ma powody, dla których może myśleć”, że „Polska chce zaatakować Białoruś”.
