Komisja Europejska wciąż blokuje realizację polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Bruksela powołuje się na rzekome problemy z „praworządnością” w Polsce, ale coraz bardziej oczywistym jest, że rzeczywisty cel unijnego establishmentu to wzbudzenie w Polsce niechęci do rządów Zjednoczonej Prawicy przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, aby to oficjalnie namaszczony przez Ursulę von der Leyen Donald Tusk został nowym premierem. Teraz poseł Anna Wojciechowska zdradziła w czasie jednego ze spotkań z sympatykami, że za blokadę środków dla Polski odpowiada Berlin.

- „Niemcy widzą, jaka jest sytuacja w naszym kraju. Przecież to są tak samo inteligentni ludzie”

- powiedziała parlamentarzystka.

- „Dlatego są zablokowane pieniądze, żebyśmy tych pieniędzy nie dostali, bo wiadomo, że te pieniądze zostaną sprzeniewierzone, zmarnowane i to będzie gwóźdź do trumny”

- dodała, a nagranie trafiło do mediów społecznościowych.

Odpowiednie raporty nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że Polska wydaje środki unijne zgodnie z prawem. Wymysły na temat ich „sprzeniewierzania” parlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej połączyła jednak ze wskazaniem na prawdziwy cel Berlina. Wcześniej zresztą cel ten zdradziła sama Ursula von der Leyen.

- „Kiedy znów się spotkamy zobaczę cię, jak powiedziałeś, jako premiera”

- żegnała niemiecka polityk Donalda Tuska, dziękując mu za pracę jako przewodniczący EPL.

Ursula von der Leyen zdradziła też, w jaki sposób Komisja Europejska wpływa na wybory w państwach członkowskich. W czasie wystąpienia na uniwersytecie w Princeton odniosła się do możliwości zwycięstwa prawicy we Włoszech.

- „Zobaczymy jaki będzie wynik wyborów. Jeśli sprawy potoczą się w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier”

- stwierdziła, grożąc blokadą środków również temu państwu.

Anna Wojciechowska jest kolejnym politykiem Platformy Obywatelskiej, który w czasie spotkana z sympatykami najwyraźniej zapomina, że jest nagrywany. Niedawno na podobnym spotkaniu senator Jerzy Fedorowicz przyznał, że programem PO mającym zapewnić tej partii zwycięstwo w wyborach będzie… „uderzanie w ludzi podatnych na propagandę”.

- „Podczas dzisiejszej rozmowy w Rabce uznaliśmy, że 20 procent przekonać się nie da. Ale do tych niezdecydowanych, którzy są jednak podatni na propagandę, trzeba uderzać. To będzie nam przyświecać jako program”

- oświadczył szczerze polityk.