Według raportu „Sytuacja społeczno-gospodarcza województwa zachodniopomorskiego – styczeń 2026”, przygotowanego przez Urząd Statystyczny w Szczecinie, wolumen przeładunków w tej kategorii zmniejszył się z około 0,8 mln ton w styczniu 2025 roku do mniej niż 0,5 mln ton w styczniu 2026 roku. Chodzi o towary masowe, takie jak węgiel, ruda żelaza, zboża czy nawozy – kluczowe surowce dla przemysłu i handlu międzynarodowego.

Spadek tak dużej skali stał się argumentem dla krytyków obecnej polityki rządu w obszarze infrastruktury portowej. Były minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk wskazał w mediach społecznościowych, że dane GUS są dowodem na poważne problemy w zarządzaniu portami i mogą być skutkiem zmian własnościowych w spółce Bulk Cargo – Port Szczecin, operatorze terminalu masowego.

Według części komentatorów gospodarczych sytuacja może świadczyć o szerszym problemie: braku konsekwentnej strategii wzmacniania polskich portów w konkurencji z ośrodkami niemieckimi. Wskazują oni, że infrastruktura portowa nad Bałtykiem jest elementem rywalizacji logistycznej w regionie, a każde osłabienie zdolności przeładunkowych może oznaczać oddawanie części rynku zagranicznym portom.

Krytycy rządu Donalda Tuska sugerują również, że decyzje dotyczące inwestycji, struktury własnościowej operatorów portowych czy priorytetów transportowych mogą prowadzić do mocnego osłabiania znaczenia polskich portów w regionie.

Należy podkreślić, że zespół portów Szczecin–Świnoujście jest jednym z kluczowych elementów polskiej gospodarki morskiej i ważnym punktem tranzytowym dla surowców oraz towarów masowych w Europie Środkowej. Dlatego tak duży spadek przeładunków – nawet jeśli częściowo wynika z wahań rynkowych – może mieć poważne konsekwencje dla konkurencyjności całego sektora portowego.