"Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko aktorowi Bartłomiejowi M., któremu zarzuca się popełnienie 14 przestępstw przeciw wolności seksualnej" – przekazał w rozmowie z PAP rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie Marcin Saduś.

Jak dodał, mężczyźnie postawiono zarzuty m.in. dziewięć gwałtów, w tym cztery wobec małoletnich poniżej 15. roku życia. Śledczy ustalili, że do aktów przemocy seksualnej miało dochodzić m.in. pod pretekstem wykonywania sesji zdjęciowych. Aktor zwabiał w ten sposób nastoletnie dziewczyny. Najmłodsze z nich miały 14 lat, a najstarsza 17 lat. Do przestępstw na tle seksualnym miało dochodzić głównie w wynajmowanym przez aktora mieszkaniu w Warszawie.

Ponadto aktor miał obezwładniać swoje ofiary środkiem odurzającym dodawanym do alkoholu, aby następnie wykorzystywać je seksualnie.

Prokurator zaznaczył, że pokrzywdzone w swych zeznaniach wskazywały, że oskarżony sugerował, że jest znanym i wpływowym aktorem telewizyjnym, a "profesjonalne sesje mogą je wypromować". "Oskarżony nie był jednak profesjonalnym fotografem, nigdy nie wystawiał zdjęć z udziałem nagich kobiet, zaś za przeprowadzane sesje nigdy nie pobierał wynagrodzenia" – wyjaśnił.

"Z materiału dowodowego wynika, że wzbudzał zaufanie małoletnich, wykorzystywał ich naiwność oraz brak doświadczenia. Pokrzywdzone wskazywały ponadto, że z perspektywy czasu czuły się inaczej niż po spożyciu samego alkoholu. Pokrzywdzone często traciły świadomość lub były półsenne oraz bezwładne" – tłumaczył.

Prokurator zarzucił 55-letniemu mężczyźnie popełnienie dziewięciu gwałtów, w tym czterech wobec małoletnich poniżej 15. roku życia. Bartłomiej M. usłyszał też zarzut obcowania z małoletnimi poniżej 15. roku życia, posiadania treści pornograficznych z udziałem takich osób, a także nawiązywania kontaktu celem utrwalania takich treści. "Status pokrzywdzonych w śledztwie miało 13 kobiet" - wyliczył rzecznik.

"Za najpoważniejszy czyn, tj. zgwałcenie małoletniej poniżej 15. roku życia, grozi kara od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Wobec Bartłomieja M. nadal jest stosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania" – przekazał prokurator.