O działaniach warszawska policja poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych.

- „W związku z przekazaną na numer alarmowy informacją, dotyczącą ujawnienia - w domu na terenie warszawskiego Targówka - zwłok dwóch osób, na miejsce skierowano natychmiast policyjne patrole”

- czytamy w komunikacie.

Funkcjonariusze odkryli na miejscu ciało mężczyzny i kobiety. W jednym z pomieszczeń budynku zabarykadował się mężczyzna.

- „Na miejscu są obecni policyjni negocjatorzy. W działaniach uczestniczą także funkcjonariusze z komendy na Pradze Północ oraz Komendy Społecznej Policji, a także policyjni kontrterroryści. Teren zabezpieczają policjanci z warszawskiego Oddziału Prewencji Policji”

- poinformowano.

Aktualizacja

Mężczyzna został już zatrzymany. Po nieudanych negocjacjach, policjanci przeprowadzili szturm.

- „Podjęta próba negocjacji z mężczyzną nie przyniosła spodziewanego efektu. Mężczyzna nie wyszedł z budynku, nie poddał się, nie wykonywał poleceń policjantów”

- przekazał podkom. Jacek Wiśniewski.

Policjanci użyli więc siły, weszli do pomieszczenia, obezwładnili i zatrzymali 49-latka.

Wedle ustaleń Polsat News, ofiary to rodzice mężczyzny.  Zatrzymany miał mieć problemy narkotykowe i był znany policjantom z wcześniejszych interwencji. Dziennikarze donoszą, że miał też zabić dwa przebywające w domu psy.

Reporterzy TV Republika rozmawiali na miejscu ze świadkami, którzy twierdzą, że w czasie policyjnej akcji padło kilkadziesiąt strzałów.

- „Zamieszanie było bardzo duże. Byłam bardzo zaskoczona. Była potężna strzelanina, zanim państwo się tutaj zjawili. Było bardzo dużo strzałów, 50 na pewno”

- powiedziała jedna z obecnych na miejscu kobiet.