Premier Mateusz Morawiecki wspólnie z ministrem rolnictwa Robertem Telusem spotkał się wczoraj z szefami resortów rolnictwa Bułgarii, Rumunii, Słowacji i Węgier. W czasie tego spotkania podpisano stanowisko na temat przedłużenia zakazu wwozu czterech zbóż z Ukrainy do końca roku. Decyzję tę postanowił skomentować w mediach społecznościowych premier Ukrainy, który stwierdził, że „to nieprzyjazne i populistyczne posunięcie, które poważnie wpłynie na globalne bezpieczeństwo żywnościowe i gospodarkę Ukrainy”
O wpis Szmyhala na konferencji prasowej w Katowicach pytany był premier Mateusz Morawiecki.
- „Tutaj chyba pan premier Ukrainy nie do końca we właściwy sposób odczytuje nasze intencje, ponieważ my na tranzyt się zgadzamy, zgadzaliśmy i nie ma żadnego problemu z tranzytem. Tak że Polska nie tylko nie przyczyni się do destabilizacji na rynkach globalnych, ale wręczy my pomagamy w wywiezieniu za granicę ukraińskiego zboża. Ale nie dopuścimy do destabilizacji naszego rynku wewnętrznego”
- wyjaśnił szef rządu.
Do wpisu ukraińskiego premiera odniósł się również wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłonski, który określił go „agresywnym”.
- „Polska Ukrainie pomaga w ogromnym stopniu. Natomiast wszystko, co robimy dla Ukrainy, tak jak i dla innych sojuszników, robimy zawsze dlatego, że to jest realizacja naszego interesu narodowego. Wspieramy Ukrainę w bardzo szerokim zakresie, ale zawsze wspieramy Ukrainę w takim stopniu, w jakim jest to korzystne dla Polski”
- podkreślił.
Zauważył, że Polska nie waha się poruszać kwestii różniących Warszawę z Kijowem.
- „Natomiast sposobem prowadzenia polityki nie powinny być agresywne wpisy na Twitterze, lecz raczej przeanalizowanie tego, co rzeczywiście Polska dla Ukrainy zrobiła. Myślę, że każdy, kto to śledzi, doskonale wie, jak ta sytuacja wygląda”
- wskazał.
