W piątek Komisja Europejska zaprezentowała siódmy pakiet sankcji przeciw Rosji, w którym zawarto zakaz importu złota z Rosji oraz rozszerzono listę towarów podwójnego zastosowania i zaawansowanej technologii, których nie wolno Rosji sprzedawać. Co ważne, embargo na złoto nie obejmuje handlu gotową biżuterią.
Niektórzy komentatorzy określają nowy pakiet sankcji „minipakietem”. Nie zdecydowano się na żadne działania związane z rosyjską ropą, gazem, kolejnymi bankami czy konkretnymi sektorami gospodarki. Dlaczego? Wedle nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej, unijni urzędnicy nie chcieli przedłużać negocjacji, aby móc udać się na odpoczynek. Do rozmów o energetyce i bankowości mają wrócić dopiero po wakacjach.
- „Unijni urzędnicy, by uspokoić sumienia, chcą przyjąć zaproponowany pakiet sankcji i rozjechać się na wakacje, a potem wrócić do trudniejszych kwestii we wrześniu. Tymczasem na Ukrainie wciąż trwa wojna, ukraińskie miasta są ostrzeliwane rosyjskimi rakietami, codziennie giną ludzie. W poprzednich latach w sierpniu organizowane były spotkania ambasadorów państw członkowskich przy UE w sytuacjach kryzysowych. Jeśli wojna w Europie nie jest taka kryzysową, to co nią w takim razie jest”
- mówi PAP jeden z unijnych dyplomatów.
Nowy pakiet sankcji ma zostać omówiony na dzisiejszym spotkaniu ambasadorów państw członkowskich przy UE. Wedle informacji PAP, część dyplomatów nie zamierza odpuszczać i będzie domagać się zaostrzenia restrykcji.
