- „Swoich nie zostawiamy!” – pod takim hasłem mniszki z monasteru św. Elżbiety w Mińsku organizują na Białorusi pomoc dla okupacyjnego ruskiego wojska. Za zebrane środki kupują niezbędne rzeczy, lekarstwa i sprzęt wojskowy – podaje portal kresy24.pl.

O skandalicznym procederze poinformowali działacze białoruskiego stowarzyszenia „Ruch”. Akcja zbierania pieniędzy na rzecz ruskich okupantów jest prowadzona na terenie prawosławnej parafii św. Jana Klimaka na warszawskiej Woli. Tak mniszki rozstawiają kramik z dewocjonaliami, a dochód ze sprzedaży indzie na… zabijanie kobiet, starców i dzieci na Ukrainie.

- Skromne i dobrotliwe mniszki nie wzbudzają złych skojarzeń, przeciwnie, budzą zaufanie. Ale zebrane przez nie środki idą na wsparcie wojny Putina przeciwko Ukrainie – czytamy.

Ostatnio handlujące mniszki były widziane w listopadzie tego roku, co było związane ze Świętem Zmarłych (1 listopada) w kościele prawosławnym. Wtedy ich działania zakłócili działacze „Ruchu”, którzy z biało-czerwono-białymi banerami przyszli na tamtejszy cmentarz i nawet zorganizowali pikietę obok klasztornego stoiska, wyjaśniając potencjalnym klientom, jaki jest prawdziwy cel, na który mniszki zbierały pieniądze.

Jak podaje stowarzyszenie mniszki z klasztoru św. Elżbiety w Mińsku mają po raz kolejny przyjechać do Polski w okresie świąt Bożego Narodzenia. Z tego też względu „Ruch” uruchomił zbiórkę podpisów pod petycją sprzeciwiającą się obecności punktów sprzedaży prowadzonych przez białoruski klasztor św. Elżbiety w Polsce.