Abp Szewczuk odniósł się do sytuacji w obwodach ługańskim i donieckim, gdzie w wyniku toczących się zaciekłych walk cierpi ludność cywilna. Zapewnił także o swojej modlitwie za poległych i pomordowanych.
"Oni oddali swoje życie, abyśmy my mogli być tutaj, jeszcze raz oglądać światło słońca i nowy dzień. Wierzymy, że Boża miłość jest silniejsza niż śmierć" - powiedział arcybiskup.
"Podziwiamy siłę i odwagę tych młodych chłopców, którzy choć mają po 18, 19 lat, swoją dojrzałą ofiarnością ratują ojczyznę przed krwiożerczym wrogiem. Dziś dziękujemy Bogu za wszystkich, którzy z bronią w ręku lub za pomocą modlitwy ratują naszą ojczyznę. Jest takie przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Nas zaś spotkała wielka bieda wojny, dlatego tak ważne jest każde dobre słowo, które nas podtrzymuje, każdy gest ludzi dobrej woli z całego świata, którzy pomagają Ukrainie i przybliżają dzień zwycięstwa nad złem" - mówił zwierzchnik grekokatolików na Ukrainie.
Wskazał także, że w dzisiejszych czasach ludzie są coraz bardziej samotni.
"Współczesna kultura do spółki z pandemią sprawiła, że ludzie stali się nadzwyczaj samotni. Łączymy się online z całym światem, ale coraz trudniej jest nam nawiązywać głębsze relacje. Przed nami uroczystość Pięćdziesiątnicy. Oczekujemy Ducha Świętego jako Tego, który jest twórcą relacji i międzyludzkiej jedności. Bardzo potrzebujemy dzisiaj tego nauczyciela miłości, bo choć często mówimy tym samym językiem, to wcale się nie rozumiemy. Tylko ten, kto kocha, rozumie wszystko i bez słów" - powiedział.
"Dlatego tak trudno jest Ukrainie wyjaśnić światu tragedię, której sprawcą jest rosyjski agresor. Ci, którzy nie kochają Ukrainy, nie zrozumieją nas. Dlatego dziś szczególnie chcę podziękować każdemu, kto umie kochać, kto rozumie mowę miłości Ducha Świętego i dzięki temu odczuwa ból i cierpienie Ukrainy, bez słów" - podsumował.
