W rozmowie z Polską Agencją Prasową abp Grzegorz Ryś odniósł się decyzji Dawida Podsiadły, który poinformował w mediach o swoich planach dokonania apostazji.

- „Rozmowa o apostazji jest bardzo poważna, więc nie do końca rozumiem opowiadanie o tym w mediach. Mam nadzieję, że pan Dawid Podsiadło nie rozmawia z Kościołem tylko za pomocą mediów społecznościowych. Nie chcę odnosić się do powodów, które wymienia, nie czuję się do tego uprawniony. Wierzę, że kiedy pan Podsiadło porozmawia o tym z proboszczem, to będzie rozmowa osobista, prowadzona nie po to, żeby oceniać, potępiać, ale pełna szacunku dla jego decyzji”

- stwierdził duchowny.

Podkreślił, że katolikom decydującym się na formalne odejście z Kościoła zwykle towarzyszą poważne, indywidualne powody, które trudno sprowadzać do łatwych do określenia przyczyn.

Mówiąc o obserwowanej w polskim Kościele „fali apostazji”, abp Ryś wskazał, że są również osoby, które po takim akcie chcą wrócić do Kościoła. Hierarcha podkreślił, że nie jest to wówczas jedynie „kwestia formalno-biurowa”.

- „W starożytności powrót do Kościoła po zaparciu się wiary dorosłego człowieka trwał lata. Wiem, zaraz ktoś powie: aha, jeszcze będą mnożyć trudności. Ale to nie chodzi o trudności, ale o świadomą decyzję wyboru wiary i życia tą wiarą”

- wyjaśnił.

Dokonywane w ostanie czasie w Kościele w Polsce apostazje niewątpliwie mają związek z procesem laicyzacji młodych ludzi. Abp Ryś podkreślił, że przyczyn laicyzacji zawsze możemy szukać poza Kościołem. Kościół jednak przede wszystkim musi samego siebie zapytać, gdzie popełnił błąd, co zaniedbał. Zdaniem rozmówcy PAP błędem Kościoła jest ograniczenie kontaktu z młodymi ludźmi wyłącznie do szkolnej katechezy.

- „Najwyraźniej sama edukacja nie buduje wiary. Dobrze, że jest edukacja, ale niedobrze, jeśli nie towarzyszy jej równie intensywne zaproszenie do bycia we wspólnocie Kościoła. Tu są najwyraźniej braki. Nie mam wrażenia, że młodzi są do Kościoła nastawieni niechętnie. Wszędzie tam, gdzie wychodzi się ku młodym, dochodzi do spotkania. Niewątpliwie mamy tu dużo do zrobienia”

- zaznaczył.

Przypomniał, że wiarę wzbudza Duch Święty, a zadaniem Kościoła jest stworzenie przestrzeni, w której człowiek może Go doświadczyć.

- „Jeśli ktoś odchodzi od Kościoła, bo ma złe doświadczenie, to lekarstwem może być jedynie doświadczenie dobre. Więc trzeba tworzyć miejsca, gdzie młodego człowieka można zaprosić z przekonaniem, że tu doświadczy Kościoła inaczej”

- ocenił hierarcha.

Przypominając, że do młodych ludzi najlepiej dociera głos ich rówieśników, abp Ryś wskazał też na konieczność dania przestrzeni zaangażowanym w ewangelizację młodym ludziom.

- „Trzeba z nimi być, formować ich i posyłać do ich środowisk. Oni zrobią najlepiej to, czego my nie jesteśmy w stanie. Papież Franciszek powtarza, że ewangelizacja nie polega na prozelityzmie, tylko na atrakcyjności świadectwa. Mam w sobie wiarę, że z młodymi można tworzyć Kościół, który będzie przyciągać innych młodych. Nie mam poczucia, że pozostała nam tylko perspektywa zwijania się i wycofywania z naszej misji, którą jest Ewangelia”

- zapewnił.