„Piszą o tradycjach grecko-rzymskich i oświeceniu, ale nie o chrześcijaństwie – stwierdził węgierski hierarcha, mówiąc o Konstytucji Unii Europejskiej. – Jednak starożytna kultura i sztuka ocalały właśnie dzięki chrześcijaństwu: pisma Wergiliusza, Tacyta, Homera i innych były kopiowane przez mnichów głęboko w ich celach”.
Arcybiskup przypomniał na ataki na Benedykta XVI, który podkreślał znaczenie chrześcijaństwa dla cywilizacji europejskiej. Skrytykował usuwanie Bożego Narodzenia ze sfery publicznej i zastępowanie samego słowa „Boże Narodzenie” słowem „święta”. Przypomniał fakt z roku 2012, kiedy Bruksela zdecydowała się nie ustawiać choinki, by nie obrazić społeczności muzułmańskiej. W roku 2021 Komisja Europejska z kolei dopiero po ostrej krytyce wycofała się z wytycznych, by nie używać zwrotu „okres Bożego Narodzenia”.
Arcybiskup Márfi zauważył, że od dawna wrogiem Kościoła katolickiego jest masoneria, której celem jest sekularyzacja Europy i „pozbycie się z Europy chrześcijaństwa”. Jego zdaniem, dla tego celu masoni „są gotowi użyć wszelkich środków, wykorzystując swą siłę lobbingową, by dokonać infiltracji przywództwa Unii”. Masonem był np. francuski prezydent Valéry Giscard d’Estaing, który przewodniczył tworzeniu konstytucji UE.
Zdaniem węgierskiego duchownego w dziele niszczenia chrześcijańskiej Europy sojusznikami masonów są muzułmanie: „Według mnie muzułmanie są wzywani na pomoc, by wyrzucić Chrystusa i chrześcijaństwo z Europy”. Arcybiskup porównał sytuację do tej „w epoce Zbawiciela, kiedy uczeni w piśmie i faryzeusze współpracowali ze swoim śmiertelnym wrogiem Poncjuszem Piłatem, by usunąć z drogi Jezusa”.
Abp Márfi stwierdził, że społeczeństwo wielokulturowe, do którego dążą wrogowie chrześcijańskiej Europy, prowadzi ludzi do utraty „swojej tożsamości, poczucia tożsamości, kultury, wiary, języka, praktycznie wszystkiego”, a to z kolei ułatwia wielkim korporacjom manipulację. Celem tych korporacji jest zamienienie „całej ziemi w wielką, kolektywną farmę, gdzie nie ma tożsamości etnicznej, narodowej i religijnej, jedynie posłuszni pracownicy i konsumenci fabrykowani według standardów”.
Węgierski arcybiskup nie ma złudzeń co do intencji muzułmanów i powołuje się na doświadczenie swojego własnego kraju: „Byli tutaj na Węgrzech od 150 lat, wiemy, jak wiele zniszczenia wywołali. My, Węgrzy, wciąż nosimy pamięć o tym do pewnego stopnia w naszych genach”. Arcybiskup od dawna sprzeciwia się przyjmowaniu tzw. „uchodźców”. Jeszcze w roku 2015 zauważył: „Ojciec święty poprosił, by każda parafia przyjęła syryjską rodzinę uchodźców. Cóż, wiele parafii nie może utrzymać się bez pomocy z zewnątrz”. Abp Márfi sądzi, że liberałowie, którzy znaleźli sojusznika w muzułmanach, się przeliczą, gdyż wyznawcy islamu „nigdy nie przyjmą ich liberalnych zasad”.
Jednak za jeszcze większe zagrożenie abp Márfi uznał ideologię LGBT, ostro potępiając szeroką akceptację homoseksualizmu w Europie. Stwierdził, że tzw. „małżeństwa” homoseksualne i ich akceptacja to „grzech śmiertelny”, a dzieci należy chronić przed szerzącą się tęczową ideologią, także przed reklamami i „edukacją”, która ją propaguje.
Sytuację w Niemczech, gdzie w Kościele katolickim błogosławi się homoseksualne pary, abp Márfi uznał za „naprawdę katastrofalną”: „To nie jest już chrześcijaństwo, to już antychryst”.
