Swoimi refleksami z październikowego zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego synodalności przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki podzielił się portalem Catholic World Report. Hierarcha zwrócił uwagę, że nowością tego Synodu jest zaproszenie do zabrania głosu nie tylko katolików żyjących swoją wiarą, ale również ludzi niepodzielających katolickiej wiary. Przez to czasem głos „niekatolicki” okazywał się bardziej słyszalny od głosu „katolickiego”.

- „Różnorodność opinii i balansowanie na granicy ortodoksji było również słyszalne w Rzymie, co częściowo znalazło odzwierciedlenie w dokumencie końcowym”

- powiedział.

W porównaniu do czterech poprzednich synodów, w których uczestniczył abp Gądecki, nowością była też obowiązująca wszystkich klauzula poufności.

- „W rzeczywistości, z wyjątkiem o. Jamesa Martina SJ, który złamał tę zasadę podczas spotkania z ambasadorami Unii Europejskiej, wszyscy inni jej przestrzegali”

- wskazał.

W ocenie metropolity poznańskiego dialogowi nie służyła też metoda pracy w grupach, gdzie „wymogiem było słuchanie rozmówcy bez uprzedzeń”, wykluczające jakąkolwiek polemikę.

- „Dodatkowo konkretne zagadnienia były z góry przypisane do każdego stolika, więc bycie przypisanym do konkretnej grupy było równoznaczne z wykluczeniem z rozmowy na inne tematy”

- dodał.

Mówiąc o spotkaniu na Synodzie przeżywającego kryzys Kościoła Europy z Kościołem krajów rozwijających się duchowny wskazał, iż rodzi się pytanie „czy Synod w całości będzie miejscem przekazywania wiary, czy raczej niewiary?”.

- „Myślę, że chrześcijanie na Zachodzie często wątpią, że mają do przekazania ludziom coś tak istotnego, że od przyjęcia lub odrzucenia tego zależy ich los, to jest zbawienie lub potępienie. Tak więc, aby uniknąć odrzucenia, starają się ukryć tę część nauczania Jezusa, która może spotkać się ze sprzeciwem i ujawniają tylko to, co jest dzielone ze światem”

- ocenił.

Abp Gądecki zdradził też, że w dniu rozpoczęcia Synodu uczestnicy otrzymali dokumenty niemieckiej Drogi synodalnej.

- „Prawie wszystkie wymienione tam postulaty budzą moje poważne obawy. Uważam, że Kościół w Niemczech znajduje się w największym kryzysie od czasów Reformacji. Z kolei wysyłkę powyższych dokumentów odczytuję jako próbę rozpowszechnienia niemieckich problemów w całym Kościele”

- stwierdził.

- „Dokumenty obficie czerpią z teologii protestanckiej i języka współczesnej polityki. Stąd bierze się przekonanie, że Kościół powinien dostosować się do świata poprzez przyjęcie systemu demokratycznego i standardów liberalnej biurokracji. W Niemczech mamy na ogół Kościół z rozbudowaną biurokracją. Z tego wynika chęć ograniczenia władzy biskupów i zamiar zbudowania świeckiej struktury władzy równoległej do hierarchicznej, a także wprowadzenia świeckiego nadzoru nad biskupami.”

- dodał.

Abp Gądecki: Kościół nie może błogosławić związków jednopłciowych

Mówiąc o postulacie dopuszczenia w Kościele błogosławienia związków homoseksualnych, metropolita poznański przypomniał, że łacińskie benedictio oznacza nazwania kogoś dobrym.

- „Benedykcje lub błogosławieństwa związków homoseksualnych oznaczałyby, że Kościół aprobuje styl życia homoseksualnych związków partnerskich (nawet jeśli nie utożsamia ich z małżeństwami), co oznacza również relacje seksualne między parami osób tej samej płci. To, co w tradycji judeochrześcijańskiej zawsze było definiowane jako grzech, teraz stałoby się czymś pozytywnym”

- zauważył.

Przypomniał, że rozróżniając skłonności homoseksualne od aktów homoseksualnych, te drugie Kościół uznaje za grzeszne. Zwrócił przy tym uwagę na dwie różne postawy podejścia osób homoseksualnych do Kościoła.

- „Niektórzy, często identyfikujący się z określeniem LGBTQ+, prowadzą życie, które jest wyraźnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła, a mimo to często dążą do zmiany tego nauczania. Inni, którzy nie identyfikują się z powyższą nazwą, prowadzą życie w czystości i oczekują, że Kościół umocni ich w tym wyborze poprzez swoje nauczanie”

- zauważył.

Wskazał, że postulat zmiany katolickiego nauczania rani tę drugą grupę.

- „Osoby z tej drugiej grupy nie czują się odrzucone przez katolicką moralność seksualną. Wręcz przeciwnie. Dzięki nauczaniu Kościoła byli w stanie lepiej zrozumieć samych siebie i doświadczyli głębokiego spotkania z Chrystusem poprzez sakramenty. Bolesne jest dla nich to, że w praktyce duszpasterskiej coraz rzadziej spotykają się z nauczaniem Kościoła. Często spotykają się tam z typizacją, która odpowiada językowi ruchu LGBTQ+, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością ich życia, a nawet ją odrzuca. Osoby te, mimo że starają się żyć w stanie łaski uświęcającej i dążą do świętości, czują się opuszczone przez Kościół, który ignoruje ich potrzebę duchowego przewodnictwa i wsparcia”

- ocenił.

- „Atak na nauczanie Kościoła, którym kierują się w życiu, postrzegają jako bezpośredni atak na ich własną wiarę i ich życiowy wybór wierności Chrystusowi. Nie rozumieją, dlaczego Kościół próbuje ich zmarginalizować. Nie tylko czują się osamotnieni, ale są również psychicznie zachwiani przez praktykę opieki duszpasterskiej, która podważa znaczenie czystości i zdolność osoby do życia w czystości. Na przykład przedstawiciele amerykańskiej grupy Courage nie zostali zaproszeni na Synod. Nie zaproszono również tych, których świadectwa zostały opublikowane przez Markusa Hoffmanna w jego książce Weil ich es will. Zamiast nich zaproszono przedstawicieli innych nurtów”

- dodał.

Nauki społeczne

W rozmowie z Catholic World Report abp Gądecki odniósł się również do budzącego największe kontrowersje zdania z dokumentu końcowego: „wypracowane przez nas kategorie antropologiczne nie są wystarczające do uchwycenia złożoności elementów wynikających z doświadczenia czy wiedzy naukowej”. Jego zdaniem takie sformułowania „wynikają albo z nieuświadomionego kompleksu niższości, albo z zabobonnego podejścia do nauki”.

- „Zdanie to stoi w sprzeczności z przekonaniem wyrażonym chociażby w Redemptor hominis (nr 10): Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca — nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty — musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa

- zauważył przewodniczący KEP.