Autorka raportu Louise Casey stwierdza, że „zdecydowanie zbyt wielu Londyńczyków przestało ufać, że policja jest do tego zdolna”, a zadanie policji to ochrona obywateli.

- „To nie nasze zadanie jako społeczeństwa, by chronić się przed policją” – podkreśla.

W jej opinii, w londyńskiej policji istnieje instytucjonalny rasizm, seksizm i homofobia wewnątrz organizacji wobec funkcjonariuszy i personelu, a także na zewnątrz organizacji pod względem sposobu nadzorowania społeczności policję”.

Jak czytamy dalej, według autorki w tamtejszych służbach „panował powszechny mobbing”.

- „Funkcjonariuszki i żeński personel rutynowo spotykają się z seksizmem i mizoginią” – czytamy, a policja nie chroni przed przemocą zarówno „swoich pracownic”, jak też „członków społeczeństwa”. Zaniedbania mają też dotyczyć ochrony przed wykorzystywaniem seksualnych przez tych, którzy „nadużywają swojej pozycji”.

Agencja Reutera cytuje także, że „policja w stolicy Wielkiej Brytanii jest zepsuta”, a „największą barierą dla naprawy tych służb jest ich kultura obrony i zaprzeczanie skali problemów”.