Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Wszystko wskazuje na to, że mimo wszystko są to trzecie z rzędu po roku 1989 wygrane wybory przez Prawo i Sprawiedliwość, co z pewnością przejdzie do historii, ponieważ do tej pory żadnemu ugrupowaniu się to nie udało. Jakby Pan to skomentował?

Arkadiusz Czartoryski, poseł Prawa i Sprawiedliwości: W tej sytuacji jest z całą pewnością wskazana cierpliwość ze względu na to, że ciekawy będzie wynik w liczbach bezwzględnych, a więc ile Prawo i Sprawiedliwość uzyskało głosów. Jeżeli wynik byłby podobny do tego, który miał miejsce cztery lata temu, to byłby to naprawdę duży sukces. Było oczywiście tak, że była „siła złego na jednego” i jeśli chodzi o budowę rządu, to może to być bardzo trudne. Opozycja jest bowiem bardzo głodna dobrania się do stanowisk ministerialnych i pewnie będzie starała się dogadać. Jest to też na pewno duży wynik PiSu, co oznacza, że ta grupa wyborców już od wielu lat bardzo wytrwale stoi przy Zjednoczonej Prawicy, która skupia się wokół Prawa i Sprawiedliwości.

Wielu zastanawiało się też, czy Konfederacja będzie taką alternatywą, ale raczej nie, ponieważ te wyniki, które spłynęły do tej pory nie potwierdzają zmiany po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Jest to więc wielkie osiągnięcie, pomimo tak agresywnej akcji ze strony na przykład polityków niemieckich, brukselskich czy ogólnie Komisji Europejskiej. Pomimo tego, że podjęliśmy się wysiłku pomocy Ukrainie, a było to bardzo bombardowane i krytykowane chociażby przez Konfederację, ale nie tylko. Pomimo faktycznych problemów wielu przedsiębiorców, którzy ucierpieli na pandemii, to utrzymanie się Prawa i Sprawiedliwości z poparciem tej samej i zbliżonej grupy wyborców jest z całą pewnością wielkim sukcesem. Oznacza to, że w sposób trwały ogromna część Polaków popiera Prawo i Sprawiedliwość. To jest moja pierwsza myśl, która mi się nasuwa, kiedy patrzę na te wyniki.

Kiedy patrzę na wyniki spływające z komisji wyborczych i publikowane na oficjalnej stronie Państwowej Komisji Wyborczej, to wynik Prawa i Sprawiedliwości oscyluje w granicach 37-40 proc., Koalicji Obywatelskiej 27-29 proc., Trzecia Droga – 14 proc., Lewica – 8 proc., Konfederacja – lekko ponad 7 proc., a Bezpartyjni Samorządowcy – w okolicach 1.9 procent.

Należy tu jednak zwrócić uwagę, że nie ma jeszcze wyników wielkich miast – Warszawy, Gdańska, Poznania – i będzie się to jeszcze znacznie zmieniało na korzyść Koalicji Obywatelskiej.

Gdyby Prawu i Sprawiedliwości nie udało się uzyskać samodzielnej większości, jak w Pana opinii wyglądałby proces tworzenia rządu? Komu Pan Prezydent Andrzej Duda powierzy tworzenie rządu?

Moim zdaniem Pan Prezydent powinien w pierwszym rzędzie powierzyć to największemu ugrupowaniu parlamentarnemu. Nie można przecież odmówić prawa tworzenia nowego gabinetu takiemu ugrupowaniu, które uzyskało najlepszy wynik wyborczy, a jest nim w tym przypadku Prawo i Sprawiedliwość. To byłby przecież absurd. Myślę więc, że ten proces Pan Prezydent powierzy Panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i będziemy mogli obserwować dyskusję programową.

Słuchałem wystąpień sprzed kilku dni, ale też wczorajszych chociażby szefa Lewicy, który proponuje nam wojnę religijną, a widzimy do czego to doprowadziło w Izraelu. Czarzasty mówi wprost, że Lewica che zerwać Konkordat, że chce wyrzucić religię ze szkół, wprowadzą aborcję, pozbawią księży dochodów, wprowadzić małżeństwa homoseksualne.  Proponuje więc gigantyczną rewolucję obyczajową. Zastanawiam się więc, jak do tego podejdą ci. którzy uważają się za chrześcijan, a są w Koalicji Obywatelskiej – bo pewnie jeszcze tacy są. Takie osoby są też przede wszystkim Trzeciej Drodze, a pytanie brzmi, jak oni zamierzają takie działania i programy popierać.

W związku z tym, że mamy taką dziką awanturę, którą proponuje nam opozycja, to jest pytanie do Pana Prezydenta, czy on wsłuchując się w te głosy zaproponuje opozycji, która w tak niebezpiecznych czasach chce doprowadzić do wojny religijnej, ponieważ to jest gigantyczny atak na całą tożsamość państwa polskiego, utrwaloną przez dziesięciolecia, łącznie przez setki lat. Zobaczymy jak ta koalicja będzie się zbierała. Moim zdaniem Prezydent powierzy misję tworzenia rządu najpierw Prawu i Sprawiedliwości.

A czy to nie jest tak, że buńczuczne zapowiedzi Lewicy były obliczone jedynie na okres kampanii wyborczej, żeby zmobilizować elektorat, a na czas po wyborach przyjdzie czas na negocjacje? Lewica chyba socjalnie czy też gospodarczo jest nieco zbliżona do Prawa i Sprawiedliwości.

Zapytałbym, jaki Lewica ma program socjalny? Kiedy była u władzy, to dziki kapitalizm kwitł, a nawet szalał. Nie było pomocy na podręczniki dla dzieci, była bieda. Kiedy powstawały pierwsze supermarkety, gdzie lewicowi biznesmeni byli właścicielami, to pracownicy musieli pracować często po 11-12 godzin i nawet zdarzało się, że nie otrzymywali pensji. Ludzie byli wyrzucani z mieszkań, „czyszczono” kamienice. Trudno mi więc ocenić program gospodarczy lewicy. Ponadto nie podjęli się żadnych inwestycji, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy państwa, jak zrobiło to Prawo i Sprawiedliwość. Mam na myśli inwestycje państwowe. W wydawałoby się przecież, że to byli ludzie, którzy własność państwową powinni szanować. Pamiętajmy, że za czasów PRLu państwowe było prawie wszystko. Jak zaś zachowali się oni w stosunku do inwestycji typu Centralny Port Komunikacyjny, rozbudowa polskich portów i tak dalej? Byli przeciwko. Ja więc nie wiem czy oni mają blisko do PiSu.

Dawniej Lewica była czysto prorosyjska. Obecnie niektórzy politycy skręcają w kierunku współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.

To prawda. Lewica straciła SB-cję, która przeszła do Koalicji Obywatelskiej. Donald Tusk i jego politycy nawiązując kontakty, jak na przykład Radosław Sikorski czy Tomasz Siemoniak i inni, nawiązując współpracę z Rosją, zanęcili SB-cję, która w KOD-zie pod Sejmem i w poparciu realnym, będąc też na wiecach raczej skupiała się wokół Koalicji Obywatelskiej. Lewica natomiast przyciągnęła do siebie elektorat tęczowy i „europejski”, który tak naprawdę niszczy tożsamość Europy Zachodniej.

Mówiąc czysto hipotetycznie, gdyby PiS chciał się dogadać z Lewicą, to jeśli chodzi o sprawy obyczajowe i moralne, politycy tego ugrupowania nie wywracaliby chyba do góry nogami Konstytucji przyjętej przecież za czasów lewicowego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego?

To bardzo bardzo ciekawe pytanie. Dzisiaj wydaje się, że Konstytucja pozostanie nienaruszona. Moim zdaniem jest pas w stosunku do wszystkich pomysłów zmiany naszej Ustawy Zasadniczej.

Jeśli chodzi o Trzecią Drogę, to wszystkie sondażownie – przynajmniej na razie tak to wygląda – pomyliły się, co do tego ugrupowania i znacznie zaniżyły jego notowania.

Panie redaktorze, warto zwrócić uwagę, że – mówiąc obrazowo – PSL był już tyle razy „chowany do trumny”, a jednak zawsze wychodził na swoje. Osobiście byłbym zdziwiony, gdyby to się kiedykolwiek spełniło, ale tu jest wielka zagadka, kto znajdzie się w Sejmie. Czy będą to ludzie Hołowni czy raczej Kosiniaka-Kamysza? W moim okręgu dla przykładu prowadzi zdecydowanie Pan Marek Sawicki, jeśli chodzi o listę Trzeciej Drogi i na pewno jest niezagrożony. Pytanie ile to ugrupowanie zdobędzie mandatów i jaka będzie to drużyna?

Podobna sytuacja jest także w Konfederacji. Tutaj Pani Anna Maria Siarkowska ma na chwilę obecną trzecie miejsce, ale nawet nie jest liderką i Dobromir Sośnierz też nie jest liderem. Za to prowadzi zupełnie mi nieznany młody człowiek Krzysztof Mulawa, co też jest bardzo ciekawe.

A jak Pan Poseł ocenia spójność opozycji, mam na myśli KO, Trzecią Drogę i Lewicę, ponieważ tylko w takiej konfiguracji można mówić o realnej przeciwwadze dla Prawa i Sprawiedliwości?

To oczywiście nie będzie spójna koalicja. Hołownia i Kosiniak-Kamysz oraz Czarzasty po debacie „poczuli krew”. Kiedy popatrzymy na debatę wyborczą Donald Tusk wypadł gorzej niż Joanna Scheuring-Wielgus czy Szymon Hołownia. I wszyscy to orzekli. Jego przywództwo zostało podważone. Teraz dodatkowo tak dużym wynikiem Trzeciej Drogi podważona jest też rola Platformy Obywatelskiej jako głównej partii opozycyjnej. Myślę też, że Lewica, a zwłaszcza Trzecia Droga mają wszystkie karty w rozmowach z Tuskiem. Duży wynik PiSu z kolei powoduje, że Lewica i Trzecia Droga mają wszystkie karty, jeśli chodzi o układanie rządu i mogą zażądać od Tuska dosłownie wszystkiego. Tusk to przyznał w trakcie wieczoru wyborczego. Proszę zwrócić uwagę, że on powiedział, że wynik mógł być lepszy i mogliby się bardziej cieszyć, że czują niedosyt. Jak dodał, najważniejsze, że „odsuną PiS od władzy”. Zaznaczył już także, że będzie miał wielkie problemy z ułożeniem ewentualnego rządu, bo pozostałe ugrupowania mogą podyktować mu wszystko. Mało tego, będą jeszcze eskalować swoje pomysły programowe.

Która z tych partii opozycyjnych mogłaby stanowić dla Tuska największy wyłom?

Na pewno największym zgrzytem w tym momencie będzie Lewica, ponieważ jeśli ona nie zrealizowałaby swoich postulatów programowych, bardzo jasno określonych, to czułaby się upokorzona i skompromitowana. Będzie żądała bardzo wiele. Warto tu podkreślić, że z tej trójki w sposób najbardziej jaskrawy te postulaty określała właśnie Lewica. Będzie więc od Tuska żądała aborcji, pieniędzy na programy socjalne itd. Nie przypuszczam więc, żeby Czarzasty, Zandberg i cała ta ekipa siedziała cicho. Przez tyle lat ta partia była zdołowana zarówno w czasach rządów PiSu jak i PO-PSL. Proszę zwrócić uwagę, że oni są poza władzą już 16 lat, najpierw 8 lat rządów Tuska, a później 8 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wcześniej Lewica też była przecież stłamszona i porozbijana na kawałki i jest to ugrupowanie ogromnie wygłodzone i nie przypuszczam, żeby ustąpiła z czegokolwiek, zwłaszcza że ma wszystkie karty w rękach, bo bez niej nie jest możliwe utworzenie rządu.

Warto przy tym dodać, że ta koalicja z PO w ramach Parlamentu Europejskiego także nie zaspokoiła ambicjonalnie czy też w inny sposób Lewicy, a nawet wyczuwa się pewne rozczarowanie.

Uprzejmie dziękuję Panu Posłowi za rozmowę.