Choć federalny budżet jest bardzo napięty i zadłużony, administracja prezydenta Baracka Obamy nie oszczędza na ustawach, dzięki którym amerykańscy podatnicy zapłacą za świadczenia dla związków homoseksualnych. Będą to m.in. świadczenia z tytułu zatrudnienia jednego z partnerów w urzędzie federalnym. Projekt ustawy w tej kwestii trafił pod obrady Kongresu w ub. roku i jest wielce prawdopodobnie, że zostanie przyjęty. Przewiduje on m.in. rozszerzenie uprawnień w zakresie opieki zdrowotnej oraz dostępu do zasiłków emerytalnych.
Partnerzy z takich związków będą mieli prawa takie same, jak małżonkowie, tj. prawo do wyższych zasiłków za rozłąkę z tytułu oddelegowania partnera do pracy w innym mieście i odbywania podróży, prawo do renty lub emerytury po zmarłym partnerze oraz do odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy czy śmierci partnera. Będą też korzystać z tego samego ubezpieczenia zdrowotnego.
Ustawę, którą forsuje Tammi Baldwin ze stanu Wisconsin (Partia Demokratyczna) , który jest zadeklarowanym homoseksualistą, wprowadza się pod hasłami skończenia z dyskryminacją z powodu "orientacji seksualnej". Jej zwolennicy argumentują, że przyznanie parom homoseksualnym tych wszystkich świadczeń to akt sprawiedliwości.
Przeciwnicy ustawy, czyli głównie Republikanie, zwracają uwagę, że pary homoseksualne nie mają prawa do tego typu przywilejów, bo nie są zaangażowane w płodzenie dzieci i ich wychowywanie więc w tym sensie nie wnoszą niczego do społeczeństwa. Świadczenia, zdaniem obrońców małżeństwa, mogą przynależeć tylko heteroseksualnym związkom, bo często jeden z małżonków pracuje w pełnym wymiarze, a drugi poświęca się wychowaniu dzieci, więc albo nie pracuje, albo pracuje krócej i na mniej eksponowanym stanowisku. Ponadto już samo wychowanie dzieci sporo kosztuje. Stąd świadczenia, które otrzymuje rodzina, są często niezbędne do jej funkcjonowania. Są też inwestycją państwa i społeczeństwa w przyszłość. Natomiast homoseksualne pary, nie posiadając dzieci, mogą sobie z natury pozwolić na wyższy poziom życia, więc tym bardziej wsparcie ich pieniędzmi podatnika nie ma żadnego sensownego uzasadnienia.
Ustawa przyznająca przywileje parom homoseksualnym, w których jeden z partnerów jest zatrudniony w urzędzie federalnym, wymaga jeszcze ponownej akceptacji obu izb Kongresu. Jeśli do tego dojdzie, prezydent złoży pod nią podpis.
AJ/Piotrskarga.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

