Witold Pilecki został aresztowany 8 maja 1947 roku. Podczas śledztwa był torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. „Oświęcim to była igraszka” – stwierdził podczas widzenia z żoną. Do Auschwitz trafił jako ochotnik, by zorganizować tam konspirację i wojskową i zdobyć informacje o eksterminacji więźniów.
Przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie Pilecki został oskarżony m.in. o zorganizowanie w Polsce sieci wywiadowczej gen. Andersa. Zarzucono mu także zamach na funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz organizację magazynów broni. Oskarżycielem był wiceprokurator Naczelnej Prokuratury Wojska Polskiego, mjr Czesław Łapiński.
Razem z Pileckim sądzeni byli jeszcze: Maria Szelągowska, Tadeusz Płużański, Szymon Jamontt-Krzywicki, Maksymilian Kaucki, Jerzy Nowakowski, Witold Różycki i Makary.
Witold Pilecki, wraz z Marią Szelągowską i Tadeuszem Płużańskim, został skazany na karę śmierci. Oto uzasadnienie wojskowego sądu: „dopuścili się najcięższej zbrodni stanu i zdrady narodu, cechowało ich wyjątkowe napięcie złej woli, przejawiali nienawiść do Polski Ludowej i reform społecznych, zaprzedali się obcemu wywiadowi i wykazali szczególną gorliwość w akcji szpiegowskiej”.
Bolesław Bierut był proszony o ułaskawienie Witolda Pileckiego. Odmówił. Wyrok na rotmistrzu wykonano 25 maja 1948 roku. „Prowadzono dwóch skazanych. Pierwszy pojawił się Witold Pilecki. Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. I nie wiem, czy był wtedy przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego... A potem salwa” – pisał ks. Jan Stępień, naoczny świadek egzekucji.
Ciało rotmistrza pochowano potajemnie na tzw. „Łączce” – dziś kwaterze „Ł” cmentarza Powązkowskiego.
pac/interia.pl
