Hutę Pieniacką, dawniej w województwie tarnopolskim, dziś w obwodzie lwowskim na Ukrainie, zniszczono 28 lutego 1944 r. Wymordowano tam, paląc żywcem, około tysiąca Polaków.
Przez lata nie można było uczcić ich pamięci. Za czasów ZSRR nie wolno było mówić o obecności Polaków na tych ziemiach. Gdy powstała niepodległa Ukraina, Polska zabiegała o otwarcie polskiego cmentarza. W 2005 r. postawiono krzyż z dwujęzycznym napisem.
Decyzja OUN i UPA o depolonizacji wspólnie zamieszkałych przez Polaków i Ukraińców ziem w celu wywalczenia i zorganizowania "Ukrainy dla Ukraińców" od drugiej połowy 1943 r. była realizowana także w Małopolsce Wschodniej, choć jeszcze nie na taką skalę jak na Wołyniu.
Nacjonaliści ukraińscy z OUN i UPA od dłuższego czasu przymierzali się do zlikwidowania ośrodka polskości, jakim była Huta, tu ściągali Polacy z innych wsi, tu działał oddział samoobrony. I zapewne dlatego stała się celem ataku. Od grudnia 1943 r. do końca lutego 1944 r. trzykrotnie napadali na wieś, ale za każdym razem zdołała się obronić.
O przygotowaniach jednostki Dywizji SS-Galizien do akcji na Hutę dowiedział się wywiad AK ze Złoczowa i 27 lutego 1944 r. (w niedzielę) ostrzegł samoobronę. Tej wiadomości towarzyszyły różne sprzeczne komentarze, a najważniejszy, że nic się nie stanie, jeśli we wsi nie będzie uzbrojonych mężczyzn. Toteż młodzi ludzie z bronią skryli się w lesie, we wsi pozostała maleńka grupka samoobrony - odgrywając rolę symboliczną w mającej nastąpić sytuacji.
Od rana do godz. 2.00-3.00 po południu wieś wypełniały jęki palonych, krzyki bólu i rozpaczy, ryki i wycie zwierząt, huk ognia palonych zabudowań i strzelanina, a pośród tego ziemskiego piekła uwijali się rabujący Ukraińcy - esesowcy, upowcy i przybyli z sąsiednich wsi. Zabierano wszystko, czego jeszcze nie ogarnął ogień.
W ciągu ośmiu godzin Huta Pieniacka przestała istnieć.
Polscy historycy dowodzą, że naszych rodaków zabijał oddział ukraińskiej dywizji SS „Hałyczyna" („Galizien"). Niektórzy ukraińscy historycy z zachodu kraju dowodzą, że sprawcami rzezi byli Niemcy. Strona polska mówi: 14. Ochotnicza Dywizja SS „Hałyczyna" („Galizien") i oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Dywizja "Galizien" powstała w 1943 r. i walczyła później m.in. z armią radziecką. Dowódcami byli Niemcy, oficerami Niemcy i Ukraińcy, żołnierzami - ukraińscy ochotnicy. UPA to utworzona także w 1943 r. przez ukraińskich nacjonalistów formacja zbrojna. Walczyła z Niemcami, Polakami i sowietami.
Franciszek Bąkowski, sekretarz stowarzyszenia huta pieniacka, jako siedmioletni chłopiec przeżył masakrę w polskiej wsi na Ukrainie:
- To mój moralny obowiązek tam pojechać. Dzisiaj po Hucie Pieniackiej nie został już żaden ślad, ale przed wojną mieszkali w niej niemal wyłącznie Polacy i kilka osób pochodzenia żydowskiego.
- W stosunkach z Ukraińcami z sąsiednich wsi nie było niechęci. Huta była rozbudowana, szkoła, sklepy, sady i ogrody, ludzie pracowici - Ukraińcy z pobliskich miejscowości przyjeżdżali do niej kupować codzienne produkty, załatwiać różne sprawy u szewca, krawców.
- Stosunki z Ukraińcami pogorszyły się w 1943 roku, kiedy zaczęły się też napady UPA na Polaków na Wołyniu. Docierało do nas wielu uciekinierów z Wołynia, którym UPA spaliło domy. W Hucie codziennie wystawiano wartę, wsi strzegli mężczyźni z bronią.
- Czuliśmy się jednak w miarę bezpiecznie, w okolicy Huty działał oddział Samoobrony AK z dowódcą Kazimierzem Wojciechowskim, którego Ukraińcy spalili potem w dniu masakry żywcem przed kościołem: oblali benzyną i podpalili. Tydzień przed mordem mały oddział ukraiński wszedł do wsi i zaczął rabować. Oddział Samoobrony podjął walkę i zastrzelił dwóch żołnierzy z dywizji SS Galizien. Ukraińcy ze Lwowa zrobili im propagandowy pogrzeb, a siedem dni później postanowili skarcić Hutę Pieniacką.
- Była czwarta rano. W białych kombinezonach, niezauważeni na śniegu, żołnierze i dużo cywilów Ukraińców. Otoczyli wioskę, weszli do nas na podwórze. Spędzili wszystkich mieszkańców, wzięli mojego ojca, matkę, brata do jednej ze stodół, jako jednych z pierwszych. I podpalili.
- Jedna kobieta, która się ukryła w kościele, zaczęła rodzić u stóp ołtarza. Żołdak dosłownie wyrwał jej to dziecko i rozdeptał. Opowiedziała mi o tym po latach dziewczynka - dziś oczywiście już dorosła kobieta - której jeden z Ukraińców kazał wynieść z kościoła zwłoki noworodka.
W Hucie zginęli jego rodzice i brat oraz najbliżsi krewni z dziećmi. - Mnie chyba ocaliła opatrzność. Wielu ukraińskich polityków mówi, że za zbrodnię w Hucie odpowiadają Niemcy. - To byli ukraińscy żołnierze i wielu cywilów. A Ukraińcy z sąsiednich wsi stali z podwodami i rabowali. Nie pomagali Polakom, przeciwnie - pomagali wyszukiwać tych, którzy się ukrywali, bo znając wioskę, wiedzieli, gdzie mogliśmy się schować.
MaRo/Rz/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

