Na taki pomysł wpadł minister ds. administracji publicznej Renato Brunetta, który tydzień temu wypowiedział wojnę włoskim bamboccioni, czyli "przerośniętym bobasom". Zamiast wyprowadzać się na swoje, korzystają oni ze stanu kawalerskiego na wikcie i opierunku u rodziców. Często jest to dla nich dobry pretekst by nie szukać pracy, z której mogliby się samodzielnie utrzymać.

Brunetta próbował już "kijem" w postaci proponowanego prawnego nakazu usamodzielnienie się po ukończeniu 18. roku życia. Teraz postanowił zachęcić "marchewką", wysuwając pomysł wypłacania młodym Włochom po 500 euro miesięcznej zapomogi w zamian za wyprowadzkę. - Włochy są pełne porządnych młodych ludzi, którzy chcą wolności. Jeśli mają podcięte skrzydła, to wina leży po stronie rodziców – cytuje wyjaśnienia ministra "Gazeta Wyborcza".

Podobne zapomogi wprowadzono przed kilku laty w Hiszpanii. Młodzi między 22. i 30. rokiem życia zarabiający mniej niż 22 tys. euro rocznie, mogą tam po wyprowadzce od rodziców ubiegać się o 210 euro dodatku do czynszu. Niestety, nie zmieniło to nastrojów wśród młodych Hiszpanów, wśród których bezrobocie sięga 30 proc. Z raportu tamtejszej Rady ds. Młodzieży wynika, że prawie połowa młodych nadal mieszka z rodzicami a dwie trzecie osób między 24. a 34. rokiem życia spłaca kredyt.

Zdaniem psychologów, problem nie leży w pieniądzach. - Młodzi ludzie nie chcą dojrzewać. Nie chcą brać na siebie odpowiedzialności. Kryzys uwypuklił niepewność pokolenia, które dorastało w zaciszu rodzinnych domów bez problemów i obowiązków. Zderzenie z rzeczywistością wywołuje u nich stres nie do pokonania – tłumaczy "Rzeczpospolitej" hiszpański psycholog ds. młodzieży Marcelo Moreiro.

Pomysł włoskiego ministra nie zapowiada nic dobrego jeszcze z innego względu. Trzeba przecież jakoś sfinansować program nowych zapomóg. Jak? Minister Brunetta nie ma wątpliwości skąd wziąć pieniądze. - Zabrać rodzicom! - odpowiada. - Obciąć fundusz na przyspieszone emerytury dla odchodzących z pracy już po 55. roku życia – proponuje Brunetta.

Rzecznik premiera Silvia Berlusconiego tłumaczył wczoraj, że projekt nie był konsultowany z rządem. Jest więc wyłącznie osobistym pomysłem Brunetty, który jednak zamierza forsować go w parlamencie dzięki przychylności części mediów, bo bamboccioni to prawdziwy problem dla wskaźnika wzrostu gospodarczego Włoch.

Aż 70 proc. Włochów między 20. i 30. rokiem życia mieszka u rodziców (we Francji 30 proc.), co zdaniem socjologów ma w dużej mierze podłoże kulturowe. Pomimo ciągłego podwyższania się wieku zawierania małżeństwa aż 57 proc. mieszkańców południa Włoch (30 proc. na Północy) czeka na wyprowadzkę do czasu założenia własnej rodziny.

AJ/GW/RZ

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »