3700-milowy bieg rozpocznie 20 stycznia w Oceanside w Kaliforni, a zakończy 26 maja w Long Island’s Smith Point w Nowym Jorku.
Jego głównym celem jest zachęcenie do modlitwy nie tylko w Ameryce, ale na całym świecie. W każdej intencji, w której biegnie będzie odmawiał różaniec. Zainspirowała go do tego jego matka, która również modliła się podczas biegania.
Grabosky przyznaje, że wiara pozwoliła mu przetrwać wiele trudnych chwil w życiu. Tydzień po tym, jak zmarła jego matka, odeszła od niego żona. Zmierzył się również z poważną chorobą.
- Czułem, że cały świat wokół mnie legł w gruzach. Jedyną spójną rzeczą w moim życiu była modlitwa i nieustanne proszenie Boga o pomoc. Ufałem, że w tym wszystkim Bóg ma jakiś plan i pozwoli mi przetrwać - opowiada mężczyzna. - Teraz chcę zainspirować innych, by realizowali swoje marzenia, nawet jeśli ten świat mówi, że to niemożliwe - dodaje.
Bieganie jest jego pasją od dzieciństwa. Jako pierwszy wpadł na pomysł obiegnięcia Ameryki, po tym, jak w 2008 roku ukończył swój drugi maraton.
Największym wyzwaniem podczas biegu dookoła Stanów będzie, jak twierdzi Grabosky, samotność. - Trzeba działać samemu, bez żadnego wsparcia - tłumaczy.
- To niewiarygodne jak Bóg działa. Myślałem, że to będzie bieg za samego siebie, a teraz bardziej niż kiedykolwiek odczuwam, że muszę to zrobić, modląc się za innych - zapewnia Grabosky.
Mężczyzna apeluje, by ludzie wysyłali do niego intencje, w których ma się modlić. To go zmotywuje do ukończenia biegu. Zachęca również o dołączanie się do biegu, choćby na krótkie etapy wzdłuż jego trasy. Chce porozmawiać z jak największą liczbą osób, ochoczo przyjmuje zaproszenia na spotkania z większymi grupami.
- Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia - podsumowuje słowami św. Pawła Grabosky.
eMBe/CatholicNewsAgency
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

