Kreml planował trzydniową „operację”. 24 lutego 2022 rosyjska armia uchodziła jeszcze za jedną z najpotężniejszych na świecie.
- „Czar prysł, kiedy rozpoczęła wojnę w Ukrainie”
- podkreśla autor.
Rosjanie liczyli na sparaliżowanie ukraińskiej armii strachem i sympatie samych mieszkańców Ukrainy, mających witać ich niczym wyzwolicieli. Przeliczyli się. Na Ukrainie spotkali zjednoczony w walce przeciw najeźdźcy naród, który skutecznie uniemożliwił realizację kolejnych celów okupanta.
- „Już czwartego dnia wojny Rosjanie złapali zadyszkę i na kilka, kilkanaście godzin musieli zatrzymać natarcie. Piątego dnia można było śmiało powiedzieć, że król jest nagi. Rosyjscy dowódcy popełniali szkolne błędy. Żołnierze wykazywali ogromne braki w wyszkoleniu. Logistyka zawiodła na niemal całej linii - zabrakło wspominanego już paliwa, a nawet amunicji. Przede wszystkim nie mieli już prowiantu. Dość szybko musieli zmienić taktykę, a wkrótce, ze względu na brak postępów i odpowiednich zapasów, wycofali się z Polesia i kijowszczyzny”
- przypomina Zagórski.
Później Rosjanie kilkakrotnie zmieniali taktykę, za każdym razem nie osiągając zamierzonych celów.
- „Z każdą zmianą sposobu walki można było tylko utwierdzać się o słabości rosyjskiej szkoły wojennej. Mimo że armia Kijowa jest słabsza i mniejsza, dzięki odpowiedniej taktyce i nowoczesnemu wyposażeniu powstrzymuje agresora”
- wskazuje autor Wirtualnej Polski.
Analiza dostępna TUTAJ.
