Kampania "40 dni dla życia" dobiega końca. To ostatni tydzień trwania akcji. Liczba ocalonych do tej pory dzieci to 445 potwierdzonych przypadków. Obrońcy życia zawdzięczają to modlitwom i są przekonani, że udało się uratować jeszcze więcej dzieci, o których wie tylko Bóg.
Zaangażowani w kampanię wolontariusze nie ustają w modlitwach i czuwaniach pod klinikami aborcyjnymi.
Poniżej kilka historii, o których opowiadają obrońcy życia.
FORT WORTH, TEXAS
Kiedy Teresa dołączyła do wolontariuszy, parking pod kliniką był pełen. - Widzieliśmy wiele wychodzących z niej kobiet, już po wykonaniu aborcji. Ale jeden widok dotknął mnie szczególnie mocno. Młoda dziewczyna szła, eskortowana przez rodziców, płakała i trzymała się za brzuch. Od razu poczułam się przytłoczona tym widokiem, więc rozpłakałam się i zaczęłam prosić o miłosierdzie dla niej i jej abortowanego dziecka – opowiada kobieta. - Wkrótce nadjechał inny samochód, ale nikt z niego nie wysiadał. Nie ustawaliśmy w modlitwie, a za około 10 minut samochód zaczął ruszać. Kobieta w samochodzie uśmiechnęła się, pomachała nam i krzyknęła, że urodzi swoje dziecko. Wszyscy dziękowaliśmy Bogu za ten dar.
MELBOURNE, AUSTRALIA
Sue patrzyła, jak młoda kobieta wysiada z taksówki nieopodal centrum aborcyjnego w Melbourne. Dave, jeden z wolontariuszy, zastąpił kobiecie drogę i powiedział jej, że jest tu grupa ludzi, która modli się za nią i jej nienarodzone dziecko. - Czy to naprawdę potrzebne? Jesteśmy tu, żeby Ci pomóc – zapewnił.
Kobieta spojrzała na Dave'a nerwowo, a ten zapytał, dlaczego nie ma z nią ojca dziecka. - Nie powiedziałam mężowi. Nie chcę być w ciąży – odpowiedziała, ale po krótkiej rozmowie nie była już taka pewna, czy chce aborcji. - Co mam teraz zrobić? - pytała.
- Idź do domu i powiedz swojemu mężowi, rodzicom i córce o nowym członku rodziny – odpowiedział. Jeszcze w tej samej chwili kobieta odjechała do domu tą samą taksówką, którą przyjechała do kliniki aborcyjnej.
eMBe/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

