- To wszystko stało się tak szybko. Jednego dnia czuła się dobrze, a następnego już jej nie było. Po prostu próbujemy dowiedzieć się, co się stało – powiedziała telewizji CBS siostra bliźniaczka kobiety.
Przedstawiciele Planned Parenthood mówią, że byli "zszokowani i zasmuceni tragicznym rozwojem wypadków w pobliskim szpitalu", ale stwierdzili, że „nie zajmują się prywatnymi sprawami pacjentów”.
W czerwcu 2011 r. „Chicago Tribute” opublikowało sprawozdanie, z którego wynika, że w niektórych przypadkach nie zgłasza się w ogóle powikłań poaborcyjnych. Urzędnicy Illinois również nie wykazali się w tej dziedzinie pryncypialnością. - Przypadki śmierci w wyniku aborcji są możliwe do uniknięcia - powiedział Troy Newman, prezes stowarzyszenia Operation Rescue. - Kiedy kobieta krwawi do śmierci, mamy do czynienia ze skutkiem błędu, dokonanego podczas zabiegu aborcji. Dochodzi do tego spóźnione wezwanie pomocy, co ostatecznie doprowadziło do tragedii. Planned Parenthood powinno być pociągnięte do odpowiedzialności. Zanosimy nasze szczere modlitwy za rodzinę ofiary w chwili tej tragicznej straty – tłumaczy działacz pro-life.
Według Newmana, prezydent USA Barack Obama powinien wycofać możliwość federalnego finansowania i wspierania działalności Planned Parenthood.

