Dwa dni temu, niemal niezauważona w Polsce, minęła dwudziesta rocznica mordu na prawosławnym duchownym żydowskiego pochodzenia, ojcu Aleksandrze Mieniu. Jego śmierć, choć mnożą się różne wersje jej powodów (KGB, skrajni antysemici) nadal jest niewyjaśniona, a jego myśl – choć coraz rzadziej poddaje się w wątpliwość jego osobiste zaangażowanie i oddanie Chrystusowi – nadal budzi kontrowersje.
Diakon Andriej Kurajew na przykład uznaje, że jego śmierci nie można uznać za męczeńską, i to nawet jeśli został on zamordowany przez KGB. Dlaczego? Otóż, zdaniem prawosławnego diakona, który jako najpopularniejszy misjonarz Rosji zastąpił ojca Mienia, powód jest oczywisty: „Jeśli motywem zabójstwa była polityka, to zamyka to drogę do kanonizacji takiego człowieka jako męczennika za Chrystusa” – napisał diakon. I choć na usta ciśnie się pytanie, czy Kurajew nie dostrzega, że KGB mordowało duchownych nie z przyczyn politycznych, ale dlatego, że służyli oni Chrystusowi, to pozostawię ten wątek.
Ale Kurajew zarzuca Mieniowi także fakt, że nie odpowiadałby on na potrzeby dzisiejszych czasów. On miał być kimś, kto świetnie sprawdzał się w systemie sowieckim, ale kto nie zrozumiałby zagrożenia astrologią czy New Age. Diakon jest także zdania, że ojciec Mień prawdopodobnie stałby się kaznodzieją demokratycznej Rosji czy innych środowisk opozycyjnych. Śmierć przyszła więc na niego w samą porę.
Na szczęście nie wszyscy duchowni czy świeccy (także ci krytyczni wobec pewnych aspektów myśli ojca Mienia) przyjęli taką pespektywę. Ojciec Dmitrij Smirnow, krytykujący od zawsze pewne aspekty myśli Mienia, ale także ruch mienszewików (tak się niekiedy określają spadkobiercy ojca) w rocznicę śmierci kapłana przyznał, że dla Cerkwi niezwykle ważne w jego postawie było to, że miał on odwagę głosić prawdę o Chrystusie. „Dla Cerkwi szczególnie ważne było to, że w naszej sytuacji katakumb on, jako jeden z nielicznych miał odwagę, by prowadzić otwartą działalność misyjną. Dlatego jestem głęboko przekonany – choć nie wiem, kto go zabił – że on został zamordowany za swoją działalność. On przecierpiał autentyczne męczeństwo” – podkreśla ojciec Smirnow, zaznaczając, że choć można krytykować ojca Mienia za jakieś jego działania czy słowa, to nie można nie docenić jego oddania misji i męczeństwa.
TPT
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

