31.01.18, 18:00Zdj. Dustin Graffke, CC BY SA 2.0, Flickr

2 lata temu rzuciłem... metal. Czy powinienem zniszczyć płyty?

"Szatan jest bardzo groźnym naszym nieprzyjacielem, ale zarazem – jeżeli tylko Pana Jezusa mocno się trzymamy – nie musimy się go bać"- pisze o. Jacek Salij w odpowiedzi na pytanie mężczyzny, który 2 lata temu zerwał ze swoją ogromną pasją- heavy metalem.

"Mam ważne dla mnie pytanie. Przez ponad 10 lat słuchałem metalu. Doszedłem do najgorszych, najbardziej bluźnierczych odmian tegoż. Ponad 2 lata temu rzuciłem metal w jednej chwili. Poczułem jak bardzo krzywdzę Jezusa. Poczułem ogromny żal. Przestałem słuchać metalu, ale zgromadziłem w pokoju ponad dwa tysiące płyt. Nie słucham ich, ale boje się, że one wciąż mają wpływ na mnie, bo na okładkach są satanistyczne symbole. Nie mam jednak możliwości wyrzucenia tych płyt do śmieci, bo boję się posądzenia mnie o szaleństwo (w sensie dziwactwo). Nikt w domu nie wie, że od 2 lat nie słucham tego gatunku muzyki. Nie chcę wyjść na człowieka śmiesznego, ale nigdy nie miałem pewności siebie. Teraz nie mam jej na tyle, by ku zdziwieniu wszystkich wyrzucić te wszystkie płyty ot tak do kosza. Czy to wciąż może na mnie oddziaływać? Metalowi poświęciłem ponad 10 lat życia, a dziś mam już prawie trzydzieści."

 

Szatan jest bardzo groźnym naszym nieprzyjacielem, ale zarazem – jeżeli tylko Pana Jezusa mocno się trzymamy – nie musimy się go bać. Prawdę tę świetnie oddaje starochrześcijańska opowieść o apostole Bartłomieju. Mianowicie kiedy zmartwychwstały Chrystus objawił się apostołom, Bartłomiej poprosił Go: „Panie, pokaż nam tego nieprzyjaciela ludzi – on musi być straszny, skoro doprowadził do tego, że Ciebie ukrzyżowano”. Na co Pan Jezus: „Nie wiesz, o co prosisz”. Wtedy jednak inni apostołowie zaczęli Go prosić: „Panie, pokaż go nam, pokaż”. „Sami tego chcecie” – powiedział Jezus i dał rozkaz, żeby diabła przyprowadzić. Pięciuset sześćdziesięciu aniołów wprowadziło potężną, zionącą ogniem bestię, związaną ognistymi sznurami. Apostołowie są przerażeni. Wtedy Pan Jezus każe Bartłomiejowi: „Zbliż się do tej bestii i postaw stopę na jej karku”. Na to Bartłomiej: „Przepraszam, Panie Jezu, nie wiedziałem, o co Cię proszę!” A Pan Jezus: „Postaw stopę!” Kiedy Bartłomiej zbliżył się do bestii, diabeł przemienił się w trzęsącą się ze strachu galaretę.

Osobiście nie znam drugiego tekstu, który by równie mądrze przekazywał samą istotę prawdy o tym naszym nieprzyjacielu: że jest on bardzo potężny i nie mamy szans, żeby własnymi siłami się przed nim obronić. A zarazem że jesteśmy całkowicie bezpieczni i to diabeł nas się boi, jeżeli tylko jesteśmy blisko Pana Jezusa.

Podzielę sie jeszcze z Panem osobistym wspomnieniem. Pamiętam, że wybitna poetka, śp. Anna Kamieńska miała potężną – myślę, że sięgającą ponad sto figurek – kolekcję ludowych diabłów. Nigdy nie poczułem obowiązku, żeby podpowiadać jej wyrzucenie tego oryginalnego zbioru. Zarazem ucieszyłem się ogromnie, kiedy pewnego pięknego dnia Kamieńska całą kolekcję przeniosła do piwnicy. Nie zapomnę też jej jasnego przekonania, że wykonała w ten sposób akt religijny. „Od jakiegoś czasu – wyjaśniła, kiedy zwróciłem uwagę na dokonaną zmianę – zaczęło mi bardzo przeszkadzać to, że w moim mieszkaniu obok krzyża stoją takie straszydła”.

A co do Pańskiego pytania, niech Pan robi jak chce. Ja osobiście gdybym sie znalazł w takiej sytuacji, zacząłbym zapewne od niszczenia i wynoszenia do koszy na śmieci płyt z szczególnie agresywnymi okładkami. Ale Pan niech robi, co serce podpowiada.

Proszę sie za mnie przynajmniej jeden raz pomodlić.

o. Jacek Salij

Pytania o wiarę/mateusz.pl