Przebywający na wakacyjnym kursie języka niemieckiego 18-letni Polak znalazł się w sobotę na peronie stacji Max-Weber-Platz. Był mocno pijany, co wykorzystał 20-letni Afgańczyk. Wedle ustaleń policji, mężczyzna gwałcił ofiarę blisko pięć godzin i uciekł nad ranem, kiedy na stacji zaczęli pojawiać się ludzie. Ukradł też Polakowi portfel i telefon. 18-latek sam zgłosił się na policję. Dzięki skradzionemu telefonowi udało się zlokalizować sprawcę, który przebywa obecnie w areszcie.

Do sprawy odniósł się za pośrednictwem mediów społecznościowych premier Mateusz Morawiecki, który zapowiedział działania polskich śledczych w tej sprawie.

- „Młody Polak w Monachium padł ofiarą gwałtu dokonanego przez imigranta z Afganistanu. Oto skutki polityki otwartych granic”

- napisał szef rządu.

- „Jesteśmy jednym z najbezpieczniejszych krajów na kontynencie i dbamy o bezpieczeństwo Polaków. Zwrócimy się do strony niemieckiej o natychmiastowe włączenie polskich prokuratorów do śledztwa”

- dodał.