Prezydent przypomniał, że „Wincent Witos od samego początku tkwił w przeświadczeniu, że najważniejsza jest Polska, ziemia i wiara, i że to jest to, co w tamtym czasie dla Polaka, człowieka polskiej wsi, było fundamentem”.

- „Nie było to powszechnym przekonaniem, on to budował”

- zauważył.

Następnie Andrzej Duda zastanawiał się, o co pytałby Wincenty Witos, gdyby stanął dziś przed Polakami.

- „O dzisiejszą Polskę, o to co się w tej Polsce dzieje dzisiaj? Że oto posłowie zostają zamknięci do więzienia”

- wskazał.

Zwrócił uwagę na analogię do wydarzeń z lat 1920-1930.

- „W tamtej sytuacji, chociaż poszukano wytrychu i wcześniej rozwiązano parlament i to była taka przerwa, kiedy nie mieli immunitetu, żeby ich zamknąć w twierdzy brzeskiej. Teraz już się nie patyczkowano. Ktoś dzisiaj krzyknie: ale to wymiar sprawiedliwości. Wtedy też był wymiar sprawiedliwości! Przecież procesu brzeskiego nie rozstrzygnął formalnie żaden polityk, tylko sędziowie!”

- przypomniał.

Podkreślił, że wówczas skazano polityków „pod różnymi pretekstami”, aby „dać przykład grozy, po to, żeby zrealizować wolę polityczną, bo nikt chyba co do tego nie ma wątpliwości”.

- „Wincenty Witos chciał Polski wolnej, suwerennej, niepodległej, demokratycznej bez żrących ją chorób, takich m.in. jak korupcja. Właśnie dlatego m.in. odszedł z PSL i założył PSL Piast, ponieważ sprzeciwiał się słabości i skorumpowaniu władz ówczesnej partii. Wiedział, jak tego typu zjawiska niszczą państwo i że trzeba je piętnować z całą mocą. Gdzie jest dzisiaj PSL? Uczestniczy w rządzącej koalicji, która zamyka posłów do więzienia”

- podsumował prezydent, na co zebrani zareagowali brawami.