Podejrzanym o zabicie 40-letniego Polaka w Harlow jest 15–latek, o czym w czwartek powiadomiła brytyjska policja. Meżczyzna zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w ataku 30 sierpnia.
Podejrzanemu nastolatkowi ma zostać postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Pięć innych osób zostało wypuszczonych na wolność bez postawienia zarzutów.
Polski obywatel, Arkadiusz J., został raz uderzony w głowę, po czym w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala. Niestety, nie udało się go uratować. Zmarł w nocy z 29 na 30 sierpnia.
Wszystkich sześciu aresztowanych uczestników zdarzenia zwolniono z aresztu za kaucją, jednak mieli obowiązek stawić się na komisariacie 7 października. W wyniku przeprowadzonego dochodzenia, pięć osób oczyszczono z podejrzeń w związku z brakiem wystarczającego materiału dowodowego, jak poinformowała policja hrabstwa Essex. W dalszym śledztwie osoby te nie będą już brane pod uwagę.
Jednemu z zatrzymanych, 15-letniemu chłopcu, będzie postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Zarzut oparto na zeznaniach innych uczestników zdarzenia, jednak policja odmawia potwierdzenia tych informacji.
Sprawa jest o tyle dziwna, że nastolatek musiałby być niezwykle silny i sprawny, aby jednym uderzeniem zabić mężczyznę w sile wieku, choć oczywiście i taka sytuacja nie jest wykluczona.
LDD, źródło: tvp.info
