- Sięganie do głębokiej kieszeni podatnika jest nieporozumieniem. Nie można opróżniać jej w nieskończoność. To budzi odruch niechęci. Zdecydowanie w lepszej sytuacji byłby tutaj Kościół, bo ma więcej wiernych, którzy dają na tacę, niż partie polityczne uzyskałyby funduszy od swoich członków.

 

- Jeden procent, który mieli by podatnicy oddawać Kościół pod względem jego wizerunku wyszło by ma jednak na złe. Moim zdaniem byłaby to podobna sytuacja do wprowadzenia religii do szkół, która w konsekwencji wielu zniechęciła. Jeżeli mamy dobrowolnie dawać na Kościół - jest to dobre, ale jeśli ma to być przymus, to jest to złe. Ludzie nie lubią jak się zabiera „na Kościół”. Dobrowolna wpłata na konkretne kościelne działania jest już bardziej akceptowalna – dodaje Gwiazdowski.

 

Not. JW