Pomysł jest dobry, ale wszystko zależy od szczegółów jego realizacji. Ważne jest to, w jaki sposób zostanie przygotowana i napisana ustawa, która miałaby go wprowadzić w życie. Jeżeli miałoby to być na tej samej zasadzie, na której przekazywany jest 1 proc. na organizacje wolontariackie czy użytku publicznego, a państwo pełniłoby tu rolę tylko przekaźnika, cały ten proces nie byłby od niego uzależniony, to myślę, że to propozycja godna rozważenia.

 

Uprzywilejowany Fundusz Kościelny jest już reliktem i właściwie nie wiadomo, jak go obejść. Cały czas jest zależny od kolejnych rządów, które co roku ustalają jego wysokość planując budżet. Plusem tej propozycji jest uniezależnienie Kościoła od „widzi-mi-się” kolejnych rządów.

 

Z drugiej strony, istnieje pewne niebezpieczeństwo – nie wiadomo jak sprawdziłoby się to w praktyce. Polacy to nie są w 100 proc. katolicy. Trudno przewidzieć, jaką kwotę wierni przekazywaliby na Kościół. Być może, nastąpiłoby takie sprzężenie zwrotne, że Kościół musiałby się bardziej, nazwijmy to umownie, starać przed wiernymi. Proboszczowie musieliby w jakiś sposób bardziej „zasłużyć”, żeby wierni chcieli im ten 1 proc. przekazać.

 

Z pomysłem 1 proc. dla Kościoła wiążą się oczywiście pewne niebezpieczeństwa, ale jeśli chodzi o uniezależnianie się Kościoła od struktur państwowych, to myślę, że to dobry pomysł.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska