W czasie wczorajszej manifestacji w dzielnicy Kreuzberg, lewicowi aktywiści zaatakowali policję przy użyciu butelek i petard. Aresztowano co najmniej jedną uczestniczkę. Na ulicach Berlina służbę pełniło wczoraj 3,4 tys. funkcjonariuszy policji. Dziś siły te zostaną podwojone z uwagi na zaplanowaną na wieczór tzw. rewolucyjną demonstrację pierwszomajową. Wznosząc hasła pacyfizmu, lewicowi aktywiści dopuszczają się coraz poważniejszych aktów przemocy.
- „W poprzednich latach podczas tej demonstracji dochodziło do powtarzających się aktów przemocy i ataków na policję, ale ostatnio sytuacja się uspokoiła. W tym roku zamieszki trwały już w nocy z piątku na sobotę. Ubrani na czarno ludzie niszczyli samochody, wybijali szyby”
- relacjonuje portal rbb24.
