Wielodzietność kosztuje. Czy warto? Tak!!! - zdjęcie
01.02.21, 15:00Fot. via Pixabay - OpenClipart-Vectors

Wielodzietność kosztuje. Czy warto? Tak!!!

43

Często słyszę: „Troje dzieci? Podziwiam cię!". Ci, co tak mówią, nie podziwiają mnie. Jeśli kogoś podziwiamy, chcielibyśmy go naśladować, a oni nie chcą.

 

Jestem matką trojga dzieci. Chciałabym mieć kolejne dziecko, bo troje wydaje mi się absolutnym minimum, ale mąż nie jest przychylny temu pomysłowi. Rozumiem jego argumenty: zmęczenie, brak czasu dla siebie, koledzy chodzą na koncerty i jeżdżą w góry, a z dziećmi już się nie da... To prawda, że rodzinę z dwojgiem dzieci można zaprosić na grilla, z trojgiem zajmuje się jedną trzecią przyjęcia, ale kto zaprosi na urodziny dziecka sześcioosobową rodzinę?

Często słyszę: „Troje dzieci? Podziwiam cię!". Ci, co tak mówią, nie podziwiają mnie. Jeśli kogoś podziwiamy, chcielibyśmy go naśladować, a oni nie chcą. Dziś rodzina nie jest wartością. Gdy to mówię, ludzie się oburzają, ale wiem, że mam rację. Jeśli wiemy, że ktoś dąży do czegoś wartościowego, dodajemy mu otuchy, zachęcamy go do tego. Sportowcowi mówimy: „Trenuj, stary, jeszcze trochę i będziesz miał złoto. Warto jeszcze trochę się pomęczyć". Studenta zachęcamy: „Dużo nauki, zarwane noce, stres egzaminów - to prawda, ale musisz wytrwać. Musisz skończyć studia, bo wtedy masz szansę na karierę, na sukces, na pieniądze".

A ja? Nie pokazuję po sobie zmęczenia. Uśmiecham się po nieprzespanej nocy, żeby wszyscy myśleli, że jest cudownie i żeby nie usłyszeć: „Sama tego chciałaś. Czy ktoś ci kazał się pakować w trzecie dziecko? Mało jest środków antykoncepcyjnych w aptece?". Bo przecież nikt mi nie powie: „Jesteś zmęczona, ale ten trud się opłaca. Nie załamuj się, rodzina to taka wartość, dla której warto się wysilać". W moim środowisku większość ludzi ma jedno, najwyżej dwoje dzieci. Mam znajomych, którzy mają trzydzieści kilka lat i są rodzicami jedynaczki. Póki co, nie decydują się na kolejne dziecko i wielce prawdopodobne, że się nie zdecydują. Ola ma rodziców, rozwiedzioną, bezdzietną ciocię i czworo sprawnych sześćdziesięcioletnich dziadków. Ponieważ siostra ojca jest bezdzietna, a mama nie ma rodzeństwa, za dwadzieścia lat dziewczynka będzie miała na głowie czworo osiemdziesięciolatków i troje sześćdziesięciolatków. Jeżeli jej przyszły mąż jest w takiej samej sytuacji, ta dwójka będzie miała w perspektywie opiekę nad czternaściorgiem staruszków. Może wtedy w biurach matrymonialnych dominować będą ogłoszenia „Szukam żony z wielodzietnej rodziny"?

Pracuję, zajmuję się trojgiem dzieci i pomagam starszym sąsiadom wyplątać się z umowy, którą zawarli pod wpływem błędu. Nieuczciwy akwizytor wykorzystał ich starość i niedołężność. Nie są w stanie sami sobie poradzić z problemem, a ich jedyna córka mieszka setki kilometrów stąd i nie może się zająć rodzicami. Podczas gdy ci państwo rozpieszczali swoją jedynaczkę, moi rodzice otoczeni ostracyzmem wychowywali swoich pięcioro dzieci na dobrych chrześcijan. Biegnę do tych ludzi, którzy bardziej uwierzyli lekarzom niż Bogu i nie przyjęli kolejnych dzieci, bo przecież jest w nich Jezus. Żeby kochać i nie usłyszeć kiedyś na sądzie ostatecznym: „Byłem stary i samotny, a nie pomogłaś mi". Jakże trudno jest mi ich nie osądzać. Moi znajomi wynajmują na dwa tygodnie wakacji dom w Toskanii za 6 tys. zł, żeby Ola poznała świat, a ja tłumaczę moim dzieciom, że Polska jest nie mniej piękna, i jadę z nimi pod namiot nad zimny Bałtyk osnuty deszczowymi chmurami.

Diabeł zaciera ręce. Uknuł spisek na chrześcijan sprytniejszy niż Oświęcim. Po zbrodniach drugiej wojny światowej trzeba było chronić zbrodniarzy przed nienawiścią ich ofiar. Trzeba było przekonać ofiary, że muszą wybaczyć. A co będzie za kilkadziesiąt lat, gdy przyjdzie nam głupców bronić przed nimi samymi? Gdy tych, co nie chcieli nowego życia, będziemy musieli bronić przed ich własnymi dziećmi, które dziś wylegują się na ciepłych plażach i dla których życie starców może się okazać nie dość wartościowe, by nie sięgnąć po eutanazję? Co powiem Oli, dla której czternaścioro staruszków okaże się zbyt dużym ciężarem? Jaką znajdę dla niej odpowiedź, gdy mnie spyta: „Dlaczego nie urodzili mi rodzeństwa?" i gdy powie: „Sami tego chcieli, przecież prosiłam ich o siostrzyczkę". Doświadczeni ludzie mówią mi, że nie będę odpowiadać na takie pytania, bo Ola nigdy ich nie zada. Ola opuści starców. Ucieknie. Oni sami kupią w aptece zestaw autoeutanazyjny. Ale diabeł triumfuje już dziś! Już dziś odrywa mnie od Boga pokusą: „Ty i Twoje dzieci męczycie się nie dla siebie. Chowasz te dzieci dla Twoich znajomych, bo czyż Ola sama sobie poradzi? A ty, dobra chrześcijanka, przecież nie powiesz kiedyś dzieciom, żeby leżały na plaży, bo Ola się już wyleżała i teraz ich kolej. Każesz im kochać Olę i jej staruszków. Czyż nie warto już dziś znienawidzić ich głupoty albo pójść w ich ślady i jechać na plażę, zamiast myśleć o kolejnym dziecku?". Bardzo, bardzo trudne to kuszenie, zwłaszcza, że próba wiary i miłości, spowodowana przez moich przyjaciół, dotknie moje dzieci, o czy wiem już dziś. A moje przestrogi są ignorowane przez bliskie mi osoby.

Brat mojego męża ze współczuciem patrzy na niego, jak trudzi się wychowaniem dzieci. On, wolny, trzydziestoletni facet żyje z wolną, trzydziestoletnią kobietą, nie mają w planach dzieci. Za to mają czas na piwko w knajpie, wyjazd w góry, spanie do południa... Ostatnio wysyczałam mu z wściekłoś­ cią, żeby lepiej zainwestował w dzieci, bo moje nie będą obsługiwać starego bezdzietnego wujka. Najgorsze jest to, że może niestety będą, a ja już teraz kipię ze złości, że muszę uczyć moje dzieci kochania leniwych głupców bez wyobraźni, którzy dziś śmieją mi się prosto w twarz. Dla nas, chrześcijan, jest nadzieja.

Możemy oddać naszą złość Jezusowi. Możemy wyspowiadać się z nienawiści. Wiemy, że nasz trud nie idzie na marne i otrzymamy nagrodę w niebie. Że w każdym śmiejącym się z nas człowieku jest Jezus opuszczony, z którym jednoczymy się naszą miłością. Że Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka, a nasza wola ma być Jego wolą. Że naszym szczęściem nie jest leżenie na plaży, ale uczestniczenie w Królestwie Niebieskim przez miłość... Ale czy uda nam się obronić tych ludzi przed tymi, co myślą tak jak oni...? Bardzo trudna próba dla chrześcijan. Gdy rozmawiam o tych sprawach ze znajomymi, reakcje są bardzo różne.

Wielu ludzi się oburza: „Nie możesz ingerować w cudzą wolność. Chcą mieć dzieci, to mają, nie chcą, to nie mają. Nie możesz ludziom poustawiać życia według twojego wzorca. A żywota mogą sobie dokonać w domu starców - nie twój problem". Argument, że każdy może korzystać ze swojej wolności, jak chce, bo to jego prywatna sprawa, okazuje się w świetle tego, co napisałam wcześniej, błędny. Nie od dziś wiadomo, że nasze prywatne zło oddziałuje na całe społeczeństwo, a w omawianym kontekście jest to szczególnie widoczne.

Spadek liczby urodzeń dotyka swymi skutkami mnie, a jeszcze dotkliwiej dotknie moje dzieci. Czy wobec tego sugerowanie tym, którzy nie zostali pozbawieni możliwości rozmnażania się, aby się rozmnażali, jest atakiem na cudzą wolność, czy raczej aktem samoobrony? Ktoś mi powiedział: „Mnie nie boli, że moje dziecko będzie pomagać staremu kuzynowi. W końcu z twojego punktu widzenia najważniejsze jest, aby iść do nieba, a do nieba idą ci, co robią dużo dobra". Powiedział mi to ktoś, kto nie wierzy w niebo i kto sam jednakowoż wolałby nie mieć stu staruszków wokół, aby się wykazać miłością. Ten argument powinien nas jednak skłonić właśnie do posiadania dzieci. Bo każdy z nas powinien myśleć przede wszystkim, co on sam może zrobić dla innych, a nie, co zrobić, aby inni wykazali się zdolnością do kochania. Moje dzieci będą kochać z poświęceniem, jeśli ja będę kochać z poświęceniem. Nie będą podejmować starań, aby pomóc innym, jeśli ja nie podejmę starań, aby im było kiedyś łatwiej. A łatwiej będzie im nie wtedy, gdy będą mieć dużo pieniędzy na opłacenie kilku domów starców, ale gdy będą mieć rodzinę - rodzeństwo, z którym będą się mogli podzielić radościami, smutkami i obowiązkami.

Znajomi moich rodziców coraz częściej im wyznają: „Gdybyśmy jeszcze raz byli młodzi, na pewno zdecydowalibyśmy się na kolejne dziecko". Problem polega na tym, że jeśli zrozumienie własnego błędu nastąpi po czterdziestym roku życia, ten błąd jest nie do naprawienia. A przed czterdziestką ludzie nie myślą o przemijaniu, bo to jest czas czerpania pełnymi garściami z życia. Mądrzejsi ode mnie sugerują, że nie warto do spoganiałego świata przemawiać, że ma zamknięte uszy. Ale świadectwo życia moich rodziców do ich znajomych przemawia zbyt późno. A ich dzieci stukają się w głowę, gdy słyszą: „My żyliśmy źle, popatrz na tamtych". Mówią: „Dobra, dobra. Skorzystaliście z życia, sami mieliście jedno dziecko, a mnie mówicie, żebym się mordował z trojgiem. Nic z tego". Dlatego myślę, że może jednak warto, abym rozmawiała z tymi, co się oburzają.

Katarzyna Pazdan

Pismo Poświęcone Fronda nr 43 / 2007

PS. PS Rozważania o wędrówce naszej cywilizacji ku przepaści, uświadomienie sobie trudności, których doświadczą moje dzieci, i rozpaczliwe szukanie pomysłu na ratowanie nas przed śmiercią napełniły mnie wielkim smutkiem, przygnębieniem i lękiem. Nie wiedząc, jak sobie z tym problemem poradzić, zanurzyłam się w modlitwie, bo wiem, że panem wszelkiego lęku jest szatan, a Bóg - nieskończona Miłość - nigdy nie pozostawia nas bez nadziei. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu odpowiedź otrzymałam niezmiernie szybko i, co więcej, światło, które dostałam, napełniło mnie ogromną radoś­ cią, entuzjazmem i chęcią działania. Zrozumiałam, że lekarstwem na starość naszej cywilizacji, eliksirem młodości, jest Duchowa Adopcja. To wspaniałe dzieło, które jak promienie słońca rozpłynęło się w świat w latach, gdy z wielką mocą rozbrzmiało orędzie o Bożym Miłosierdziu, jest wielkim znakiem tego Miłosierdzia i nadzieją dla naszej cywilizacji.

Duchowa Adopcja jest wielkim darem:

• dla dzieci zagrożonych śmiercią, które Bóg, przez Maryję, w sposób szczególny osłania przed okrutną śmiercią

• dla matek, które zostają ochronione przed popełnieniem zbrodni i jej strasznymi skutkami w postaci syndromu postaborcyjnego i których serca dzięki wymodlonej im łasce wypełniają się miłością

• dla rodzin, w których nie tylko odradza się więź modlitwy, lecz także wzajemna miłość i zrozumienie

• dla osób samotnych i dla tych, którzy nie mogą mieć własnych dzieci, a których jedność z Bogiem-Stwórcą dzięki współuczestnictwu w dawaniu życia w niepojęty sposób się umacnia

• dla tych, którzy przez zabicie dziecka lub zaniechanie wydania na świat nowego życia stali się współtwórcami cywilizacji śmierci, bo mogą wyrwać się z kręgu śmierci i starości, dając przez modlitwę życie nowym pokoleniom

• i w końcu dla całej naszej cywilizacji, która dzięki tysiącom modlitw zyskuje tysiące nowych istnień.

Jeśli Duchowa Adopcja zaleje świat, wygramy walkę o życie!

Komentarze (43):

Erinti2021.06.29 13:48
Autorka ma troje dzieci, super życze jej dużo szczęścia i zdrowia dla rodziny. Jest szczęśliwa? Wspaniale, tylko jakim prawem piętnuje tych co mają 1 lub 0 dzieci? Czy zastanowiła się jaki dramaty kryją się za wyborem "wygody bez dzieci"? To często bezpłodność, różne choroby w tym psychicznie, brak stałej pracy, konieczność pomagania schorowanym rodzicom czy genetyczne obciążanie. O wiele łatwiej powiedzieć "chcę podróżnować po świecie" niż "mam chorobę dwubiegunową", "nie chcę rezygnować z pasji malarskiej" niż "mam dziedziną skłonność do raka piersi" itd. Autorka nic nie wie o ludziach których tak krytykuje.
Anonim2021.06.18 19:44
Nie podziwiam, nie zazdroszczę...
MaxFiend2021.02.2 12:42
Znowu jakaś beznadziejna anegdotyczna propaganda. Proponuję wersję hard: wszystkie dzieci są niepełnosprawne, ich matka ma ciężkie problemy zdrowotne po ostatniej ciąży i porodzie, ojciec jest bezrobotny. Rodzina dostaje rządowe wsparcie, które nie starcza na lekarstwa, rehabilitację i podstawowe potrzeby. Może zapytajmy teraz: czy warto? W normalnym państwie nie miałbym wątpliwości, ale nie w pisowskiej Polsce.
Paweł2021.02.2 9:32
Dziękuję za świetny artykuł. Całkowicie podzielam przemyślenia autorki. Dzieci to najlepsza iwestycja wspierająca rozwój i żywotność społeczeństw. Sami w trudnych latach 1980-1995 wychowaliśmy 9 dzieci. Wszystkie ukończyły studia wyższe. Mamy już 10 wnuków. Bogu niech będą dzięki.
man2021.02.2 9:18
Bardzo trafne spojrzenie, znam to z autopsji. Za mną kolejna nieprzespana, a właściwie rwana noc, bo dziecko (jedno z czterech) źle się czuło. I cóż rzec, chciałby się polecieć w ciepłe miejsce ale póki co problemem jest jazda samochodem, bo co raz, któreś źle reaguje. Ale mimo wszystko, a może właśnie na przekór wszystkiemu kocham życie i swoje dzieci!
Tak myślę2021.02.1 23:54
A te wszystkie dzieci niekochane, zaniedbane emocjonalnie to często z wielodzietnych pochodzą...Nikt się przecież wprost nie przyzna, że gdybyśmy wiedzieli, że dziecko będzie takim wyzwaniem to byśmy nigdy się na nie decydowali. W końcu w poprawczakach, domach dziecka są czyjeś dzieci...
BoBunia2021.02.2 6:36
Bzdura. W poprawczakach i więzieniach są zarówna "uwielbiane" jedynacy jak i dzieci wychowywane w rodzinach wielodzietnych. Wszystkie źle wychowywane, źle kochane. Zastanów się. Pamiętasz okrutną zbrodnię, gdy syn jedynak wraz ze swoją dziewczyną jedynaczką , "poetką" zamordowali rodziców chłopaka....
Anonim2021.02.2 19:32
A znasz dzieciobójców z Sosnowca nie jaką Kasię i rodziców małego Szymonka rodziców trójki dzieci. Nie chcę mi się wymieniać tych zbrodniarzy, którzy pochodzili z dzietnych rodzin, bo by tu miejsca brakło.
dilajla2021.02.1 22:05
dziwaczne wynurzenia,,,kobieta ma trójkę dzieci na własne życzenie,jest sfrustrowana i chyba nie do końca szczęśliwa ,a swoje frustracje usiłuje zwalić na innych--w myśl zasady"skoro ja się poświęciłam,to inni też muszą" sama ma dwójkę dzieci,ale nigdy nikogo nie oceniam,nie potępiam i nie zachęcam do stadnego życia w społeczeństwie
to artykuł z 2007 roku...2021.02.1 22:21
kiedy nie było pracy, pieniędzy, ani wsparcia dla rodzin posiadających dzieci. Można było być zmęczonym tym, że Państwo wspierało tylko singli bez zobowiązań. Będziemy się ze skutkami takiej polityki zmagać przez następne 50 lat, albo zastąpią nas w Polsce inne nacje.
dilajla2021.02.1 22:51
ano tak,akurat to mi umknęło,ale myślę,że takich sfrustrowanych wielodzietnych nawet teraz jest dużo
BoBunia2021.02.2 6:45
To nie są wynurzenia sfrustrowanej kobiety, a szczera prawda. Matki wielodzietnych rodzin, które troszczą się o dobre wychowanie dzieci są traktowane jak dziwolągi, wariatki, "dziecioroby". Często to osoby z wyższym wykształceniem, a ich dzieci będą pracowały na emerytury singli, wygodnickich małżonków bez dzieci lub z jedynakiem. Więcej szacunku dla kobiet, które sumiennie wykonują tę ciężką i nigdy nie kończącą się pracę czyli wychowanie dzieci na dobrych ludzi i obywateli.
Też mama2021.02.2 19:29
Raczej są wyjątki gdzie dzieci rodzin wielodzietnych są zaspokojone emocjonalnie i od strony materialnej. Zwykle z takich rodzin wyrastają ludzie, które mają ogromną potrzebę materialnego obicia się wręcz często nieświadomie stają materialistami. Znam takich...Poza tym każdy w życiu dokonuje wyborów. Nie każdy ma siłę i ochotę, być zmęczonym i niańczyć dzieci w imię wydumanych ideałów. Mnie rodziny wielodzietne nie imponują...
T.2021.02.1 21:37
No chyba nie warto - autorka nie dość, że jest przytłoczona wychowaniem, to jeszcze swoją frustrację kanalizuje w żółć wobec wszystkich dookoła, którzy pracują, podróżują, realizują swoje pasje, a jak chcą to jeszcze mogą spać do południa! No kto to by pomyślał. Rozumiem, że jest jej źle, że irytuje je sztuczny "podziw" dla jej poświęcenia. Ale to ponoć jej decyzja - dlaczego więc z taką zapiekłością atakuje wszystkich, którzy nie mają tak źle jak ona? No i w perspektywie przyszłej opieki - nie warto być sfrustrowanym marudą ;)
GS2021.02.1 22:25
Ja myślę, ze ją wnerwiało, że kosztem jej trudów leniuchy potem będą czerpać na starość profity kosztem pracy jej dzieci. Przecież bezdzietni i małodzietni będą mieć np wyższe emerytury, bo nie musieli siedzieć na urlopach wychowawczych. A kto będzie płacił na te emerytury?
czyt2021.02.2 0:14
GS, profity, o których piszesz to pewnie emerytura, "wypracowana przez jej dzieci". Na emerytury każdy zapracowuje sobie sam płacąc przez często kilkadziesiąt lat pracy składki. Jak na razie to my płacimy na utrzymanie dzieci tej pani. Z naszych podatków pobiera wszystkie świadczenia.
Klara2021.02.2 7:01
Zamiast realizacji swoich pasji odkładaj na dom starców lub prywatną pielęgniarkę bo na starość będziesz sam i za pomoc przy zwykłych czynnościach będziesz musiał sporo zapłacić. Twój wybór... Autorka listu- pani Katarzyna oczywiście jest godna szacunku i ma prawo zwracać uwagę na problem egoistom, którzy żyją wygodnie nie myśląc o swojej starości. Problem jest bardzo poważny bo wygodniccy i nieliczni jedynacy, dla swojej wygody, kiedyś zagłosuję za eutanazją.
nie widzę zalet wielodzietnych rodzin2021.02.1 20:47
Ja znam sporo osób z rodzin wielodzietnych i jakoś szczególnie miło nie wspominają dzieciństwa, a jak przychodzi coś do czego do żadne rodzeństwo się nie kwapi do pomocy. Poza tym w domu starców bezdzietnych lub z jednym dzieckiem rezydentów je niewielu natomiast tych co maja liczne potomstwo i owszem. Poza tym dziwne, że żadna z osób, które znam, które ma liczne rodzeństwo nie podzieliła schematu rodziców i zazwyczaj ma jedno lub najwyżej dwoje dzieci.
kiedyś praktycznie nie było jedynaków2021.02.1 22:19
...dlatego w domach starców rodziców jednego dziecka jest bardzo mało :o) . Szkoda, ze nie wpadłeś na to.
Mamy 21 wiek, a nie początek dwudziestego.2021.02.2 0:06
Ludzie, którzy mają po 70 lub 80 lat wcale się licznie nie rozmnażali, a często mieli jedno dziecko . Coś ci się czasy mylą. Poza tym jedynacy nie zwalają opieki na rodzeństwo jak to często ma miejsce wśród rodzeństwa, tylko sami się nimi opiekują.
rebeliant2021.02.1 20:15
Niech mi ktoś odpowie: Jak można pisać o wielodzietnych rodzinach i cmokać z zachwytu, a za razem głosić bzdety tego typu "Wiara czasu pandemii. ,,Troska o życie doczesne nie może być ponad troską o życie wieczne!''" skoro mając wielodzietną rodzinę to trzeba twardo stąpać po tej doczesności i nie wydziwiać nad wiecznością ?
podatnik2021.02.1 20:11
"Rozumiem jego argumenty: zmęczenie, brak czasu dla siebie, koledzy chodzą na koncerty i jeżdżą w góry, a z dziećmi już się nie da" - co pani zrobi kiedy męża zabraknie (choroba, wypadek). Czego oczywiście nie życzę!! Czy pani się zastanowiła z czego będzie żyć z trójką dzieci? To jest skrajna nieodpowiedzialność i głupota! Pani liczy że KTOŚ zapracuje na jej socjal, jej opiekę zdrowotną i na edukację jej dzieci. Czysty egoizm. Potem dzieci podrosną i wyjadą za granicę. I te z nich pozytku.
gumowa kaczka2021.02.1 17:18
Wielodzietność to nieodpowiedzialność
Po11...AAA...proud jew2021.02.1 17:11
Kochany wirusie. Wyrżnij to stare, głupie katolickie bydło co głosuje na PiS ...
AAAtomek2021.02.1 19:18
Hej, prawaku, czy ty normalny jesteś? Wątpię.
Po11...AAA... proud jew2021.02.1 17:10
Jak się nazywa aborcja na Polaku? Dezynsekcja
AAAtomek2021.02.1 16:44
W artykule popierdxxxxenie z pomieszaniem i z katechizmem w tle.
Anonim2021.02.1 15:23
Rozmnażajcie się i zaludniajcie Ziemię! Niechaj kwiczą ciężarne kobyły! Niechaj bachory wypadają z okien a ich ojcowie zapijają się na śmierć! Alleluja!
"Zazdroszczę ci domu w jakim2021.02.1 15:31
się wychowałeś, nabrałeś ogłady i posiadłeś wyjątkową umiejętność wysławiania się". Samotność jest straszna, szczególnie na starość, ale tego to ci nie zazdroszczę.
Anonim2021.02.1 15:40
Biedny kundelku, tak boisz się samotności, że dzieci narobiłeś?
Zgaduje; nigdy nie miałeś rodziny.2021.02.1 16:00
Dzieciaków przy śniadaniu nie poganiałeś do szkoły, przy obiedzie sobie o niczym z nimi nie pogadałeś... Wyjazdy na kemping, ryby, narty, jachcikiem po Bałtyku ... I z kundelkiem obowiązkowo. Widzisz tego pająka w kącie nad telewizorkiem? Pomachaj mu rączką.
Albert2021.02.1 16:17
Ja tam wolę robić to, co lubię, a nie to co muszę. Kiedy jem śniadanie, to się skupiam na podziwianiu morza za oknem (no chyba, że w domu jestem, to beskidzkich zboczy), a nie na gromadce rozwrzeszczanych i usmarowanych żarciem bachorów. Jak się wybieram na ryby, to po to, by sobie posiedzieć w ciszy i spokoju nad jeziorem z wędką, a nie po to, by pilnować, czy się bachory nie topią przypadkiem, albo wydłubują sobie oczy patykami. Kiedy wybieram się kamperem na urlop, to po to, by sobie jechać i zatrzymywać się tam, gdzie mam ochotę, a nie tam, gdzie smarkacze będą mieć atrakcje, co żreć, gdzie spać i tak dalej. Oczywiście dla kogoś, kto naprodukował pięć wiader kaszojadów pojęcie wolności i niezależności jest zupełnie nieznane - ale tak to już jest z katolikami, że poza ogłoszenia parafialne ich ciasny móżdżek nie potrafi wyjść.
Biedny kundelek2021.02.1 17:09
"Kiedy jem śniadanie, to się skupiam na podziwianiu MOŻE tej glinki i zrujnowanej cegielni za niewymytym oknem (no chyba, że w domu jestem, to gran kenjon), - - - "Kiedy wybieram się kamperem na urlop i WUEFEMKĄ, , ... itp., itd.
Albert2021.02.1 17:32
Nie mierz wszystkich swoją miarą żydku.
Mazel tov putz!2021.02.1 17:35
Pomachaj do pajączka. On też samotny.
Najlepsza inwestycja, to DZIECI,2021.02.1 15:19
i w DZIECI. Mam to wiem!
anonim2021.02.1 20:13
Tak. Zdecydowanie!! Najlepiej jeszcze jak ktoś inny zarobi na 500+, 300+, bzdety+ i reszte plus.A potem bachory rozjadą się po świecie i taki pożytek.
Nie przy nowym masońskim ładzie2021.02.1 15:14
gdzie tylko powiększa rzesze niewolników nowoczesnych....
Albert2021.02.1 15:12
"Ostatnio wysyczałam mu z wściekłoś­ cią, żeby lepiej zainwestował w dzieci, bo moje nie będą obsługiwać starego bezdzietnego wujka." -- z pewnością nie będą, bo stary bogaty wujek będzie miał tyle kasy, że będą koło niego skakać cycate pielęgniarki przez 24 godziny na dobę. Te cudowne dzieci natomiast swoją starą mamuśkę wypchną do miejskiej umieralni, żeby im zgrzybiała stara prukwa ͏d͏u͏p͏y nie zawracała.
Anonim2021.02.1 15:20
Haha, w samo sedno! Z rodziną to się tylko dobrze na zdjęciu wychodzi!
T.2021.02.1 21:41
Albo właśnie dzieci będą chciały spędzać czas z bogatym w doświadczenia, sypiącym ciekawymi historiami i anegdotkami, znającym świat wujkiem, a nie marudną, sfrustrowaną i wyrzekającą na wszystkich mamusią, co to im jeszcze kontaktów z wujkiem zabroni, bo on nie katował się z bachorami jak ona. Ale nie, warto zawczasu skłócić rodzinę, żeby się nim nie zajmowały niewdzięczniki jedne!
Anonim2021.02.1 15:08
Na ch..j mi pięć szklanek wody na starość?
zorro2021.02.2 10:58
Świetna riposta!!! :)