To przez psychologię pustoszeją zakony! - zdjęcie
13.05.15, 21:36

To przez psychologię pustoszeją zakony!

33

Telewizja EWTN zamieściła niepokojący wywiad przeprowadzony ze skruszonym katolickim psychologiem, który twierdzi że jego współpraca z zakonami była bardziej destrukcyjna niż budująca. To niepokojące świadectwo dał Dr William Coulson, który był uczniem wpływowego amerykańskiego psychologa Carla Ransoma Rogersa, jednego z głównych przedstawicieli znanej także w Polsce „psychologii humanistycznej”.

Skruszony psycholog
Opowiadający tę historię William Coulson w 1964 roku został szefem instytucji skupiającej kadrę animatorów przeznaczonych między innymi do współpracy z zakonami (dokładnie Western Behavioral Sciences Institute z siedzibą w La Jolla, California, USA). Jego refleksja o destrukcyjności własnych działań dojrzała dosyć szybko. Już w 1971 roku zaczął się wycofywać z niektórych swoich twierdzeń i działań, a z czasem w pełni poświęcił swoje życie wykładom dla grup katolickich i protestanckich zagrożeniach związanych z psychoterapią.

Uczeń Rogersa
Coulson opisuje rolę jaką odegrał w niszczeniu pewnego katolickiego zakonu. Jego droga rozpoczęła się w latach 50-tych, od doktoratu z filozofii, poświęconego myśli Carla Rogersa. Rogers był wówczas jednym z najbardziej znanych  amerykańskich psychologów, a jego myśl nie budziła kontrowersji. Także dr Coulson nie należał do wrogo nastawionych do Kościoła, przeciwnie, właśnie należał do praktykujących swoją wiarę katolików. Nie widział jednak przeszkód w fascynacją teoriami psychologii, która nazywana byłą „nondirective” czyli „bez autorytetów”.

Czy mamy zły (katolicki) „Pomysł na siebie”?
W Polsce istnieje Polskie Towarzystwo Psychologii Humanistycznej, powołujące się na myśl Rogersa
http://www.psychologia-humanistyczna.pomoc-psychologiczna.com/. Teoria Rogersa definiowana jest tam następująco : „Kluczowym pojęciem teorii Rogersa jest tzw. "self - concept", czyli "wyobrażenie siebie samego takim jakim chciałoby się być jak i swojej przyszłości".  Można by powiedzieć hasłowo iż chodzi tu o "pomysł na siebie". (…) Otóż, podkreśla on, iż w procesie wychowywania do umysłu dziecka są wtłaczane liczne "nakazy i zakazy", które czasami skutecznie blokują naturalny proces "aktualizacji pomysłu na siebie".  W rezultacie na samopoczucie lub ogólniej kondycję psychiczną człowieka wpływają dwie siły : (1) "inklinacja do naturalnego, zgodnego z wrodzonym potencjałem rozwoju pomysłu na siebie" i przeciwdziałająca siła (2) "nie uświadamianych lub słabo uświadamianych nakazów i zakazów - kierujących jednak zachowaniem.  (…) Skoro tendencja do aktualizowania siebie (pomysłu na siebie) może być znacznie zakłócona, należy więc obmyślić warunki kiedy owa "inklinacja do uaktualniania, rozwoju swoich potencjalnych możliwości" mogłaby być "wzmocniona".  

Winne jest „Sumienie”!
Carl Rogers uważał, że kluczem do wielu psychologicznych zaburzeń jest „sumienie” w którym odzywa się echo wmówionych w dzieciństwie zakazów i nakazów. Robił badania nad ludźmi którzy wyrośli w I poł XX w. w tradycyjnie chrześcijańskich, konserwatywnych regionach USA. Jego pacjenci deklarowali, że posiadają „sumienie”, o którym często wspominali, jako o czymś hamującym pewne działania. Rogers wówczas nie nawoływał  wprost do tego, aby jego pacjenci porzucili to co im nakazywało „sumienie”. Często jednak używał sformułowania "Kiedy myślę na tym co Pan powiedział, to mam wrażenie, że …” i dalej już zostawiał pacjenta nam na sam z jego myślami o wdrukowanych mu w domu, szkole, zakonie, ograniczeniach.  Myślał, że to było ważne, żeby  człowiek w kontakcie z „terapeutą” miał „szansę” pomyśleć  nie koniecznie stosując się do norm, w których był wychowywany. Twierdził, że wówczas może samemu „usłyszeć Boga” czy nawet „Ducha Świętego”. Ponieważ używał niekiedy tej terminologii religijnej, jego teorie były łatwe do przyjęcia przez wierzących. Czyż źle jest poszukiwać „Głosu Boga”?

Wyleczmy „normalnych ludzi” z ”sumienia” !
Kiedy powiadający tę historię William Coulson poznał swojego mistrza Rogersa, ten stosował już swoje metody nie tylko wobec ludzi wykazujących zaburzenia psychiczne, ale także wobec tzw. „normalnych ludzi” których życie pragnął ulepszyć. Pojechali razem do Kalifornii, opuszczając te regiony USA gdzie katolicyzm był niezwykle tradycyjny, na słynące z tolerancji wybrzeże. Coulson zauważa dziś autoironicznie, iż był to spory błąd, poszukiwanie „normalnych ludzi” w Kalifornii, na dodatek u zakonnic które miały dom w Hollywood. Zgromadzenie prowadziło szkoły i wśród nich był bardzo wysoki procent sióstr z wysokim wykształceniem. Na dodatek niejednokrotnie wywodziły się one z domów aktorów i businessmanów z Hollwood, w których wychowanie odbiegało od tradycyjnych schematów. Tam już na samym początku było spore otwarcie zakonu na nowinkarstwo i siostry Niepokalanego Serca Maryi (skrót od angielskiej nazwy Zgromadzenia - IHM) zgodziły się, aby ekipa psychologów weszła ze swoimi pomysłami do ich szkoły, w środowisko nauczycieli, uczniów i rodziców, aby móc wpływać na rozwój normalnego katolickiego życia rodzinnego. To zapoczątkowało katastrofę!

Brak pomocy u spowiedników
Na pytanie ile czasu zajęło mu niszczenie Zgromadzenia Sióstr, skruszony psycholog odpowiada, że to trwało około półtora roku. Siostry poddane „terapii” likwidującej „sumienie” nie chciały już żadnej innej władzy, niż „własny wewnętrzny głos”.  Na przykład: pewna siostra Mary Benjamin IHM, która świeżo wstąpiła do zgromadzenia, została tam uwiedziona przez starszą od siebie zakonnicę lesbijkę. Stało się to pod pretekstem psychologizującego „uwolnienia tego kim się jest naprawdę wewnętrznie”.  Oficjalnie gry erotyczne nie były elementem terapii zalecanej przez Rogersa, ale stosowało ją wielu terapeutów jako rzekome narzędzie do wyzwalania „ukrytych pragnień” pacjentów.  Bywało też tak, że zakonnice opuszczające zgromadzenie wchodziły w związki z kapłanami również pod wpływem psychologów porzucającymi swoje powołanie. Siostra Mary Benjamin wkrótce po współżyciu ze współsiostrą miała wrażenie że stało się coś złego i wyspowiadała się z tego, trafiła jednak na kapłana który powiedział jedynie, że „nie chce wydawać wyroku na jej działania” i to „od niej należy decyzja o osądzie, czy to co zrobiła było dobre czy złe”. Wówczas ta młoda zakonnica zorientowała się, że tak naprawdę została z tym wszystkim sama. Utraciła podstawową busolę moralności i wystąpiła. Kiedy rodzice przywozili ją do zakonu, robili to w dobrej wierze myśląc że córka oddaje siebie Bogu, niestety oddawali ją władzy psychologii. Co opowiedziałby jej Jezus? To co odpowiadało jej prawdziwe sumienie: „Idź i nie grzesz więcej”, zamiast tego usłyszała psychologizującą odpowiedź, że „sama ma zadecydować”. Tak siostry szły za swoim wewnętrznym głosem, który po prostu powinien być nazwany POKUSĄ i masowo występowały ze zgromadzenia wschodząc w związki z mężczyznami, a często również z kobietami.  Istnieje zapis tej katastrofy, która z czasem rozszerzyła się na inne zakony, wydany w formie książki Nancy Manahan, Rosemary Keefer Curb „Lesbian Nuns, Breaking Silence” Która dokumentuje sprawę widzianą od strony zakonnic, które wystąpiły ze Zgromadzenia, po odkryciu pod wpływem owych terapeutów, że są lesbijkami. Książka o wiarygodnej treści stała się bestsellerem, klasyką literatury LGBT.

Co na to zarząd Zgromadzenia sióstr?
Na tym etapie, kiedy już następowały te zbiorowe odejścia, władze Zgromadzenia Sióstr były już nieco zaniepokojone. Trudno było jednak wykształconym siostrom z nie zaufać psychologom , skoro powoływali się na psychologię jako naukę, Rogers był autorytetem w dziedzinie psychologii, a pełniący dużą rolę w zespole Coulson był katolikiem.  Siostry doszły więc do wniosku, jakby wbrew już widocznym faktom "Ci ludzie nie zaszkodzą nam.” Tymczasem, Coulson, co obecnie wyznaje, choć był katolikiem miał nieraz podobnie anty-katolickie myśli jak Rogers. Nie lubili hierarchii kościelnej. Myśleli o sobie, że to oni są Kościołem i że to właśnie na nich Jan XXIII „otworzył okna, aby przewietrzyć Kościół”. Tymczasem ze zgromadzenia zaczynało „wywiewać” kolejne zakonnice. Czy i nie dzisiaj ilość odejść z zakonu wzrasta wraz z wpływem teorii psychologicznych na życie zakonne? 

Społeczność bez hamulców.
Psychologowie w środowisko zakonu i szkoły zrobili eksperymentalną małą społeczność, w której miała panować zupełna wolność od wszelkich zahamowań. Korzystali tu ze specyfiki zamknięcia środowiska charakterystycznego dla szkół prowadzonych przez katolickie zakony. Dlaczego siostry na to pozwoliły? Czy nie czuły że są to destrukcyjne prądy? Jak się dało im okłamać jednocześnie ponad 600 zakonnic? Zapewne dla tego że w roku 1967 zakonnice wiedziały że wezwane są przez Sobór Watykański II do przewartościowania tego co było, a otwarcia się na to co nowe. To ogólne wezwanie w swojej gorliwości chciały natychmiast zrealizować. Czuły że jakoś jest to bolesne i rozwala ich wspólnotę, ale nie były dojrzałe do przerwania eksperymentu, który w założeniach wydawał im się dobry, bo był czymś nowym. Psychologowie jawili im się jako odpowiedź na „wezwania soborowe”. Był w tym czasie jeszcze zamęt i sposób odpowiedzi na wezwania soboru dopiero się kształtował, między innymi na tamtym tragicznym przykładzie. Z pewnością nie było to dobre rozumienie nauk soborowych, tylko jakaś manipulacja postanowieniami Soboru. Psychologizująca herezja.

Z 615 zakonnic, ile pozostało do dzisiaj?
Zgromadzenie zostało rozwiązane w sensie prawa kanonicznego, a przekształcone w świeckie zrzeszenie, co jest wyraźną oznaką że Kościół nie akceptuje czegoś takiego. Jest grupa kobiet na emeryturze, które mieszkają w ośrodku opieki; istnieje też niewielka grupa młodszych radykalnych feministek, która prowadzi sklepik w centrum teologii feministycznej w Hollywood. Istnieje też kilka szkół, ale ich sposób kształcenia nie ma już prawie nic wspólnego z tym co było kiedyś. Sprzedano też kampus uczelni. Nie istnieje też słynny niegdyś college. Te drogie szkoły, w fazie swojego upadku, były środowiskiem bardziej gorszącym od szkół państwowych. Jedna matka która zabierała jej córkę przed zamknięciem tego college mówiła: "Można  stracić swoją wiarę za darmo na uczelni państwowej."

Skrucha
Skruszony psycholog wyznaje, że musiał zatem przerwać swoje działania po dwóch latach, ponieważ ich przedmiot badań przestał istnieć.  Wyznaje: nie chcieliśmy zniszczyć, chcieliśmy ulepszyć. Tymczasem wszystko rozpadło się nam w rękach…


Maria Patynowska


Bibliografia
1. "WE OVERCAME THEIR TRADITIONS, WE OVERCAME THEIR FAITH" Pierwodruk: "The Latin Mass.", Vol. 3, No. 1, 1994; zamieszczonego na stronie http://www.ewtn.com/
2. Film „Tearing Down Catholic Schools - Dr William Coulson 1993 https://www.youtube.com/watch?v=8dGy8iuYgWA
3. Polskie Towarzystwo Psychologii Humanistycznej http://www.psychologia-humanistyczna.pomoc-psychologiczna.com/.
4. Nancy Manahan, Rosemary Keefer Curb „Lesbian Nuns, Breaking Silence” fragment on-line
http://www.bellabooks.com/mm5/appetizer/app-%20Lesbian%20Nuns%20Breaking%20Silence.pdf
5. O autorze: http://www.issuesetcarchive.org/issues_site/resource/journals/coulson.htm
6. Wasiukiewicz Anna, Psychologia jak religia, religia jak psychologia, Bollinari Publishing House, 2015.

 

Komentarze (33):

anonim2015.05.13 22:06
Hmm... może bez generalizacji. Nie "psychologia" lecz działalność pewnej podpinającej się pod psychologię grupy osób - tzw. psychologia humanistyczna ma dość "umiarkowane" podstawy naukowe i nie można jej uznać za reprezentatywną dla psychologii, to raczej filozofia nie poparta empirią. Inna sprawa, że wiele szkół terapii nie jest porządnie zbadanych i może wyrządzić sporo szkód - pod psychologię podłączają się, żeby zyskać właśnie swojego rodzaju naukową legitymizację.
anonim2015.05.14 0:08
no dobra ... ale czego to dowodzi ? Biskupi gwałcący dzieci czy molestujący kleryków, lub inwestujący w wytwórnie filmów porno robią to i bez udziału psychologii ... czy ten art ma na celu próbę odwrócenia owieczek od psychologii, która może pomóc w części zaburzeń psychicznych ? sam nie wiem. Dla katolika ważne jest jedno - nie wolno korzystać z szamaństwa: metody ustawień rodzinnych, nlp czy szkoły steinerowskie to coś przed czym ostrzegają egzorcyści (no może nie wszyscy, bo jest jeden który szczególnie upodobał sobie odbyt chłopców ... a który w czasie wizyty duszpasterskiej u mojej znajomej, stwierdził że dynia wygląda jak odbyt i można by się... ech ! nawet nie przechodzi mi to przez klawiaturę!). są różne nurty w psychologii (np. poznawczo behawioralna) a każdy należy dostosować do zaburzenia. Czasem psychologia nie wystarczy - potrzebna jest psychiatria i leki, ale nie wolno wmawiać że psychologia jako całość jest szkodliwa.
anonim2015.05.14 0:23
Takie mądre rzeczy tu pani Patynowska pisze, a tak nisko upadła w komentarzach dotyczących G. Brauna...po co to pani było?
anonim2015.05.14 0:24
@blumkwist pewne rzeczy pisze się od siebie z tzw pasją, a pewne są zlecane i trzeba je zrealizować
anonim2015.05.14 0:30
Proszę się o mnie nie niepokoić, ja tu nigdy nic wbrew własnemu sumieniu nie napisałam :)
anonim2015.05.14 0:33
Od lat dumam nad istotą psychologii i po tym tekście mam wrażenie, że psychologia zawiera w sobie fundamentalny fałsz antropologiczny....zakłada ona nie istnienie grzechu pierworodnego, nie przyjmuje pojęcia grzechu a więc nic nie wspomina o potrzebie zbawienia i Zbawiciela. Poza tym nie wydaje mi się aby istniało coś takiego jak psychika w rozumieniu psychologów. Realnie istnieje w człowieku sfera wegetatywna czyli ciało ze swoimi bazowymi funkcjami, istnieje także strefa emocji, zmysłów i uczuć...którą dzielimy z wyższymi zwierzętami i istnieje tylko ludzki ( mówię o świecie widzialnym) duch....byt pozamaterialny....nie bardzo tu widzę miejsce na psychikę jako realną odrębną strukturę.
anonim2015.05.14 0:39
@Maria Patynowska Może nie wbrew własnemu sumieniu, ale wbrew prawdzie i faktom....może bez woli kłamania....ale nie wyszło to dobrze....przez co m.in. Fronda straciła swój powab
anonim2015.05.14 0:40
Pani Mario. Korzystając z okazji to chciałem zapytać czy o Braunie to Pani tak sama z siebie pisała? I jeszcze jedno - czemu w tytule tego artykułu jest jawne przeklamanie rzeczywistości? Równie dobrze mogłaby Pani napisać ze to przez oddychanie powietrzem ludzie chorują na raka - prawda jest troszkę inna: przez oddychanie radioaktywnym powietrzem
anonim2015.05.14 0:40
Psychoterapie to zabawa z mózgiem, emocjami nikt nie wie co sie może stać. Jak dla mnie to magia coś w stylu hipnozy czarów.
anonim2015.05.14 4:19
Bardzo ci dziękuję za ten artykuł. Mówię to od lat, krzyczę po necie- cała psychologia winna być obłożona ekskomuniką, a jej terminologia i język umieszczone na indeksie zakazanym. Ta pseudonauka to diabelska sztuczka zbudowana na Lutrze i jego błędnej ontologii i antropologii.. Gdyby ludzie słuchali wykładów ks. prof. Guza nie dali by się w zyciu nabrać na podobne oszustwa. Nie ma psychologi nieszkodliwej. Ona zawsze coś niszczy w człowieku, nigdy nie leczy, ale wpędza w gorszą chorobę. Duszę leczy się tylko modlitwą i konfesjonałem. [ niepokoi mnie twoja błędna opinia o umyśle Brauna jakoby był nie dość katolicki]
anonim2015.05.14 6:17
@Przemek i ...eee wy tak naprawdę o psychologii czy raczy cie żartować ?
anonim2015.05.14 7:47
Pani Mario Bardzo dziękuję za poruszenie tego tematu. Bardzo dobry artykuł!
anonim2015.05.14 8:11
Dr Michael Jones w książce "Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli" bardzo szczegółowo opisał ten fakt, i co najciekawsze umieścił go w kontekście całościowego szatańskiego planu mającego główny cel, jakim jest zniszczenie bożego dzieła - człowieka...Lektura obowiązkowa.
anonim2015.05.14 8:37
"Prawdziwemu chrześcijaństwu nie jest po drodze z psychologią. Kiedy próbuje się je łączyć, kończy się to najczęściej rozwodnieniem chrześcijaństwa, nie zaś chrystianizacją psychologii. Jednak proces ten jest subtelny i rzadko zauważany" W. K. Kilpatrick "filozofia jest nie od pocieszania, tylko od mówienia, jak jest. Pocieszaniu służy psychologia, ta paranaukowa podpora lewactwa i lichy substytut religii" B. Wolniewicz
anonim2015.05.14 9:05
Ciekawy artykuł, który mimochodem podkreśla nieznane szerzej oblicze papieża XXIII.
anonim2015.05.14 11:31
Nie wystarczy być psychologiem katolikiem, trzeba byc psychologiem, który ma osobistą więź z Panem Bogiem, tylko wtedy można w pełni uwzględnić sferę duchową w procesie zdrowienia.
anonim2015.05.14 12:57
To, że w zakonach jest wiele niedojrzałych osób potrzebujących pomocy psychologa widać chociażby po takich smutnych sprawach jak ta: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/308382,boromeuszki-z-zabrza-skazane-za-gwalty-przemoc-i-molestowanie,id,t.html?cookie=1 Moim zdaniem lepiej, jak z zakonu odejdą ludzie niedojrzali, zaburzeni a zostaną tacy, którzy rzeczywiście wstąpili tam z miłości do Boga i ludzi. Psychologia jeśli jest właściwie wykorzystana pomaga wyleczyć z nałogów, zagubienia, odbudować relację z Bogiem i ludźmi. Nieporozumieniem jest straszenie nią.
anonim2015.05.14 13:05
Dobry artykuł i dziękuję @Jack za te cytaty. Gdybyśmy w czasach św. Jana od Krzyża czy św. Teresy mieli psychologię to raczej nie powstałaby Droga na Górę Karmel, czy Twierdza wewn. Ich autorzy poddani odpowiedniej terapii i środkom farmakologicznym spojrzeliby pewnie na świat zupełnie inaczej, "optymistycznie". Uważam od lat, że psychologia gryzie się z chrześcijaństwem, począwszy od podstaw antropologicznych (naiwne i zbyt optymistyczne spojrzenie na człowieka, jakby nie było grzechu pierworodnego i szatana) po swe cele. Psychologia, to często duch czczej gadatliwości, zwodniczego skupienia się na doczesności, tworzenia doskonałych relacji, sprawnego działania, znalezienia szczęścia i komfortu. Duch pobłażliwej wyrozumiałości, stroniący od moralizowania, czy mówienia o sprawiedliwości, nie mówiąc o właściwej wierze eschatologii. Dla psychologii chęć urządzenia się w życiu, minimalizowanie cierpienia, czy wręcz jego deprecjacja, bycie asertywnym i umiejętne stosunki z innymi, niezależność i radzenie sobie w życiu, to są wszystko nierzadko sprawy pożądane, jeśli nie najważniejsze. Inaczej w chrześcijaństwie, gdzie są raczej podejrzane: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je… I szeroko znana piramida potrzeb Maslowa też nijak ma się do Chrystusowego „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego..." Pojęcia emocji, natręctw itp. spłycają i wypłukują rzeczywistość z rzeczywistości walki dobra ze złem. "Wymyśliliśmy szczęście" - mówi ostatni człowiek Nietzschego, relatywizująca żywot wieczny, Sąd itp. psychologia jest tą usypiającą nauką, która stawia się poza dobrem i złem. Tymczasem Chrystus - doskonały nauczyciel, nie psychologizował, nie powiedział np. św. Piotrowi: "odrzuć swe destrukcyjne natręctwa". Tak, psychologa to często niebywale sprytna i wygodna podróbka chrześcijaństwa. Świecka świętość bez Boga, dobra i zła. I bez celu.
anonim2015.05.14 13:50
Anna Wasiukiewicz: Psychologia jak religia. Religia jak psychologia "Śmiało można powiedzieć, że to książka demaskatorska. Nie demaskuje jednak układu biznesowego czy politycznego. Książka bowiem dotyczy naszych dusz i walki, jaka o nie się toczy. Środki tej walki to, między innymi, psychologia, którą podnosi się do rangi wszechwiedzy o człowieku, a jej metody traktuje jak wyzwalające praktyki religijne. Innym polem walki są właśnie praktyki religijne, które poddaje się psychologizacji, rugując przez to zdrową pobożność, i zastępując paranaukowymi działaniami psychologicznymi. Książka jest wstępem do rozprawy ze zjawiskiem sekt chrześcijańskich, które coraz śmielej i ekspansywniej, skrywając się za przekonaniem o "działaniu Ducha", w rzeczywistości oddzielają człowieka od Pana Boga i Jego łaski, od Maryi i świetych, zastępując duchową relację z Nimi emocjonalnymi podnietami. Książka, którą trzeba przeczytać." http://libriselecti.pl/pl/p/Anna-Wasiukiewicz-Psychologia-jak-religia.-Religia-jak-psychologia/1191
anonim2015.05.14 17:37
Tomasz Witkowski w swoich książkach pokazuje prawdziwe oblicze szarlatanów co mają się za lekarzy od psychiki.
anonim2015.05.15 12:08
Wiosenny poeta.Najlepszy komentarz w tym temacie.Jezus był też w pewnym sensie psychologiem.Duchowość i psychologia nie muszą się zwlaczać, mogą się uzupełniać. To nie jest kwestia :psychologia czy nie ?, to jest kwestia : jaka psychologia ?
anonim2015.05.15 12:10
A św. Franciszek niewątpliwie byłby skazany za ekshibicjonizm...
anonim2015.05.15 14:25
Ludzie zrozumcie to z psychologii bierze sie manipulacja sterowanie uczuciami i emocjami. Owszem jest ona potrzebna ale nie do manipulacji, magii i szarlataństwa. Lecz do obserwacji zjawisk. Bo jeßli wykorzystuhe sie metody manipulacji psychologicznej aby zmienić wolne myślenie człowieka to cóż to jak nie okultyzm?
anonim2015.05.15 16:13
@Mirmił - dzięki, ładnie to wyłożyłeś. A co do cytatów to nie było to wielkim problemem. Ot, polska Wikipedia:-)
anonim2015.05.15 16:40
Nie udawajcie naiwnych.Psychologia istniała od samego początku i zawsze towarzyszyła wierze i duchowości.To że nie była usystematyzowaną nauką , nie znaczy, że się nią nie posługiwano.Czy np. pozostawanie w długotrwałym celibacie,pustelniczy tryb życia, nie ma wpływu na duchowość, na wiarę ? Tym bardziej jeśli taka duchowość rości sobie prawo do wykraczania poza pierwotny chrześciajński przekaz, imperatyw, kompilkując kwestie moralne i religijne. Tak wielu tutaj piszących nie lubi psychologii bo bez niej łatwiej byłoby potępiać i oceniać.Pomimo tego, że Jezus tak często napominał, żeby tego nie czynić - nie sądzić i nie potępiać.Etyka nie zbawi człowieka, najbardziej mądre zasady mogą być dla jednych dość łatwe do realizacji, dla drugich ciężarem ponad miarę.
anonim2015.05.15 20:37
@raczkowski. Oczywiście, już w kilka wieków po Chrystusie mieliśmy piękną duchowość np. Ewagriusza z Pontu, która dobrze opisuje człowieka, nie redukując jego wymiaru duchowego, wieczności, istnienia zła, demonów, konieczności ciągłej walki duchowej i czujności wobec pokus. Przy niej dzisiejsza psychologia musi jawić się - w większości - jako nihilistyczny bełkot. I to dobrze przeczuł Nietzsche, nadejście czasu nihilizmu, kiedy najważniejsze staje się "szczęście". Gdyby przyjąć kryteria tego bełkotu wielu, jeśli nie większość świętych trzeba uznać za zaburzony margines. Domine, aut pati aut mori - pisała św. Teresa z Avila. Byłaby dziś pewnie jakimś rodzajem pożałowania godnej masochistki. Podobnie, jak np. prawie 100% ojców pustyni. A zło trzeba wskazywać i potępiać. Psychologia jest duchem przeciętności, który chce się narzucić wszystkim. Nieprzypadkowo jeszcze chyba w XIX w. nazywano psychologów alienistami.
anonim2015.05.15 21:21
O ludzie ... wy tak naprawdę poważnie !?! Ta nauka w którą wierzycie ma z katolicyzmem i wiarą w Jezusa tyle samo co kupa gówna z kupą złota. Psychologia pomaga ... ale nie każda i każdemu... ech katoliban (a sam katolikiem jestem).
anonim2015.05.15 22:36
Podczas jednego ze spotkań z psychologiem, poddawany terapii zapytał, czy pozwoli mu na serio pozbyć się zahamowań. Dokładnie o to mi chodzi odparł psycholog. Wówczas pacjent wstał i z całą siłą, zaciśniętą pięścią rąbnął w nos psychologa, pociekła obficie krew. Na następnym spotkaniu terapeutycznym psycholog przyznał, że zahamowania muszą istnieć ale tylko w takim przypadku jak na ostatnim zajęciu. Poza tym zahamowań nie powinno być dodał psycholog. Po wyjściu z gabinetu, pacjent podszedł do policjanta i z całą siłą rąbną go w nos. Policjant nie rozumiał psychologii i że chodzi tu o wyzbycie się zahamowań. A szkoda.
anonim2015.05.16 8:11
Agamemnon.Co to za bajdurzenia, mające niewiele wspólnego z większością normalnych psychoterapii ? Ósme przykazanie się kłania.
anonim2015.05.16 8:14
Jeśli psychologia jest taka zła, to dlaczego jest istotnym kierunkiem studiów na katolickich uczelniach ? Wielu znanych zakonników i duszpasterzy kończyło psychologię. i jest jednocześnie psychoterapeutami.
anonim2015.05.16 8:35
Mirmił.Podane przez ciebie przykłady mogą być efektem psychologizacji wiary tj.projektowania sfery psychicznej człowieka na sferę duchową i moralną. Św.Paweł i pierwsi pasterze Kościoła nie zastawiali na wiernych pułapek,świetnie to widać na przykładzie Listów.Wyrażnie odzdzielone jest to co pochodzi od Pana(Boga) od osobistych refleksji i doświadczeń które mogą ale nie muszą być wskazówkami i normami dla ludzi. Czy z taką intelektualną uczciwością spotykamy się zawsze w czasach późniejszych ? Czy to przypadkiem nie psychologiczne projekcje a nie egzegeza Pisma Św.,nauczania Jezusa, stoją za przyszłym kultem dziewictwa, wrogimi ludzkiej cielsności nurtami w Kościele ? Dodatkowo wzmocnione modnymi wówczas manicheizmem i gnozą ?
anonim2015.05.16 14:27
Cała amerykańska psychologia, doprowadziła do analfabetyzacji szkolnictwa amerykańskiego (w imię dobra dziecka). Psychologia "kulowska" to zupełnie inna psychologia niż "laicka". Ta nikomu jeszcze nie zaszkodziła, stosowana jest bez naruszania norm etycznych i sprzyja rozwojowi świadomości moralnej człowieka.
anonim2015.05.19 23:11
Toksyczna psychologia i psychiatria: depresja a samobójstwo http://wolnemedia.net/zdrowie/toksyczna-psychologia-i-psychiatria-depresja-a-samobojstwo-2/ "Kodeks etyczny psychologa to czysta fikcja". Dr Tomasz Witkowski http://natemat.pl/59735,kodeks-etyczny-psychologa-to-czysta-fikcja-dr-tomasz-witkowski-o-ciemnych-stronach-psychoterapii