Test na miłość o. Karola Meissnera OSB. Sprawdźcie się! - zdjęcie
13.10.14, 20:58O. Karol Meissner OSB (fot. YouTube)

Test na miłość o. Karola Meissnera OSB. Sprawdźcie się!

1

Komentarze (1):

anonim2014.10.13 22:34
Dobra bracia chrześcijanie-czy kochacie Jezusa Chrystusa?Czy gdyby Jezus stracił coś z dóbr które normalnie oferuje,czy gdyby nie zbawiał,nie przebaczał,nie był dobry,nie posiadał cech,które mu chrześcijaństwo standardowo przypisuje-czy nadal byście Go kochali i trwali przy nim.Gdyby się okazało,że realny Jezus którego spotkacie po śmierci nie odpowiada popularnej ikonografii tylko jest małym grubym łysym i pijanym śmierdzącym facetem-czy zostalibyście z Nim wtedy.Gdyby się okazało po śmierci,że spotykacie Jezusa i tam On nie jest Bogiem a zwykłym facetem-czy zostalibyście z Nim?A gdyby się okazało,że jest szatanem,torturuje was i hurtowo posyła do piekieł-czy nadal byście Go wielbili? Inne pytanie-czy poszlibyście na piwo z Jezusem Chrystusem do swojej ulubionej knajpy ze swoimi znajomymi i zaprosilibyście Go bez poczucia,że będzie zawadzał,smęcił,moralizował lub patrzył na was z góry.Pamiętajcie,że doświadczenie życiowe Jezusa różni się od większości z nas tym,że Jezus nigdy nie nauczył się konstruktywnie obwiniać swego Ojca i mu przebaczać-przynajmniej nie w sensie jaki normalnie byśmy pomyśleli gdy myślimy o naszych ojcach biologicznych...Czy możecie temu swojemu Jezusowi,którego podobno kochacie i wielbicie powiedzieć za Hiobem(I Faustyną Kowalską..)-"Choćbyś mnie zabił ja ci ufać będę."?Czy możecie Mu powiedzieć(Za Teresą z Avila),że będziecie Go kochać choćby i w piekle? Może bowiem być bliskość z Jezusem,nawet Eucharystyczna i pomimo tego zachowany dystans cielesny,fizyczny i nawet odczuwany wstręt do prawdziwej codziennej bliskości z Jezusem...czy przystępując do Eucharystii zaspokajacie Go?(Jego potrzeby,jego nakazy,nie wasze..). Chrześcijaństwo naucza,że wszelka miłość jest płodna-a więc co płodzicie w waszej relacji z Jezusem Cheystusem,co się z niej rodzi i co z niej powstaje.Nie mam na myśli koniecznie od razu seksu i dziecka,ale bardziej metaforycznie-czy z waszej relacji z Jezusem rodzi się coś dobrego,jakieś pożytki dla was,dla innych ludzi,jakieś czyny pozakościółkowe i poza pobożno-modlitewnymi recytacjami czy śpiewami,coś co jest dobre dla tych ludzi co was otaczają i dla was samych?Czy przez waszą relację z Jezusem zbawiacie świat i siebie,tworzycie coś(w tym zwykłym świeckim znaczeniu tego słowa-tak jakbyśmy mówili o pracy lub o sztuce,działalności artystycznej..)?Czy poszlibyście razem z Jezusem do sauny czy na squasha bez uruchamiania od razu poczucia,że jest to jakieś naruszenie czy nawet profanacja?Czy wychowujecie wasze dzieci tak,żeby były podobne do Jezusa?Czy nie boicie się ,że jak będą "za dobre" czy za mało agresywne,cwane,przedsiębiorcze i nazwijcie to jak chcecie jeszcze,one albo wy to ktoś za..bie i zadepta po prostu..bo świat jest brutalny,życie twarde a wy wiecie swoje?Ale czy w tym jest Jezus Chrystus?Czy możecie sobie wyobrazić waszego Jezusa nie tylko jako kogoś mocniejszego,większego,starszego kto wam imponuje i daje moc,ale też jako np dziecko,które się boi lekarza czy dentysty i trzeba mu pomóc?Jezus ukrywa się w maluczkich podobno...takie pytania sam sobie też zadaję..