Jak długo legalnie wybrane i funkcjonujące władze będą tolerowały niedoszłych puczystów, którzy uniemożliwiają pracę parlamentarzystom?

Szef MSW Mariusz Błaszczak zapewniał, że państwo nie będzie pobłażliwe dla łamiących prawo. Opinia publiczna oczekuje, że będzie ono stosowane także wobec tych parlamentarzystów, którzy zakłócają prace organów państwa.

Garstka posłów Nowoczesnej i PO wciąż kontynuuje swoją histeryczną grę wokół okupacji fotela marszałka Sejmu. Nie pomaga autokreacja - muszą sami płacić za pizzę, bo nikt ich nie popiera, nie pomaga wykorzystywanie tragedii zamordowanego Polaka w Berlinie - nikt nie uważa ich za męczenników. Mało tego, od tego pajacowania odcina się PSL głosem rozsądku Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Jak długo władza będzie znosić groźby posłanki Pomaski, że przedstawiciele PiS będą atakowani, albo Fransa Timmermansa, że Komisja Europejska wobec Polski użyje „mocniejszych środków”?

Obywatele powoli tracą nerwy. Świadczy o tym wystąpienie szefa „Solidarności” Piotra Dudy i zapewnienie, że związkowcy są gotowi do konfrontacji.

Zapewne nie tylko związkowcy, ale także różne środowiska, które wsparły rząd i prezydenta w wolnych wyborach. To conajmniej 10 mln, tak kontrastujące z ową garstką malkontentów koczujących w Sejmie i poza nim. Przy tak dużym poparciu społecznym dla władzy, przeciąganie tej gry z niedobitkami opozycji jest pozbawione większego sensu.

Tomasz Teluk