- Sytuacja gejów i lesbijek wymaga, by pojawiły się pewne przywileje – oznajmia artysta, ale dopytywany o to, jakie miałyby to być przywileje nie jest w stanie wydobyć z siebie niczego więcej poza sloganami. - Uprzywilejowanie znaczyłoby tyle, że społeczeństwo przygląda się, jakie jest doświadczenie tej osoby, grupy społecznej, zamiast zakrzykiwać się opiniami o jej życiu – podkreślał Kociemba.

Ale już jeśli chodzi o własne potrzeby, to Kociemba ich nie ukrywa. - Nie chcę nazywać w przyszłości mojego chłopaka „chłopakiem”. Chciałbym wyjść za mąż. Po prostu. Chcę legalnie stworzyć rodzinę. Chcę mieć dzieci – nie ukrywam tego – mówi grafik. I dodaje, że na tym etapie jego postulaty społeczne są mniejsze: „Zbyt wielu chłopców może zostać zabitych na ulicy za to, że zginają nadgarstek”... A winę za to ponoszą, oczywiście ci, co sugerują, że homoseksualizm nie jest normą.

TPT/Wysokie Obcasy