25.08.15, 20:50

STOP DEPRAWACJI DZIECI! Program WDŻ pod dyktando środowisk LGBTQ

Kontynuujemy cykl artykułów zamieszczonych przez nas na prośbę organizatorów manifestacji „Stop deprawacji w edukacji” planowanej na 30 sierpnia br. Cykl wyjaśnia przyczyny planowanego protestu, a przede wszystkim informuje i ostrzega rodziców przed planowanymi przez MEN zmianami w podstawie programowej wychowania do życia w rodzinie.

 

Więcej informacji o planowanej manifestacji można znaleźć na internetowej stronie protestu:  stopdeprawacji.pl

 

 

 

Stop deprawacji w edukacji!  Część 2

 

 

Program WDŻ pod dyktando środowisk LGBTQ

 

Niezbędna jest natychmiastowa, radykalna reforma podstaw programowych i podręczników, by uwzględniały  problematykę rodzin homo- i queer-seksualnych, w tym rodzin poliamorycznych – domagają się geje, lesbijki, transseksualiści i inni „odmieńcy”. „Jesteśmy otwarci na współpracę” – odpowiada szefowa MEN

 

 

 

 

W poprzednim artykule była mowa o zapowiadanej przez  Joannę Kluzik-Rostkowską zmianie podstawy programowej WDŻ (wychowania do życia w rodzinie) i wynikającej z niej konieczności napisania nowych podręczników, ponieważ, jak powiedziała, podręczniki te nie odpowiadają oczekiwaniom uczniów i rodziców, co miało wynikać z  właśnie ogłoszonego raportu Instytutu Badań Edukacyjnych. W rzeczywistości jednak  tezy raportu drastycznie różnią się od kategorycznych opinii wygłaszanych przez szefową MEN – ocena przedmiotu przez młodzież jest ogólnie pozytywna, zaś w raporcie nie ma w ogóle mowy o podręcznikach, ani o opiniach rodziców.

 

Komu zatem jest potrzebna całkowita zmiana programu i podręczników, jeśli nie domagają się tego ani rodzice, ani nauczyciele, ani młodzież? Takiej zmiany usilnie domagają się środowiska LGBTQ. Niecałe dwa tygodnie po zapowiedzi rewolucji w programie WDŻ (9 lipca b.r.) szefowa men spotkała się (22 lipca b.r.) z przedstawicielami KPH (Kampanii Przeciw Homofobii) oraz TEA (Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej) którzy reprezentowali tzw.  Koalicję na Rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej (KnREA) liczącą 55 rożnych organizacji deklarujących promocję różnorodności, równości, otwartości, dialogu, tolerancji itp. Między pojedynczymi organizacjami związanymi, przynajmniej nazwą, z określonymi grupami etnicznymi, jak Cyganie (oczywiście zwani Romami) i Żydzi rzucają się w oczy znane organizacje zajmujące się edukacją seksualną w duchu seksualnej rewolucji (jak np. Ponton) oraz szereg organizacji związanych z ruchem LGBTQ.

 

[Informacja MEN o spotkaniu z TEA i KPH na stronie:

https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/nie-ma-zgody-na-dyskryminacje-spotkanie-z-tea-i-kph.html   ]

 

Przedstawiciele KnREA domagali się by szkoły wzmogły walkę z dyskryminacją i tzw.  homofobią. Potwierdza to po raz kolejny, że tzw. polityka antydyskryminacyjna, w teorii służąca zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność czy wiek – jest w rzeczywistości parawanem dla forsowania interesów lobby LGBTQ. W odpowiedzi na te żądania przedstawiciele MEN stwierdzili, że „są otwarci na współpracę” w sprawie „działań antydyskryminacyjnych” i walki z „homofobią”, a „działania ministerstwa wpisują się w ich postulaty”, ponieważ „kolejny rok szkolny (2015/16) ogłoszony zostanie także Rokiem Otwartej Szkoły - otwartej m.in. na różnorodność, na działania antydyskryminacyjne oraz na organizacje pozarządowe, które mają szkoły wspierać.

 

Polscy rodzice powinni poznać owe postulaty, tzw. działanie antydyskryminacyjne, otwartość na różnorodność oraz organizacje pozarządowe, które będą je wprowadzać – po to by ocenić, czy zgadzają się na to, by owe organizacje podejmowały na ich dzieciach takie właśnie działania. Powinni je poznać tym bardziej, im bardziej ministerstwo stara się je ukryć pod grubą warstwą propagandowych „równościowych” i ”antydyskryminacyjnych” sloganów.

 

Wśród Organizacji zrzeszonych w Koalicji na Rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej zwraca uwagę obecność Stowarzyszenia Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności".  Stowarzyszenie to w 2011 zamówiło „Przegląd treści szkolnych podręczników do biologii, WOS i WDŻR pod kątem przedstawienia w nich problematyki LGBTQ i treści homofobicznych”, w ramach którego czterech specjalistów przeanalizowało treść 51 podręczników do gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych. Przedsięwzięcie sfinansowała Fundacja Batorego udzielając na ten projekt grantu. W efekcie powstało opracowanie pt. „Szkoła Milczenia”, w którym sformułowano warunki, jakie musza spełniać podręczniki oraz program nauczania, by spełniały standardy tzw. polityki antydyskryminacyjnej. To właśnie o tych warunkach MEN woli milczeć zasłaniając się ogólnikami o ”równości”, „różnorodności” i „otwartości”. Jakie to są warunki? Co jest - w opinii lobby LGBTQ -  niewłaściwego w tych podręcznikach i co w nich powinno zostać zmienione?

 

Otóż niedopuszczalne i wymagające natychmiastowej zmiany jest w obecnych podręcznikach WDŻ to, że „zakłada się [w nich], że relacje heteroseksualne są społeczną, psychiczną i medyczną normą”.  Zdaniem recenzentów reprezentujących interesy środowisk LGBTQ jest to skandalem i zdecydowanie powinno zostać  zmienione.

 

[Opracowanie  „Szkoła milczenia” można ściągnąć ze strony „Pracowni Różnorodności:

 http://www.spr.org.pl/2013/01/23/szko%C5%82a-milczenia-wie%C5%84czy-projekt-weryfikacji-podr%C4%99cznik%C3%B3w/    ]

 

Chodzi więc o to, by w podręcznikach uwzględniono „problematykę rodzin jednopłciowych, rodzin złożonych homo- czy biseksualnych, rodzin queer, a także rodzin heteroseksualnych  opartych na otwartych relacjach seksualnych czy rodzinach poliamorycznych).” W ogólności rzecz sprowadza się do tego, by w podręcznikach wprowadzono treści  „kształtujące postawę akceptacji dla osób LGBTQ”, co w praktyce należy czytać jako kształtowanie postaw akceptacji dla seksualnej aktywności osób LGBTQ i propagowania takiej aktywności wśród młodzieży. Dla niezorientowanych dodajmy, że słowo „queer” (ostatnia litera w skrócie LGBTQ, po polsku „odmieniec”) odnosi się do czasem do homoseksualistów, jednak  przede wszystkim określa osoby o jeszcze dalej idących zaburzeniach oraz najbardziej wymyślnych zachowaniach i zwyczajach seksualnych.

 

W praktyce tezy „Szkoły milczenia” sprowadzają się do tego że niedopuszczalne jest, by szkoła wychowała uczennice i uczniów do heteroseksualnego, monogamicznego i trwałego małżeństwa. Zamiast narzucania takiego modelu życia, szkolne wychowanie i edukacja powinno „w języku wolnym od podziałów i wykluczeń” rozwinąć przed młodzieżą pełną paletę różnych modeli i stylów życia do wyboru: od gejowskich bądź lesbijskich małżeństw po poliamoryczne (wieloosobowe), otwarte związki homo-, bi- i queer-seksualne - wszystkie traktowane jako tak samo dopuszczalne i równouprawnione wzorce.

 

W podsumowaniu „Szkoły milczenia” autorzy podają obszerną listę adresatów, którym przekazują swoje opracowanie – od MEN, poprzez różne organy państwa po wydawców podręczników oraz  nauczycielki i nauczycieli. Zwraca uwagę brak na tej liście osób, które w sprawach wychowania dzieci powinny mieć głos decydujący – mianowicie rodziców.

 

Jednak wbrew zamysłom autorów i promotorów „Szkoły Milczenia”, to właśnie rodzice powinni zapoznać się z postulatami w niej zawartymi. I to właśnie oni powinni wyrazić opinię, czy godzą się na wychowanie swoich dzieci w zgodzie z jej zaleceniami. Dlatego o tych zaleceniach będzie mowa w kolejnym artykule.

 

Grzegorz Strzemecki

(autor jest członkiem komitetu organizacyjnego manifestacji „Stop deprawacji w edukacji”.)

 

 

 

Komentarze

anonim2015.08.25 21:14
Feministaka załgana dzieci z zboczeniami oswaja, w podręcznikach PO, dewiacja jest pozytywnie ukazana, natomiast każda rzeczowa krytyka ohydnych homoseksualnych praktyk jest określana homofobią.
anonim2015.08.25 21:27
to nie sa zadne srodowiska ani organizacje tylko zwyczajne sodomickie bezpanskie sfory. polityk ktory daje im sie zaszczuwac jest godzien litosci. gdy czyni tak kobieta, wyzbywa sie swej kobiecosci definitywnie, acz nie nieodwolalnie - potrzebne jednak jest wpierw przejrzenie, dostrzezenie swego bledu, nawrocenie i dluga praca nad soba, by przywrocic w sobie zniszczona godnosc czlowiecza.
anonim2015.08.25 22:02
powtarzane przez fronde hasło "lobby LGBTQ" brzmi co najmniej śmiesznie. Ludzie LGBTQ to około 2-3% populacji. Chcecie wmówić ludziom, że 3% ludzi wymusza zmiany ustawowe na pozostałych 97%? jeśli byłoby to 3% składające się z najbogatszych (albo gdyby to była większość sejmowa) ludzi miało by to sens, ale LGBT to zwykli ludzie którzy nie mają nic wspólnego z polityką ani dużymi pieniędzmi. Homofobia jest naszym społecznym problemem i niemal codziennie zbiera krwawe żniwo, również w Polsce. To fakt, z którym nie da się kłócić. Wystarczy troszkę poszperać, żeby zobaczyć jak wiele ludzi LGBT (o zgrozo, zwłaszcza w wieku 12-18lat) popełnia, lub próbuje popełnić samobójstwo ze względu na dyskryminację ze strony grupy rówieśniczej lub rodziny. Mówienie o tym problemie głośno nie jest jak to sugerujecie "promowaniem homoseksualizmu". Szkoła z definicji ma za zadanie uczyć i wychowywać. Powinna więc wychować młodych ludzi na kulturalnych dorosłych, którzy nie dyskryminują innych z powodu odmiennej orientacji seksualnej. Uwielbiam stwierdzenie, że środowiska LGBT "promują homoseksualizm". Ten zwrot prosi się o odpowiedź w postaci eksperymentu myślowego. Odpowiedz na pytanie: "Czy jest coś co skłoniło by Cię do uprawiania seksu z osobą tej samej płci?" jeśli jesteś heteroseksualistą odpowiedź za pewne zabrzmi "Nie", więc zadaj to pytanie 10-20 znajomym heteroseksualistom. Jak przypuszczam odpowiedź również zabrzmi "Nie" (ewentualnie: "Stary, nie piję z Tobą więcej"). Nasuwa się więc następujące pytanie: Skoro nie ma rzeczy która skłoniłaby heteroseksualistę do zachowania homoseksualnego, to czy "promowanie homoseksualizmu" w ogóle jest możliwe?
anonim2015.08.25 22:39
MartaWaleczna w lgbq nie tylko chorzy na homoseksualizm są lobbystami.Owszem niecałe 2 % boryka się z homoseksualna chorobą. Pozostali dewianci wspólnie z homoseksualistami nie przestają ubiegać się o rozliczne przywilej o które organizacja lgbt zabiega. Nie potrzeba dla lgbt większości sejmowej, są inne sposoby na wymuszenie przez lgbtq oczekiwanego przywileju. Oszukujesz twierdząc że lgbtq nie ma nic wspólnego z polityką, Biedroń, Grocki i jeszcze paru to przykład iż dokonujesz łgarstwa. Tak waszym wyimaginowanym kłopotem jest homofobia, walczycie z czymś czego w społeczeństwie zwyczajnie nie ma, wielokrotnie wam z lgbtq mówiono że homofobia nie występuje, normalny człowiek co najwyżej odczuwa wstręt do waszych zachowań. Samobójstwo popełniają bo nie ma specjalnych ośrodków do leczenie tej brzydkiej homoseksualnej przypadłości, zdarza się iż młodociani napastowani homoseksualnymi paradami i tym podobnymi ohydnymi występami organizacji lgbtq niezbyt dobrze traktują chorych na homoseksualizm. Przyczyna tego co zasygnalizowałeś tkwi w waszym obleśnym postępowaniu i afiszowaniu się z kolorowymi piórami w odbycie jak nie ludzie tylko typowi sodomici.
anonim2015.08.25 22:44
@MartaWaleczna - mam na "fejsie" córkę kuzyna, ok. 14-15 lat. To co udostępnia ona i jej znajomi, w 100% przeczy rzekomym wyniko Twojego "eksperymentu myślowego", który zdaje się nie brać pod uwagę co najmniej dwóch rzeczy - że homopropaganda celuje w dzieci i młodzież i że poziom konformizmu tejże w wielu przypakach znacznie przewyższa poziom jej zdrowego rozsądku.
anonim2015.08.26 0:52
@Majestic: 1. Wybacz, że przedkładam wiedzę naukowców z WHO ponad Twoje mądrości, ale homoseksualizm nie jest chorobą, a stanem. Po prostu jestem taka dziwna, że uważam wykształconych ludzi z WHO za większy autorytet niż Ciebie. Homofobia, która według Ciebie nie istnieje jest przez WHO uznawana za zaburzenie. Kryterium jest proste, zaburzeniem jest to co zaburza funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie. Homoseksualizm nie zaburza. Homofobia, jak najbardziej. 2. Nie od dziś wiadomo jak prymitywnymi metodami "leczono" (i o zgrozo nadal "leczy się") homoseksualizm. Tzw terapia reparatywna (aka. Terapia konwersyjna) to (wg wikipedii) "określenie pseudonaukowej techniki mającej, według zwolenników, zmieniać orientację psychoseksualną z homoseksualnej lub biseksualnej na heteroseksualną." Problemy z terapią reparatywną są takie, że jest nieskuteczna i niesie poważne zagrożenia dla zdrowia psychicznego osoby "leczonej" dlatego też w USA zabroniono tej pseudonaukowej techniki. Widać w tym miejscu pewne podobieństwo do sytuacji osób leworęcznych. W czasach kiedy leworęczność uznawano za chorobę, osobom leworęcznym kazano używać prawej ręki do większości czynności i próbowano "leczyć" leworęczność co prowadziło do prawdziwych zaburzeń psychicznych. 3. "Waszym", "Wasze", "Wam" skąd pomysł że jestem Lesbijką albo transem? 4. Homofobia to faktycznie niezbyt trafne określenie zjawiska nietolerancji wobec ludzi LGBT, ale nie wmówisz mi że problem nietolerancji nie istnieje. Piszesz "normalny człowiek co najwyżej odczuwa wstręt do waszych zachowań." pomijając, że kolejny raz używasz słowa "waszych", "normalny" człowiek nie powinien odczuwać wstrętu do zachowań homoseksualnych, bo przecież nikt nie uprawia seksu na ulicy w centrum Warszawy. Zatem do czego ten wstręt. Pewnie powiesz, że do tego co homoseksualiści robią w domu, ale kto normalny widząc człowieka na mieście zastanawia się jak i z kim uprawia seks? 5. "Oszukujesz twierdząc że lgbtq nie ma nic wspólnego z polityką, Biedroń, Grocki i jeszcze paru to przykład iż dokonujesz łgarstwa." Nie twierdzę, że żadna osoba LGBT nie bierze udziału w polityce, ale opisujecie LGBT jako organizację polityczną, a samo bycie LGBT nie ma nic wspólnego z polityką. Wspomniany przez Ciebie Biedroń i Grocka są osobami LGBT które biorą czynny udział w polityce, ale procentowy udział osób LGBT w parlamencie nie jest znacznie rozbieżny z procentowym udziale osób LGBT w społeczeństwie. 6. Kolejny raz słyszę na frondzie, że LGBT walczą o jakieś przywileje... Tylko jakie? czy według was prawo do zalegalizowania związku jest "przywilejem"? Oświeć mnie jeśli możesz. @Jakiśczłowiek: Homopropagandą nazywacie tutaj (w miarę rzetelne) wyjaśnienie czym jest homoseksualizm w książce dla dziecka. Nikt nie mówi dzieciom "homoseksualiści są fajniejsi od hetero" (a dopiero to byłoby promowaniem homoseksualizmu). Na razie planuje się mówić w szkołach, że homoseksualizm istnieje, i że homoseksualiści nie są w niczym gorsi od heteroseksualistów, i że nie należy ich traktować odmiennie. Co was w tym tak bardzo koli w oczy?
anonim2015.08.26 1:41
@MartaWaleczna "Ludzie LGBTQ to około 2-3% populacji. Chcecie wmówić ludziom, że 3% ludzi wymusza zmiany ustawowe na pozostałych 97%? jeśli byłoby to 3% składające się z najbogatszych (albo gdyby to była większość sejmowa) ludzi miało by to sens, ale LGBT to zwykli ludzie którzy nie mają nic wspólnego z polityką ani dużymi pieniędzmi." Ok. 3 proc. LGBT oraz spora grupa najbogatszych ludzi świata wprowadzić zmiany ustawowe. Do tego dochodzą jeszcze rzesze pożytecznych idiotów. Zatem wpływy i pieniądze razem wzięci mają spore. "Homoseksualizm nie zaburza. Homofobia, jak najbardziej." Wbrew temu co twierdzisz i co chciałoby wielu homoaktywistów "homofobia" to żadne zaburzenie. Wbrew temu co mówi lewactwo nie istnieje coś takiego jak homofobia! Nazwy fobii pochodzą z greki, rzadziej z łaciny. Homofobia z greki oznacza lęk przed czymś/kimś takim samym, identycznym np. lęk przed sobowtórami, bliźniakami lub przed podróbkami dzieł sztuki. Ale w tym sensie nikt tego słowa nie używa. Homofobia z łaciny oznacza lęk przed człowiekiem, także nie jest stosowana. Lęk przed człowiekiem to antropofobia. Homoseksualiści właśnie na łacinę powołują się przy pochodzeniu słowa homofobia. Problem w tym, że z łaciny fobia wobec homo powinna brzmieć hominofobia. Przy tworzeniu nazw fobii odmienia się przez przypadki pierwszy człon! Śmieszy mnie jak lewica używa słów, których nie zna znaczenia. Lewactwo chce być "postępowe" i "nowoczesne", a wychodzi słoma z butów wieśniakom!!! Widać w praktyce te mityczne "krytyczne" myślenie "racjonalistów". Jakiś debil o IQ mniejszym od numeru mojego buta (42) wymyślił sobie taką przedziwną nazwę, a reszta baranów ("racjonalistów") o IQ niewiele większym przyjęła to bez zastrzeżeń. Jeśli już chcą jakoś to nazwać "po naukowemu" mogą spróbować np. pederastofobia odnośnie gejów. W słowniku lewactwa istnieje słowo lesbofobia więc byłoby jak ulał. Ogólnie mogą nazwać np. homoseksizm. Na pewno to lepsze od potworka jakim jest homofobia:)
anonim2015.08.26 6:49
@MartaWaleczna - jeżeli rodzice sobie nie życzą takiej edukacji, to jest koniec tematu. A nie życzą sobie.
anonim2015.08.26 11:23
@Fafik - geografi nie jest ideologią, więc nie opowiadaj bredni. A w gender nie ma nawet cienia poszanowania dla człowieka, na co dowodem jest właśnie brak poszanowania woli rodziców i och świętego prawa do wychowania własnych dzieci.
anonim2015.08.26 13:06
"powtarzane przez fronde hasło "lobby LGBTQ" brzmi co najmniej śmiesznie. Ludzie LGBTQ to około 2-3% populacji. Chcecie wmówić ludziom, że 3% ludzi wymusza zmiany ustawowe na pozostałych 97%?" Co w tym śmiesznego? Dlatego ze są mniejszością muszą lobbować. A wymuszać mogą tylko dlatego że międzynarodowe lewactwo uczyniło sobie z nich swój proletariat. Z drugiej strony lewactwo wykorzystuje instrumentalnie wszystkie mniejszości które mogą pomóc w rozbiciu tradycyjnego społeczeństwa żyjącego zgodnie ze swoją tradycją, kulturą i religią po to by zrealizować jakiś nowy chory utopijny model człowieka w stylu homosovietikusa. Gdyby lewactwo nie zrobiło sobie z mniejszosci proletariatu to wszystkie byłyby w swoim naturalnym miejscu. "Homofobia jest naszym społecznym problemem i niemal codziennie zbiera krwawe żniwo" Przestań szerzyć te propagandowe brednie. Nie ma takiego czegoś jak homofobia. To termin z nowomowy lewackiej służący do walki z tymi którzy nie chcą zgodzić się na roszczenia krzykliwej grupki z której lewactwo uczyniło sobie proletariat. "Homofobia" to zwykły młot propagandowy do prowadzenia wojny ideologicznej a ci którzy używają tego terminu są prostymi, tępymi użytkownikami młotka. "Wybacz, że przedkładam wiedzę naukowców z WHO ponad Twoje mądrości, ale homoseksualizm nie jest chorobą, a stanem. Po prostu jestem taka dziwna, że uważam wykształconych ludzi z WHO za większy autorytet niż Ciebie. Homofobia, która według Ciebie nie istnieje jest przez WHO uznawana za zaburzenie. Kryterium jest proste, zaburzeniem jest to co zaburza funkcjonowanie jednostki w społeczeństwie. Homoseksualizm nie zaburza. Homofobia, jak najbardziej." Śmieszna jest ślepa wiara w nie wiadomo kogo, nie wiadomo skąd utrzymywanego z pieniędzy pochodzących od polityków którzy przecież mają określone światopoglądy. Sam ten fakt finansowania takich organizacji i to że usiłują one narzucać jakieś standardy całemu światu wzbudza nieufność. Fakt jest taki że kiedyś uznawali inaczej potem się zebrali i stwierdzili większością że należy to zmienić. Nic specjalnego nie odkryli po drodze ale trzeba było dostosować "wiedzę" do ducha czasów więc jak to piszesz uznali że to taki stan. "nie są w niczym gorsi od heteroseksualistów, i że nie należy ich traktować odmiennie. Co was w tym tak bardzo koli w oczy?" Jeżeli feministki robią wokół siebie szum i domagają się parytetów to same dowodzą tego ze kobiety są gorsze bo bez parytetów nie potrafią. Podobnie jest z homosiami. Z resztą to nie jest naturalne że wszyscy mają tak samo. Naturalnym jest to że każdy ma wedle pozycji którą w społeczeństwie zajmuje. Homosie istnieli u nas przecież cały czas i wszystko toczyło się normalnie. Czasem za jakimś ktoś krzykną "pedał" tak samo jak za grubym krzyknął "tłuścioch" czy za niskim"kurdupel". Problemy wypłyneły dopiero gdy lewactwo uczyniło sobie z mniejszości proletariat i zaczęło wykorzystywać je do walki z tradycyjnym społeczeństwem.
anonim2015.08.26 13:40
@PanYurek Dokładnie tak jest. Ilu Bolszewików Niemcy dostarczyli pancernym pociągiem do Rosji? Garstkę, plus dużą kasę z żydowsko-masońskich banków...Co dalej było wszyscy wiemy. Teraz jest to samo. Obrzyny zmieniły tylko narzędzia. Walka klas się zdezaktualizowała - bo nie ma klas. To jest inna walka. Z Rodziną. Tradycją. Zdrowym rozsądkiem. Z płcią. Z Kościołem. Zgodnie z ateistyczną teorią darwinizmu społecznego. Historia maestra vitae est.
anonim2015.08.26 19:48
@JakiśCzłowiek: Nie życzą sobie bo tak mówisz Ty, czy dlatego, że tak mówi fronda? Może przydało by się jakieś badanie opinii publicznej w tej sprawie, a nie "nie życzą sobie." Poza tym wychowanie do życia w rodzinie nie należy do zajęć obowiązkowych (podobnie jak religia) więc czego nie życzą sobie według Ciebie rodzice? możliwości wyboru czy ich dziecko będzie uczestniczyć w zajęciach wychowania do życia w rodzinie? @Paleokonserwatysta: jeśli przecztałbyś mój komentarz uważnie, na pewno nie umknęłoby Twojej uwadze, że również napisałam, że określenie "homofobia" nie jest zbyt trafne, być może wynika to z dużego skrótu myślowego. Faktem jednak jest, że to pojęcie popularnie funkcjonuje mimo iż z innym znaczeniem niż wskazywałaby logika. Podobnie jest np ze słowem "haker" które pierwotnie oznaczało komputerowego magika, a później na skutek wielokrotnego popełniania błędów rzeczowych w mediach i skrótów myślowych nabrało zupełnie nowego, negatywnego znaczenia, które na tyle mocno się utarło, że nie wielu ludzi wie co tak na prawdę oznacza słowo "haker". We wcześniejszym komentarzu napisałam dlaczego uważam, że "homofobia", "prederastofobi", "homoseksualistofobia" czy jakkolwiek to nazwiecie, jest naszym problemem społecznym, więc nie będę się drugi raz rozpisywała na ten temat. "Ok. 3 proc. LGBT oraz spora grupa najbogatszych ludzi świata[...]" okay... abstrachując od tego jak prymitywnym jest nazywanie idiotmi grup ludzi tylko dlatego, że mają inne poglądy od Ciebie, powiedz mi jaki cel ma owa "spora grupa najbogatszych ludzi świata" we wprowadzeniu wspomnianych przez Ciebie zmian ustawowych. Chciałam w tym miejscu przypomnieć, że wielokrotnie na frondzie padało stwierdzenie, że "lobby LGBT" próbuje przeforsować dla siebie jakieś przywileje, a ja mimo, że trzykrotnie zadałam pytanie, o jakie przywileje chodzi nie uzyskałam żadnej odpowiedzi ;) "Śmieszna jest ślepa wiara w nie wiadomo kogo, nie wiadomo skąd[...]" Może raczej wiara w fakty. Aby żetelnie ocenić stan faktyczny należy odrzucić (z natury subiektywne) opinie i skupić się wyłącznie na (obiektywnych) faktach: FAKT: Naukowcy z WHO są niekwestionowanym autorytetem w sprawach zdrowia i medycyny i mają zdecydowanie wyższe wykształcenie niż przeciętny użytkownik frondy. FAKT: WHO wraz z innymi organizacjami uznało, że homoseksualizm nie jest chorobą/zaburzeniem. OPINIA: Naukowcy z WHO głosujący nad wykreśleniem homoseksualizmu z wykazu chorób, działali pod wpływem nacisków politycznych. FAKT: Homoseksualizm NIE pasuje do ogólnej definicji choroby zatwierdzonej m. in. przez WHO. OPINIA: homoseksualizm jest chorobą i można go leczyć FAKT: Próby "leczenia" homoseksualizmu są nieskuteczne i wiąże się z poważnymi efekrami ubocznymi w postaci PRAWDZIWYCH zaburzeń psychicznych jak np. zaburzenia tożsamości, depresja, a nie rzadkie są również przypadki samobójstw. OPINIA: Problem homofobii nie istnieje. (kwestię semantyki i etymologii słowa "homofobia" poruszyłam wcześniej) FAKT: WHO i Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznają homofobię za zaburzenie psychiczne, które podlega terapii. Wspomniane organizacje podkreślają również szkodliwość postaw homofobicznych w funkcjonowaniu społeczeństwa oraz ich szczególnie szkodliwy wpływ na stan psychiczny osób nieheteroseksualnych.
anonim2015.08.27 17:55
@MartaWaleczna Sprzeciw wobec homoadopcji ani homomałżeństw nie jest na szczęście żadną homofobią, więc ludzie, którzy się tym dwóm głupim postulatom sprzeciwiają nie powinni być tępieni. A są.