31.03.12, 16:14

Polskie uczelnie wyższe nie liczą się w ogóle na świecie

Na początek trochę statystyk: najlepszą szkołą wyższą na świecie jest Kalifornijski Instytut Technologiczny. Później mamy uniwersytet Harvarda, Stanford, Instytut Technologii w Massachusetts, Oxford, Cambridge. Polskie UW czy UJ są w rankingu na miejscach w czwartej setce! Ubolewać tylko można i jak najszybciej wysyłać nasze dzieci na kształcenie do USA.

 

Czym tłumaczą polscy eksperci od edukacji obecną (i wieczną jak na razie) porażkę naszych uczelni wyższych? Oczywiście brakiem środków materialnych, co już zaczyna być najgłupszą odpowiedzią polskiej branży edukacyjnej. - To, brutalnie mówiąc, też kwestia pieniędzy. Przecież ilość pieniędzy, która u nas idzie na naukę u nas, a ta która idzie na naukę w Japonii, w Stanach czy gdziejś indziej jest nieporównywalna. Nie da się z syrenki zrobić mercedesa. Nie ma cudów - mówi prof. Wojciech Nowak prorektor Collegium Medicum UJ dla tvn24. Ot, i mamy odpowiedź na pytanie. Szkoda Panie profesorze, że w pierwszej setce są uczelnie które mają mniejszy budżet niż UJ, np. Utrecht University czy McMaster University.

 

Czym się różnią te uczelnie z pierwszej setki od naszych? Dwiema sprawami: stypendia oraz tzw. program study and work czyli studiuj i pracuj, ale nie jak na studiach zaocznych w polskiej rzeczywistości. I oczywiście chodzi również o profesorów, których obdarza się nie tylko dobrym honorarium za wykonane zajęcia, ale daje im się prawdziwą wolność jeśli chodzi o prowadzenie zajęć (bez wciskania się w ich program nauczania, byle tylko respektował daną idee uczelni).

 

Radość życia studenta który ma do czynienia z normalną uczelnią, którą pokocha i odda za nią swe życie (w sensie metaforycznym) jest wyznacznikiem sukcesu uczelni. Nasza polska realność jest zgoła inna: chodzi tylko o papier magistra, oraz o to by zapełnić jakiś wydział maksymalną ilością studentów. A formacja? Jaka formacja - odpowiedzą wszyscy chórem.

 

Z Unii Europejskiej z roku na rok płynie coraz więcej pieniędzy na rozwój uczelni wyższych w Polsce. Co robi się z tych datków europejskich? No nic się nie robi - brak infrastruktury badawczej, brak systemu stypendialnego dla młodych. Przyczyna takiego marnotrawienia środków materialnych? Przepisy, przepisy i jeszcze raz przepisy. - Na poziomie bardzo ogólnego prawa nie ma ograniczeń w takim łączeniu, ale jak dochodzimy do szczegółów np. tego, z jakich źródeł mają być finansowane instytucje, jak wyglądają przepisy nabywania kolejnych stopni, to okazuje się, że jest to uregulowane w inny sposób dla różnego typu uczelni i trudno znaleźć w praktycznych aspektach jeden wspólny język - zaznacza prof. Marcin Pałys, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego dla tvn24.

 

Wszyscy mówią, że już za niedługo nastąpi reforma, zmiana. Cóż nam zostaje tylko pakować manatki i starać się o fundusze stypendialne za granicą. Po takiej edukacji na pewno wyrośnie pokolenie wybitnie wykształconych. U nas po każdym ukończeniu studiów przybywa bezrobotnych - taka nasza polska mentalność anty-wychowawcza.


philo

Komentarze

anonim2012.03.31 16:26
<p>Ale nowość, te dane są znane od lat, nie zdziwiłabym się gdyby UJ i UW były teraz poza 500-setką. Co mądrzejsi i zaradniejsi na studia magisterskie wyjadą za granicę.</p>
anonim2012.03.31 16:36
<p>Jedną z tych uczelni znam. Mentalnośc polskiego naukowca (m&oacute;wie o naukach ścisłych, w humanistycznych jest pewnie jeszcze gorzej) polega na tym, żeby 2 razy do roku \"wyprodukować\" publikacje, dobrze by było, żeby czasopisma znajdowały sie na tzw. \"liście filadelfijskiej\". No i tak z raz na 4 lata \"skosić\" grant, tak min. kilkaset tys. do miliona, w nim 20% na wynagrodzenia, reszta na sprzęt, komputery, papier do ksero, etc, etc. 20% przelewa się do kieszeni swojej i koleg&oacute;w \"dopisanych\" do grantu jako wykonawcy, resztę wydaje zgodnie z wczesniej przygotowznym i zatwierdzonym harmonogramem i koniec. No, paru doktorant&oacute;w musi na tym sprzęcie zdobić doktoraty, z kt&oacute;rych p&oacute;jda publikacje \"do kolekcji\". I tak się kręci polska nauka. Oczywiście te publikacje sa O NICZYM. No, może kilka rocznie w skali kraju coś nowego wnosi, ale to jest ułamek promila wszystkich publikacji. kariera naukowa w Polsce NICZYM nie r&oacute;żni się od kariery urzedniczej. naukowiec \"zarabia\" pieniądze z budżetu - musi po prostu powypełniać odpowiednią mase papierk&oacute;w, zyskać poparcie koleg&oacute;w i dostaje grant, po kt&oacute;rym może kupić np. nowy samoch&oacute;d.</p> <p>Kiedyś odkrycia, kt&oacute;re zrewolucjonizowały świat robiło się przy pomocy sznurka i kamienia oraz spadającego z drzewa na głowę jabłka a dzis za budżet wystarczający do założenia starego i bogatego rodu odkrywa się same pierdoły.</p> <p>Na tym polega nasza nauka. Na mentalności polskich naukowc&oacute;w, kt&oacute;rzy mają ja urzędniczą, nie ukierunkowana na odkrycie prawdy, ale na spełnienie wymog&oacute;w formalnych. nauka jest tu tylko pretekstem. I co najlepsze - kazdy, kogo zapytasz - potwierdzi moje słowa. A zaraz potem wzruszy ramionami, że on systemu nie będzie naprawiał, ma dzieci, rodzinę...</p>
anonim2012.03.31 16:53
<p>Takia jest uczelnia jacy studenci do niej przychodzą. Tacy studenci przychodzą jakich wypuściły szkoły średnie, a wcześniej podstawowe.</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.03.31 17:06
<p>Rezystor772</p> <p>&nbsp;</p> <p>Nieprawda. Poziom nauczania jeżeli chodzi o szkoły średnie i podstawowe w Anglii jest niższy niż w Polsce. Za to poziom uniwersytecki jest niepor&oacute;wnywalnie wyższy. R&oacute;wnież dlatego, że tam stopnie naukowe ma elita, a w Polsce nabywa się r&oacute;wnież w inny spos&oacute;b. Np. profesura p.&nbsp; Środy jest dla mnie wielką zagadką. Sądzę, że dostała ją dlatego, że jej ojciec był znaną postacią życia akademickiego. Nie wierzę ani w jej wysoką inteligencję ani znajomość zagadnień etycznych (moim zdaniem z etyki wie tyle co kot napłakał). Ostatnio stwierdziła, że nie chodziła na religię, bo jej koleżanką była żyd&oacute;wka. Aż żal czytać. Jan Paweł II mial koleg&oacute;w-żyd&oacute;w i Pius XII miał koleg&oacute;w-żyd&oacute;w, a Środa nie umiała i dotąd nie umie pogodzić przyjaźnienia się z Żydami z religią katolicką.</p>
anonim2012.03.31 17:22
<p>Szkoda, że autor nie napisał o kryteriach na podstawie kt&oacute;rych tworzony jest ranking. W takiej sytuacji trudno się do tego jakoś odnieść.</p> <p>Polskie uczelnie stają się fabrykami magistr&oacute;w. Podejrzewam, że pracownicy naukowi nie mają czasu na solidne badania. Wielu pracuje na kilku etatach, prowadzi prywatne biznesy, ugania się po całej Europie za grantami. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, kt&oacute;rzy studiowali w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wielu twierdziło, że niskie pensje na uczelni nie przyciągały najlepszych. Na uczelni zostawali mierni. Problemem jest także brak umiejętności odnalezienia się na arenie międzynarodowej, oraz imitatorski charakter wielu przedsięwzięć.</p> <p>Mam wrażenie, że wielu dyscyplinom brakuje porządnej metodologii i problem ten jest lekceważony. W wielu mniejszych ośrodkach akademickich nie ma prawdziwych bibliotek. Niekt&oacute;re uczelnie wolą inwestować w bazę sportowo rekreacyjną lub jakiegoś słomianego \"Misia\". Koledzy z kierunk&oacute;w ścisłych opowiadali, że na ich wydziałach brakuje najprostszej aparatury takiej jak tradycyjne mikroskopy. Polscy studenci i uczeni nie pracują zbyt długo w bibliotekach. Mam wrażenie, że jest to jakaś specyficzna cecha polskiego środowiska akademickiego. Jak poczyta się wspomnienia żyjących dawniej profesor&oacute;w, to można stwierdzić, że też na to narzekano.</p> <p>Piszę to z pozycji obserwatora, osoby kt&oacute;ra studiowała przez pięć lat na jednej z wymienionych w artykule uczelni.</p>
anonim2012.03.31 18:19
<p>bzdury na resorach. Nauki techniczne są u nas na światowym poziomie. Informatycy z UW, UJ biją na głowę informatyk&oacute;w z CalTech - kt&oacute;ra swą \"najlepszość\" na świecie zawdzięcza naukom technicznym, przede wszystkim informatycznym. Zar&oacute;wno Caltech jak i MIT, czy Harvard są daleko w tyle za naszymi uczelniami, polscy programiści biją ich na głowę. Jeśli chodzi o inne nauki ścisłe - matematykę, fizykę itd, r&oacute;wnież jesteśmy w czoł&oacute;wce. No chyba że autorzy rankingu brali gł&oacute;wnie pod uwagę gender studies, psychologię, socjologię i tego typu głupoty dla przedszkolak&oacute;w</p>
anonim2012.03.31 18:40
<p>@Strongman. OK. Ale Ty m&oacute;wisz o pojedynczych osobach, grupach ludzi. Artykuł jest na temat rankingu UNIWERSYTET&Oacute;W :).</p>
anonim2012.03.31 18:58
<p>http://rebelya.pl/post/1539/dwie-polski-dwa-swiaty-o-degeneracji-systemu</p>
anonim2012.03.31 19:16
<p>Strongman, ten ranking jest na podstawie lizby publikacji i tego, w jakich pismach one zostały opublikowane, oczywiscie \"Nature\", czy \"Science\" liczy sie wyżej niż jakies tam \"Physical Review\" a to z kolei \"stoi wyżej\" niż jakis tam \"Journal of Protein Microcrystallography\" i \"Acta Physica Polonica\". No i brano pod uwagę to, ilu noblist&oacute;w jest akredytowanych na jakiej uczelni.</p> <p>To, że w Polsce zdarzają się samorodki inzynierskie, kt&oacute;rym nie zaszkodzi nawet polska uczelnia - masz 100% racji, często Polacy sa lepszymi \"fachowcami\" od ich zachodnich koleg&oacute;w i np. taki absolwent Politechniki Warszawskiej nie ma powod&oacute;w do jakichs kompleks&oacute;w w stosunku do kolegi, kt&oacute;ry studiował na MIT, zwlaszcza, że wiedza jest dzis og&oacute;lnodostepna - wykłady, jakie leca na MIT mozna znaleźć w sieci i zobaczyć, czego tam uczą.</p> <p>Poziom dydaktyczny polskich uniwersytet&oacute;w (mowa o wydziałach ścisłych), czy politechnik (niekt&oacute;re wydziały, jak informatyka, elektronika, telekomunikacja etc) naprawde jest bardzo wysoki i nie odbiega w og&oacute;le od standard&oacute;w światowych. Na naszych wykładach można usłyszeć to samo, co na tych w USA w Berkeley, zadania dla student&oacute;w sa te same, laboratoria - bardzo podobne. Ale co z tego, jak na uczelniach zostają albo cwaniaczki, albo miernoty, bo przepraszam bardzo, za 2 tys. netto pracy po 10 - 12 godzin dziennie, w tym 240 godzin dydaktyki rocznie, to nauki zrobic się nie da. I powoli to się kończy, w budżecie nie ma dla emeryt&oacute;w, skąd znajdą się pieniądze na granty i badania?</p>
anonim2012.03.31 19:20
<p>We wszystkich krajach prawwdziwą nauką zajmują się niewielkie grupy ludzi. Temat można ugryźć inaczej. Sęk w tym, że wysokie kompetencje nie gwarantują jeszcze sukces&oacute;w naukowych. Liczy się m. in. tematyka badań. Jeśli ktoś prowadzi prace o charakterze przyczynkarskim, wnoszącym mało do danej dyscypliny to trudno się dziwić, że nie otrzymuje międzynarodowej nagrody. Jeśli chodzi o publikacje w czasopismach to wydaje mi się, że niekt&oacute;rzy nie znają w dostatecznym stopniu język&oacute;w konferencyjnych.&nbsp;</p> <p>W Polsce są bardzo modne wycieczki pod adresem humanist&oacute;w. Zdarza się, że padają słuszne zarzuty, ale czy przedstawiciele nauk ścisłych mogą pochwalić się choćby jedną nagrodą Nobla. Krew człowieka zalewa jak jedzie do Wrocławia, odwiedza tamtejszy uniwersytet i widzi portrety tych Niemieckich noblist&oacute;w, z kt&oacute;rych każdy to lepszy zdobył nagrodę w dziedzinie fizyki lub chemii.</p> <p>Rzetelna psychologia i socjologia to nie głupoty. Dyscypliny te mają swoją metodologię i obszary zainteresowań badawczych. Nasza obecna władza wykorzystuje dokonania tych dyscyplin, dlatego jest jeszcze władzą.</p>
anonim2012.03.31 19:45
<p>Jestem absolwentem Politechniki Warszawskiej, najwoiększej polskiej uczelni technicznej. Są wydziały na tej uczelni kt&oacute;re są na światowym poziomie. Ja znam takie 2 może 3. Z resztą r&oacute;żnie bywa. Ale m&oacute;j rodzimy wydział to żenada. Przedmioty zawodowe prowadzone są skandalicznie, poza niekt&oacute;rymi chlubnymi wyjątkami. Publikacje naukowe większości pracownik&oacute;w to przedruki materiał&oacute;w technicznych firm z branży. Ostatnia licząca się publikacja pochodzi z począrku lat 60-tych i korzystamy z niej do dnia dzisiejszego. Całe szczęście, że ktoś zeskanował tą książkę, bo kupić jej nie idzie. Naukowcy żeyją z fuch, kt&oacute;re kosztują u nich majątek, ponieważ podpiwrają się prestiżem uczelni.</p>
anonim2012.03.31 19:48
<p>Ale za to mamy najwięcej magistr&oacute;w na świecie. Owszem na razie licząc proporcjonalnie do wielkości populacji, ale jak polskie uniwersytety i akademie humanistyczne zwiększą produkcję, to kto wie, kto wie ...</p>
anonim2012.03.31 19:57
<p>To niestety sukces Hitlera i Stalina. Polską inteligencję zlikwidowano, a zastąpiono ją nową, wychowaną od początku na marksiżmie. I ci ludzie od kilku dekad nadają kształt polskiej edukacji, kt&oacute;ra zamiast kształcić ogłupia.</p>
anonim2012.03.31 20:09
<p>Mamy magistr&oacute;w, a nie mamy fachowc&oacute;w bo kilka lat temu, p. Rokita ogłosił że zawod&oacute;wki są to wylegarnie bezrobocia i ludzie po nich nie mają przyszłości, i system szkolenia zawodowego został zniszczony, teraz sytuacja zmienia sie diametralnie, w UP teraz coraz więcej zarejestrowanych jest magistr&oacute;w bez szans na pracę w zawodzie, a coraz mniej ludzi z wyuczonym fachem w ręku dla kt&oacute;rych ofert pracy przybywa.</p>
anonim2012.03.31 20:10
<p><span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\">@Pawel86 Jak mawiał klasyk: <em>Najlepsze interesy robi się na drogich słomiamych inwestycjach.</em></span></p>
anonim2012.03.31 20:43
<p>@Wisieq. Diabeł tkwi w szczeg&oacute;łach. Wszystko zależy od tego jakie zawod&oacute;wki i jakie studia. Ważna jest także ilość absolwent&oacute;w danej specjalizacji i zapotrzebowanie. Pisząc zapotrzebowanie nie mam na myśli tylko i wyłącznie pracy najemnej. Polsce brakuje prawdziwej strategii edukacyjnej. Tu nie chodzi nawet o planowanie, ale pr&oacute;bę przewidzenia sytuacji jaka będzie miała miejsce za lat X. Ponadto nie uważam by wąska specjalizacja była najlepszym rozwiązaniem. Świat zmienia się zbyt szybko. Najlepiej kształcić tak, żeby absolwenci byli elestyczni. Rozw&oacute;j zawodowy powinien być troską nie tylko lekarzy czy informatyk&oacute;w, ale wszystkich. Co statystyk, kt&oacute;re m&oacute;wią jaki procent bezrobotnych stanowią absolwenci danego typu szk&oacute;ł to należy je rozpatrywać zawsze w odniesieniu do danych m&oacute;wiących o tym ile procent danego typu szkoły występuje w badanej populacji. Warto rozbić te statystyki na poszczeg&oacute;lne zawody i specjalizacje. Przyglądnąć się każdej z osobna.&nbsp; Statystyki często służą manipulacji.</p> <p>Kształcenie w zawod&oacute;wkach jest najprawdopodobniej droższe niż w LO. Zresztą te odziedziczone po PRL nie były w najlepszym stanie.</p>
anonim2012.03.31 23:50
<p>@casimirus: w&oacute;dkę, to mamy najlepsza na świecie. Bez kozery. Ale tą nieoficjalną,&nbsp; oczywiście. Ta oficjalna to paliwo robione na ukraińskim spirytusie.</p>
anonim2012.04.1 1:25
<p>@Pokręć .... tak jaki stnieje kwas siarkowy i kwas siarkawy, tak istnieja pracownicy naukowi i naukawi. A moze wgłębic się w r&oacute;znice między naukowcem a pracownikiem naukowym? Zgadzam się z Twoim opisem fakt&oacute;w ...można dyskutowac i spierac się o interpretację.</p> <p>PS.</p> <p>1. Nie występuje sie o \"rewolucyjne\" granty bo w obowiązujacym systemie finansowania zostana i tak odrzucone przez geriatro-recenzent&oacute;w spoglądajacych na wszystko z perspektywy swojej emerytury.</p> <p>2. Obciazenie dydaktyką i biurokracją w Polsce jest dużo większe niż w innych krajach. Doby nie da sie rozciagnąć&nbsp; więc brakuje czasu na inne sprawy&nbsp;</p> <p>3. Ostatnia reforma min. Kudryckiej - TRAGEDIA. W dokumentach ministerialnych oficjalnie pojawiło się zdanie że trzeba dostosowac planowane efekty kształcenia do <strong>najsłabszego</strong> studenta. Koniec dyskusji ....</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.04.1 3:28
<p>Jezeli powyzszy artykul odnosi sie do rankingu webmetrics, to z zalem musze stwierdzic, ze Pan redaktor philo nie odrobil pracy domowej i nie przeanalizowal sposobu ukladania danego rankingu: http://www.webometrics.info/methodology.html</p>
anonim2012.04.1 11:25
<p>A jakie to ma znaczenie kiedy i tak nikt nic nie wymyślił nowego, nie dokonał zadnego znacznego odkrycia, nie zbudował żadnego urządzenia na miarę epoki. Czy ma to jakieś znaczenie, że &nbsp;nasze uczelnie plasują się niżej czy wyżej. Ważne jest, aby \"dorobek naukowy ipublikacje\" terminowo zaliczać. &nbsp;A władza może się cieszyć, że ma coraz więcej wykształconych niewolnik&oacute;w. &nbsp;</p>
anonim2012.04.1 11:27
<p>Ten artykuł ma jedną, bardzo poważną wadę - nie ma w nim podanej informacji o tym, o jakim rankingu rozmawiamy, co jest IMHO brakiem bardzo istotnym. Zastanawia mnie jednak jedna rzecz - czy nie moglibyście dwa dni temu napisać o 120 rocznicy urodzin Stefana Banacha? To zresztą chyba też byłaby znakomita okazja do narzekania - nie mam takiej wiedzy, żeby to oceniać, ale jeden z moich nauczycieli narzekał na to, że (jego zdaniem) poziom matematyki jest obecnie niższy niż za czas&oacute;w lwowskiej szkoły matematycznej.</p>