Polska w remoncie: Repolonizacja sektora bankowego - zdjęcie
24.06.16, 17:15Mateusz Morawiecki (fot. Twitter, KPRM)

Polska w remoncie: Repolonizacja sektora bankowego

Tomasz Wandas, Fronda.pl: „Puls Biznesu” sugeruje, że wkrótce Bank Pekao SA  zostanie sprzedany.  Po co i komu?

Michał Jach (ekonomista, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej, PiS): Minister Finansów wielokrotnie powtarzał, że potrzebujemy polskich banków. Artykuł w PB został oparty raczej na spekulacjach i przypuszczeniach. Na razie ma nie ma żadnych konkretów, przynajmniej nic mi nie wiadomo.

Ale czy sama idea repolonizacji nie będzie realizowana?

Zarówno minister Szałamacha, jak i premier Morawiecki rozumieją potrzebę repolonizacji i to prawda, że wszelkie działania zmierzają właśnie w tym kierunku. Taka sytuacja, jaka ma miejsce w Polsce, w Europie mało gdzie występuje. W latach 2007 -2008 widzieliśmy co się działo i całe szczęście, że nie skończyło się to wielkim załamaniem systemu bankowego, ale ci wszyscy, którzy mówią, że  kapitał nie posiada paszportu, mogli przekonać się, że banki ratując się transportowały ogromne pieniądze między innymi z Polski. Przekonanie więc, że Polska powinna mieć swoje banki jest głęboko uzasadnione.

Jak zatem było na najwyższym szczeblu? Myślę, że ludzie nie do końca zdają sobie sprawę, co przyniosą reformy PiS?

Im więcej będzie banków w rękach kapitału polskiego, czy to prywatnych, czy państwowych, tym bardziej to poprawi obecną sytuację. Myślę, że będzie naprawdę dobrze, jak w Polsce 60% banków będzie w rękach polskich. Proszę mi wierzyć, nie ma to nic wspólnego z sentymentem czy nacjonalizmem, ale potrzeba ta wynika z punktu widzenia polityki gospodarczej państwa. Państwo jest zobowiązane prowadzić taką gospodarkę i to ona powinno nadawać rozwojowi rytm, a nie podmioty zagraniczne.

Tak się dzieje, nawet w najbardziej liberalnych państwach jakimi są Stany Zjednoczone, Japonia czy Wielka Brytania. Państwo określa politykę gospodarczą. Tylko naiwni albo skrajni liberałowie mówią, że najważniejsze aby państwo nie przeszkadzało. To właśnie państwo ma określać kierunki rozwoju. Proszę wspomnieć lata dziewięćdziesiąte, kiedy prawie cały kapitał bankowy oddano w ręce nie-polskie. Pozbawiono nas wtedy jednego z najważniejszych narzędzi stymulowania gospodarki. Premier Morawiecki dostrzegł ten problem, jak wszyscy wiemy był on prezesem jednego z największych banków w Polsce i doskonale wie, jak dokonać reformy aby ta wpłynęła pozytywnie na gospodarkę naszego kraju. Podejmowane przez niego decyzje świadczą o ogromnym patriotyzmie.

Rozumiem. Czy sprawy straszenia obywateli większym podatkiem bankowym przez banki zostały już wyjaśnione? Czy faktycznie obywatele mają się czego obawiać?

Banki, w szczególności zachodnie, w Polsce miały bardzo wygodne warunki. Uregulowania prawne, które do tej chwili obowiązywały, gwarantowały duże bezpieczeństwo i naprawdę dobre warunki funkcjonowania systemu bankowego. Bankowy nakaz egzekucyjny to jest jakaś efemeryda, która według mojej wiedzy funkcjonuje tylko w Polsce. W całej Europie nie ma czegoś takiego! Polska jest jedynym krajem w którym bank bez odwoływania się do sądu może realizować egzekucję. Jak to wygląda? Każdy kredytobiorca wie o tym najlepiej. Banki u nas nie płacą podatków, a jednocześnie, co jest skandaliczne, same opłaty bankowe, posiadanie kont, karty przelewu, koszty operacji kartami kredytowymi należą do najdroższych w Europie. Mówienie o tym, że nałożenie pewnych obciążeń podatkowych na banki podniesie koszty obsługi klientów banków jest totalną bzdurą. Z jednej strony mówi się nam jedno a z drugiej, że ceny zależą od popytu i podaży. Zdecydowanie cała ta sprawa wygląda na zmowę bankową i to ona odpowiada za tak wielkie obecnie ceny. W Niemczech banki płacą podatek i mają niższe koszty obsługi - a u nas nie płacą i mają wyższe. To skandaliczna sytuacja, którą jak najszybciej trzeba naprawić. Przez rozpuszczanie takich i tym podobnych plotek środowiska bankowe próbują wywrzeć presję na partię rządzącą tak, abyśmy nie realizowali swoich obietnic wyborczych.

Panie Przewodniczący, proszę mi powiedzieć  - skoro sprawy są tak proste, to skąd bierze się tylu obrońców starego systemu bankowego? Skąd takie poparcie dla Ryszarda Petru?

Ryszard Pertu należy do ścisłej czołówki ludzi współpracujących z bankami. Całe życie był on zatrudniony w bankach i to na bardzo eksponowanych stanowiskach lub też w instytucjach około bankowych. Z całego Sejmu jemu zdecydowanie jest najbliżej do sektora bankowego, więc nie dziwię się, że tak ostro walczy o to, aby bankom żyło się jak najlepiej. Nie został on jednak wybrany  do Sejmu przez banki, a przez obywateli, uciekając w retorykę, w której gwarantuje iż będzie protestował przeciwko większym kosztom dla obywateli. Absolutnie nie ma zgody na takie manipulacje, zwłaszcza, że znamy jego opnie sprzed paru lat na temat kredytów frankowych. Teraz usiłuje on przeciwstawiać się rządowym pomysłom na rozwiązanie problemu i pomocy frankowiczom.

Banki zdecydowanie zawiniły, chociażby stosując bardzo agresywne reklamy, nie przedstawiając w sposób wyraźny wszystkich zobowiązań, powinny zdecydowanie ponieść za to konsekwencje. Banki w Polsce próbują przerzucić winę na klientów, a państwo jest od tego, aby do tego nie dopuścić. Winnego należy ukarać, a oszukanemu należy pomóc. Państwo powinno mieć narzędzia, jestem pewien, że ten rząd będzie je miał i wymusi na bankach działalność w interesie Polski a nie w interesie swoich, zagranicznych central.

Wszystko dobrze brzmi, ale po drugiej stronie, naprzeciw Premiera Morawieckiego stawia się często  prof. Balcerowicz. Twierdzi on, że plan Morawieckiego, wcale nie przyniesie oczekiwanych skutków a wręcz przeciwnie - zaszkodzi. Mimo wszystko jest to opinia profesora. Czy wynika ona z merytorycznych uwag, czy może wyłącznie z czystej polityki?

Każdy w życiu popełnia jakieś błędy, profesor Balcerowicz popełnił ich wiele i to niebagatelnych. Z tym, że to nie jest tu problem, problemem jest to, że pan profesor swoich błędów nie uznaje i ciągle uważa się za osobę nieomylną. Jego argumentacja na wszelkie działania PiS wynikają z politycznego zacietrzewienia. Jego wystąpienia jeszcze dwa lata temu  na temat polityki gospodarczej, na temat budżetu państwa, były prawie takie same jak Prawa i Sprawiedliwości. To on był autorem często radykalnych i krytycznych wypowiedzi względem Donalda Tuska.  Gdy tylko PiS przejęło władzę i ogłosiło, iż będzie naprawiać finanse, profesor Balcerowicz rozpoczął krytykę. Wolałbym więc nie komentować posunięć człowieka, który nie kieruje się dobrem a zacietrzewieniem. Poza tym jego błędy, te popełnione w latach dziewięćdziesiątych, czkawką odbijają się nam do dzisiejszego dnia.

Bardzo dziękuję za rozmowę