Skutkiem nazistowskiego rozporządzenia była likwidacja wszystkich stowarzyszeń polonijnych na terenie państwa i konfiskata ich mienia bez prawa do odszkodowania.
Dokument, analizujący dekret z 1940 roku, na zlecenie Departamentu Prawno-Traktatowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, przygotowali w grudniu ub. r. prof. Jan Sandorski, prof. Andrzej Sakson i dr Michał Nowosielski z poznańskiego Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Eksperci zalecają polskim władzom twarde stanowisko w rozmowach i przede wszystkim używanie wyłącznie sformułowania "polska mniejszość”, ponieważ istnieje ona nieprzerwanie od 1922 r.
Polskie organizacje w Niemczech miałyby więc prawo do zabranego im majątku, a Polacy takie same prawa, jakimi cieszy się mniejszość niemiecka w Polsce. Zdaniem profesorów dekret jest nieważny od samego początku, a nie od końca wojny. Należy więc przywrócić stan prawny sprzed 1940 r. To oznacza konieczność renegocjacji polsko-niemieckiego traktatu z 1991 r.
Rząd niemiecki deklaruje, że chce wspomóc finansowo Polaków mieszkających w Niemczech, jednak do przywrócenia im statusu mniejszości narodowej odnosi się sceptycznie. List w sprawie anulowania nazistowskiego rozporządzenia do kanclerz Merkel napisał w październiku 2009 roku berliński adwokat Stefan Hambura.
W Niemczech mieszka między 1,5 mln a 2 mln Polaków, z czego 1,2 mln posiada podwójne obywatelstwo. W polsko-niemieckim traktacie dobrosąsiedzkim z 1991 r. określeni są jako „osoby w RFN, posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia”. Jednak tylko Duńczycy, Serbołużyczanie i Fryzyjczycy mają status mniejszości nadany im na mocy konstytucji landów, które grupy te zamieszkują.
Fronda.pl przygotowała w połowie stycznia tego roku dwugłos prof. Klausa Bachmanna i mecenasa Stefana Hambury na temat tego, dlaczego Polonia w Niemczech nie ma takich praw, jak mniejszość niemiecka u nas i czy można to zmienić?
MaRo
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

