Niemieccy komuniści dla podreperowania swojego PR są w stanie zrobić wszystko. Tym razem stworzyli wystawę poświęconą biedzie w Polsce, pokazującą zasmarkane, brudne dzieci bawiące się na tle rozpadającej się kamienicy. Na swoim blogu w Onecie Marek Migalski (europoseł) zamieścił wpis, w którym nie kryje swojego oburzenia inicjatywą zaproponowaną przez liderkę lewicowej frakcji Gabriele Zimmer. Jego zdaniem jest ona próbą stygmatyzowania naszego kraju. "Nie zaprzeczając, iż w Polsce istnieją obszary biedy, nie godzę się na to, aby w instytucji unijnej rozpowszechniał się obraz Polski, jako kraju zdominowanego przez to zjawisko" - przekonuje polityk PJN.
Projekt komunistów, wg. Migalskiego, który zatytułowany jest "Bieda w Polsce" uznaje za "akt wynikający z objaw nacjonalizmu". Takie przesłanie jest fałszywe i nie może być promowane w takich instytucjach jak PE. Może niemieccy politycy powinni wreszcie zrobić projekt o "niemieckich obozach śmierci na ziemiach polskich", co na pewno byłoby stokroć właściwe i na miejscu.
W liście do liderki komunistów z ZLE/NZL Migalski napisał: "To prawda, że w Polsce są obszary biedy, dokładnie tak, jak w każdym innym kraju unijnym. Nie rozumiem, dlaczego więc organizuje Pani wystawę o tym zjawisku w moim kraju. Przyjmuję to jako akt szowinizmu i nacjonalizmu, bowiem gdyby było inaczej, zrobiłaby Pani wystawę o biedzie jako zjawisku ogólnym".
Miejmy nadzieję, że Parlament Europejski zamknie wystawę, jak nie, będzie to świadectwo szowinizmu i nacjonalizmu względem jednego z krajów członkowskich UE. Oczywiście czekamy również na protest polityków związanych z obozem Premiera Donalda Tuska, co może być jednak bezowocne, dlatego, że nasz Premier z ministrem Sikorskim w jakimś sensie nie lubią protestować przeciwko niemieckim projektom.

