'Nie wytrzymam...' Prezydent opowiada anegdotkę o ministrze Błaszczaku - zdjęcie
06.09.19, 09:55Zdj. screen TVN24

'Nie wytrzymam...' Prezydent opowiada anegdotkę o ministrze Błaszczaku

12

"Nie wytrzymam, muszę coś państwu opowiedzieć. Skoro uroczystość się już zakończyła to tak już bardziej na wesoło"- powiedział prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z funkcjonariuszami w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie.

W taki sposób głowa państwa zapowiedziała krótką anegdotę o jednym z ministrów rządu Prawa i Sprawiedliwości. 

"Ta strzelnica jest realizowana ze środków na modernizację służb, z programu (...) na lata 2017-2020. W 2016 roku tuż przed Świętem Policji przyszedł do mnie ówczesny szef MSWiA Mariusz Błaszczak i mówi do mnie tak: słuchaj Andrzej, mam do ciebie taką sprawę. Wiesz, że trzeba zmodernizować policję i inne służby, bo sam wiesz, jak jest. Nie wszystko działa tam jak powinno, nie mają nowoczesnego sprzętu, który im jest potrzebny. Na to są potrzebne pieniądze, na remonty."-tak prezydent wspominał jedną z rozmów z ministrem Błaszczakiem, dziś szefem MON, wówczas- MSWiA. Jak się okazuje, polityk miał z pozyskaniem pieniędzy na modernizację nie lada problem. 

"W rządzie mi mówią, że nie ma i nie chcą mi dać. Ale wiesz, wymyśliłem taki program modernizacji. Opracowaliśmy go już, przygotowaliśmy. No tylko nie mogę tego zrealizować. Jakbyś tak na tym Święcie Policji powiedział, że będzie taki program modernizacji, bo jak powiesz to już będzie musiał być"-cytował Błaszczaka prezydent. Jak zakończyła się cała historia?

"No i ja rzeczywiście powiedziałem. No i jest"-powiedział Duda. Podczas całej historii prezydent nie mógł opanować uśmiechu. 

Komentarze (12):

OpowiedzAnegdotęJakPowiedziałeśKaczelnikowiNIE2019.09.7 13:05
Żałosny gamoń, sterowany ręcznie przez Breżniewa z Żoliborza.
antek.b2019.09.7 10:42
Gdzie są jego doradcy wizerunkowi,przecież jego pocieszność i przaśność wystawia cały kraj na śmiech, trochę powagi.Ta rola go przerasta,największy pajac wśród prezydentów
aj am Stachu-robaczek end aj du lajk sak dyks2019.09.6 16:38
aj am Stachu-robaczek end aj du lajk sak dyks end maj inglisz yst ekselent smeling szit yts maj profeszyn
Hak Ci w smark2019.09.6 14:37
Ojeju jakie ciary żenady. brrrrrr. Duduś i tak mało kto Cię szanuje. Nie mógłby Duda na jakimś święcie powiedzieć, że nie będzie się już zachowywał jak debil, a rząd nie będzie realizował komunistycznych metod z najgłębszego PRLu?
Ilia2019.09.6 13:19
Blaszczak, Blaszczak.... A, to ten od "marszu sodomitów" i "zboczeńców"! Więzienie czeka Panie Błaszczaku!
Agnieszka2019.09.6 12:12
No w końcu mieli kogo naśladować. Amerykanie mówią im, ze jest konferencja antyirańka w Warszawie, To jest. Teraz podobno im mówią, ze ich firmy internetowe czy tego typu nie będą płacić podatku, to też znoszą, choć się zarzekali, że nie. tylko w druga stronę to nie działa, bo Amerykanie olewają, co im mówią Polacy.
JONASIK2019.09.6 10:20
Boże, jak bardzo musi być zakompleksiony ten Maliniak, że cieszy się z wątpliwej "spawczości" swoich wystąpień. Jak bardzo nic nie ma do powiedzenia, że podkreśla "sukces" z którym tak naprawdę nic nie miał wspólnego. Brakuje jeszcze opowieści w stylu "pomodliłem się i jest zbudowana autostrada" Żenada ...
Jana2019.09.6 16:26
Janosik nie wymyśliłby nic lepszego.
I'm from Londres Nova2019.09.6 10:18
A Polak is hired to paint the lines on the road. On the first day he paints ten miles, and his employers are amazed. But, the second day he painted just five, and on only the third day, he painted only a mile of the road. Disappointed his boss asks what the problem was. The Polak replies, "Well sir, every day I have to walk farther and farther to get back to the paint bucket."
JONASIK2019.09.6 10:23
Na dachu pałacu prezydenta RP odbywał się remont, uwijali się dekarze wymieniający poszycie. Nagle jednemu z nich zachciało się "kupę". - Panie majster! Muszę szybko do kibla na dużą stronę! - Nim zejdziesz po rusztowaniu na dół, będziesz miał w portkach. Kucnij tu za kominem i rób, a ja ci poszukam jakiegoś papieru w moim notesie ze zrealizowanymi zamówieniami - doradził majster. Robotnik zrobił, podtarł się kartkami od majstra. Niestety, silniejszy podmuch wiatru poniósł jedną z nich i przez otwarte okno wpadła na biurko prezydenta. - Cholera jasna! - zaklął majster. Leć szybko i weź tą kartkę z biurka póki tam nikogo nie ma, bo będziemy mieli przerąbane! Dekarz w szalonym tempie pobiegł wykonać polecenie. Po kilku minutach wrócił. - No i jak? Zdążyłeś? - Nie zdążyłem! Podpisał!
Jana2019.09.6 16:25
O!jaki zdolny jesteś.Tak zapamiętać tekst i to w obcym jezyku.Czy Ciebie też nazywają a polak?
Reytan2019.09.6 17:45
Dobralo sie kilka antypolskich SWIN.