20.11.14, 17:56Marta Brzezińska-Waleszczyk (fot. archiwum prywatne)

Nie gorszy mnie „bluźnierczyni” w Watykanie

Papież zaprosił Patti Smith, by wystąpiła podczas koncertu bożonarodzeniowego w Watykanie. Obok legendarnej „matki punk rocka” dla Franciszka (i widzów włoskiej telewizji, która będzie transmitować imprezę) zagra s. Cristina Scuccia, laureatka konkursu „The Voice of Italy”. Już sam fakt, że w Watykanie wystąpi „śpiewająca zakonnica” podniósł niektórym katolikom ciśnienie. Bo jak to? Siostra zakonna ma się modlić i nosa nie wyściubiać ze swojej celi, a ta nie dość, że podskakuje na scenie, to jeszcze pcha się do telewizji...

Ale teraz zgorszenie jest jeszcze większe, bo Franciszek zaprasza na bożonarodzeniowy(!) koncert jawną bluźnierczynię! Patti Smith wielokrotnie w swojej twórczości odwoływała się do Biblii, którą chętnie czytała w dzieciństwie. W końcu wzrastała w religijnym otoczeniu. Jednak jako nastolatka porzuciła wiarę, bo ją „ograniczała”. W publicznych wystąpieniach piosenkarka mawiała, że dogmaty są wymyślone przez człowieka. O sobie mówiła, że podejmuje „rywalizację z Bogiem”.

„Dlaczego punk rockowa wokalistka, feministka „Patti”Smith została wybrana przez papieża jako jedna z artystek, która zaśpiewa dla kardynałów w Watykanie podczas koncertu bożonarodzeniowego? – takie pytanie zadają sobie katolicy na całym świecie” - pisał wczoraj z nieskrywanym żalem portal Pch24.pl

Mnie jakoś specjalnie nie dziwi to, że papież zaprosił Smith do Watykanu. Jeśli już zadaję sobie jakieś pytanie, to nie „dlaczego?”, ale „po co?”. Tak naprawdę, nie wiemy, jaka intencja przyświecała Franciszkowi, możemy się tylko domyślać albo zgadywać. A może jest w tym jakiś głębszy sens?

Gdyby ci wszyscy zgorszeni wieścią, że „bluźnierczyni wystąpi w Watykanie”, poszperali przez kilka minut w sieci, bez trudu znaleźliby informacje czy fotografie ze spotkania Ojca Świętego z piosenkarką, do którego doszło w kwietniu 2013 roku podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. Nie chcę z tego faktu wyciągać daleko idących wniosków, ale przecież... Smith raczej nie pojawiła się przed watykańską bazyliką przypadkiem, spacerując sobie z jointem i popijając whisky... Raczej przyszła tam, bo miała jakiś powód. Nie wiemy, co się dzieje w jej duszy, a tak łatwo przychodzi nam jej odżegnywanie od czci i wiary...

Smith po spotkaniu z papieżem przyznała, że zrobił on na niej duże wrażenie, i że bardzo go polubiła. Być może zobaczyła w Ojcu Świętym kogoś, kto nie potępia, nie ocenia, kto daje szansę, kto wychodzi naprzeciw... Śmiem twierdzić, że zaproszenie na bożonarodzeniowy koncert to też jedna z takich form wyjścia komuś naprzeciw, pokazania drugiemu człowiekowi, może pogubionemu i poturbowanemu nieco przez los, oblicza Chrystusa, który jest miłością i miłosierdziem.

Jeśli kogoś jeszcze gorszy to, że Franciszek spotyka się z feministką, śpiewającą zakonnicą, pro-homoseksualnym księdzem czy innym „bezbożnikiem”, to może powinien, zamiast wylewać swoje frustracje na forach internetowych, zerknąć czasem do Pisma Świętego. Pan Jezus też spotykał się z największymi, jak na tamte czasy, gorszycielami – rozmawiał z Samarytanką, którą zostawiło pięciu mężów, a która obecnie żyje z kolejnym mężczyzną bez ślubu, ba – jeszcze poprosił, by ta „bezbożnica” dała mu pić! Poszedł na ucztę do Zacheusza (zwierzchnika celników, krótko mówiąc, gościa który kantował na kasę innych) i obronił przed ukamienowaniem prostytutkę. Swoich uczniów też nie skompletował z grona samych świętoszków.

Marta Brzezińska-Waleszczyk  

Komentarze

anonim2014.11.20 18:15
i obronił przed ukamienowaniem prostytutkę... Czy nie Polecił jej przypadkiem już więcej nie grzeszyć...? Tak mi się coś obiło o uszy, ale to było przed zdobyciem Watykanu:-(
anonim2014.11.20 18:25
Nie znam zupełnie tej "matki rocka" czy jak jej tam. Ale takie teksty jak: "podejmuję rywalizację z Bogiem", czy "dogmaty są wymyślone przez człowieka" albo "wiara ją ograniczała" w żadnej mierze nie są wg. mnie bluźniercze. Wręcz przeciwnie: chwała Panu że ta artystka przyznaje publicznie, że jest Bóg! Nasz Ojciec jest Bogiem relacji - to znaczy że zawsze działa tam, gdzie mamy z Nim jakąś relację, niezależnie czy się z Nim kłócimy czy go wielbimy. Oczywiście przez kłótnię mam na myśli dyskusję a nie bluzganie. Jeśli ta kobieta rzeczywiście jest autentyczna w tym co wynika z przytoczonych wyżej tekstów, oznacza to że Pan Bóg wspaniale reżyseruje jej życie, a zbliżający się koncert w Watykanie może być jedynie na chwałę Jezusa. Pomyślmy też o wszystkich, którzy ze względu na "fejm" swojej idolki tego dnia pomyślą chociaż o Panu Bogu i Jego Kościele. Ogromna szansa i trzymam kciuki :) A jeśli już ktoś jest bardzo nieprzekonany do tej całej sytuacji, proponuję modlitwę - ona nigdy nie nikomu nie zaszkodzi! Np. "Panie Jezu, choć jestem przeciwny/przeciwna temu co ma się wydarzyć, to spraw aby było to na cześć Twojego Imienia, mocą Twojego Ducha przymnóż obfitych, dobrych owoców tego koncertu. Czy jest dla Boga coś niemożliwego? A ponad wszystko, bądź wola Twoja! Amen
anonim2014.11.20 18:45
"podejmuję rywalizację z Bogiem", hmmm...to już chyba było?...przed epokami. I wiemy jak się skończyło...
anonim2014.11.20 18:46
Zdrowe nauki to obowiązek - a nie walka!
anonim2014.11.20 18:48
Pani Marto, proszę się popukać po głowie i samej zajrzeć do Biblii, i znaleźć np, taki fragment: "Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie»". Czy wszystkie dzieci soboru tak "oszczędnie gospodarują prawdą"? Reszty bzdur nawet nie chce mi się komentować.
anonim2014.11.20 18:59
Smith raczej nie pojawiła się przed watykańską bazyliką przypadkiem, spacerując sobie z jointem i popijając whisky. No właśnie, a ciekawe jak długo mogłaby sobie „pospacerować” z tym jointem i buteleczka whisky w Jerozolimie przed meczetem Omara? Czy ktoś postawi choćby 5 zl , że trwałoby to dłużej niż 5 min? Wszak to dla nas katolików również święte miejsce, a kto wie czy nawet nie bardziej, wszak pan Jezus nigdy w Rzymie się nie pojawił.
anonim2014.11.20 19:23
Zachariaszu, pomyśl, ile "dobrego" byłoby z koncertu Nergala w Watykanie...
anonim2014.11.20 20:06
Dobry wpis pani Marty. [Pani Marto, proszę się popukać po głowie i samej zajrzeć do Biblii, i znaleźć np, taki fragment: "Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie»". Czy wszystkie dzieci soboru tak "oszczędnie gospodarują prawdą"? Reszty bzdur nawet nie chce mi się komentować.] @Manseb45 - proszę się popukać w czoło (cytuje Ciebie :) ) i przeczytać dokładnie co jest napisane w tym fragmencie (z Zacheuszem) Ewangelii. Zacytuję ten ważny fragment:" (..) Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu"." Wychodzi na to, że Zacheusz zreflektował się i postanowił poprawę nie przed spotkaniem z Jezusem, a po spotkaniu u siebie, gdzie ewidentnie, to JEZUS zaprosił Zacheusza na spotkanie. I zamiast napisać jak Ty: "Reszty bzdur nawet nie chce mi się komentować". Przedstawie jeszcze jeden fragment z tej części Ewangelii, z dedykacją :) "A wszyscy, widząc to, szemrali: "Do grzesznika poszedł w gościnę"." Pozdrawiam.
anonim2014.11.20 20:14
[Wszak to dla nas katolików również święte miejsce, a kto wie czy nawet nie bardziej, wszak pan Jezus nigdy w Rzymie się nie pojawił.] kodarex - Najważniejsze miejsce pojawienia się Jezusa, to nasze serca: "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" !!! Pozdrawiam.
anonim2014.11.20 20:54
Lubiniak: Ok, masz rację, trochę się zagalopowałem, ale tylko trochę, bo nie wskazałem (prawda, nie dostrzegłem od razu) czym istotnie różnią się te sytuacje. Zacheusz nawraca się i radykalnie zmienia życie w wyniku spotkania z Panem, a ta piosenkarka zostaje zaproszona, by właśnie promowała samą siebie i swoje przekonania, zostaje utwierdzona w tym swoim dotychczasowym życiu, które przez to zaproszenie zostaje dowartościowane. Natomiast Jezus wchodzi do domu Zacheusza, wchodzi do jego życia, by je radykalnie przemienić.
anonim2014.11.20 21:08
[Natomiast Jezus wchodzi do domu Zacheusza, wchodzi do jego życia, by je radykalnie przemienić.] Dobrze to ująłeś @Manseb45. Miejmy nadzieje, że i ta piosenkarka pozwoli wejść Jezusowi do jej życia. I jeśli możemy coś zrobić w jej sprawie, to pomodlić się, aby otworzyła serce na Boga. Ja przy dzisiejszym wieczornym pacierzu wspomnę o Pati Smith, zachęcam Ciebie również. Pozdrawiam.
anonim2014.11.20 22:28
Tymczasem w Polsce wiele środowisk, z biskupem na czele, gorszy się, że Empik dobrał takich a nie innych. Z tego co mi wiadomo. Empik nie jest przecież organizacją kościelną. Co mnie to obchodzi? Dlaczego tak bardzo bawimy się w strażników cudzej moralności. Zacznijmy od naszych rodzin. Zadbajmy o świąteczną atmosferę. Zaprośmy panią Zosię z pod numeru 4, co ma 600zł emerytury i nikogo bliskiego, dorzućmy się do Szlachetnej Paczki, możesz nawet bezpośrednio pomóc rozwożąc je. Pokażmy jak piękna jest nasza wiara i jak przez nią przeżywamy święta. Ale cóż. Jak już wykrzyczymy się "na tych złych" to z poczuciem dobrze wykonanego katolickiego obowiązku, musimy odpocząć i nie ma już siły na uczynki miłosierdzia i na dostrzeganie tego co dobre w drugim człowieku. Wielka mi łaska "nie gorszy mnie". No tak. Bo Papież zaprosił. Gdyby to był np. jakiś biskup to było by halo na cały kraj.
anonim2014.11.20 23:02
A mnie gorszy. Bo to jest lizanie tylko "swiatu" Swiatu mediow i "muzyki" mlodziezowej. Wyjsc naprzeciw grzesznikowi o poturbowanemu przeciez mozna niekoniecznie dajac mu "uswietniac" Wigilie w Watykanie. Nie wiem dlaczego tak ciezko to zrozumiec Pani redaktor.... A tak wyszlo kolejne klekania przed mocno juz zwietrzala mlodzieza. Czyli mniej wiecej taki sam kwas jak ostatnio dalo Apple z U2. Pozostaje niesmak. Kosciol ma swoj smak, swoj zapach ( jak lubi mowic obecny papiez), a teraz gwaltownie probuje sie perfumowac łajnem swiatowosci.
anonim2014.11.21 0:01
bardzo sensowny wywód, jak wcześniej na Forum pisałem, to może mieć głębszy sens, a wszystkim oburzonym też polecam lekturę Pisma Świętego i pozdrawiam P.Martę.
anonim2014.11.21 1:56
bzdety
anonim2014.11.21 1:57
ale bzdety zgodne z kierunkiem Kościoła Posoborowego równia pochyła.
anonim2014.11.22 11:49
pewnie jest głębszy sens tzn. muzyka, dźwięk nie mogą być złe a to że wykonawczyni jest pod względem moralnym wątpliwa nie szkodzi temu żeby występowała u Papieża na imprezie, a może właśnie kontakt z Miłosiernym Ojcem Kościoła wpłynie na nią i za jakiś czas będzie wychwalała Boga swoim życiem w przeciwieństwie do wielu "ludzi kościoła" którzy robią to tylko słowem....