Chrześcijańscy Arabowie zostali zaatakowani w miasteczku Al-Chadr w Autonomii Palestyńskiej przez lokalnych muzułmanów. Gdy chrześcijanie wchodzili do położonego w pobliżu Betlejem klasztoru św. Jerzego, zostali obrzuceni przez muzułmanów kamieniami i fragmentami skał. Zaatakowano także strażnika.
Muzułmanie próbowali dostać się do samego klasztoru, by przeszkodzić w chrześcijańskim nabożeństwie.
Gdy poproszono ich o odejście, jeden z wyznawców islamu dźgnął nożem strażnika klasztoru. Kilku innych mahometan zaczęło wówczas obrzucać chrześcijan kamieniami i fragmentami skał. Raniono 7 lub 8 osób, zbito okna i dokonano innych drobnych zniszczeń. Policja nie przyjechała przez godzinę.
Sprawę skomentował były ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu, Michael Oren. Wskazał, że chrześcijanie są systematycznie usuwani z Autonomii Palestyńskiej. Kiedyś Betlejem było w 80 proc. chrześcijańskim miastem. Dziś wyznawców Chrystusa nie ma już tam prawie wcale. Podobnie sprawa ma się z miastem Ramallah, gdzie w 1948 mieszkali niemal sami chrześcijanie. Teraz jest to wielkie islamskie miasto.
Pac/israelnationnews
